Potok spływających zewsząd danych nie jest jedynym problemem. Postępująca migracja do chmury publicznej oraz hybrydowy model pracy przyczyniły się do ich rozproszenia, co dodatkowo utrudnia zarządzanie zasobami IT. Bieżący rok nie przyniósł też przełomu w zmaganiach z atakami ransomware. Jak wynika z danych Chainalysis, firmy analitycznej śledzącej rynek kryptowalut, ofiary w pierwszym półroczu tego roku zapłaciły grupom ransomware 449,1 mln dol. Dla porównania, w całym ubiegłym roku kwota opłaconych okupów nie przekroczyła 500 mln dol.

Zgodnie ze znanym powiedzeniem, że potrzeba jest matką wynalazków, producenci opracowują rozwiązania, które pozwalają ich użytkownikom uporać się z wyzwaniami, jakie niesie konieczność ochrony danych. Jednym z najgorętszych tematów jest wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji. Dostawcy myślą o niej jako uzupełnieniu istniejącej funkcjonalności oferowanych rozwiązań. Natomiast część ekspertów od bezpieczeństwa IT dostrzega w tej technologii zdecydowanie większy potencjał.

Do kolejnych istotnych trendów należy zaliczyć wzrastającą rolę pamięci obiektowej, rozwój rozwiązań backupu dla SaaS czy użycie mechanizmów blockchain do przechowywania dużych ilości poufnych danych z gwarancją ich niezmienności.

Specjalizacja czy unifikacja?

Wśród produktów IT na popularności zyskują rozwiązania wielofunkcyjne. Jednak, o ile w przypadku urządzeń drukujących firma nic nie ryzykuje inwestując w wielozadaniowy kombajn, o tyle w przypadku ochrony i archiwizacji danych ma do czynienia ze znacznie bardziej delikatną materią. Pójście na łatwiznę może w ekstremalnych przypadkach skończyć się ze stratami liczonymi w milionach złotych. Jednym z przeciwników zintegrowanych rozwiązań do ochrony danych jest Paweł Mączka, CTO Storware. Jego zdaniem wyspecjalizowane narzędzia oferują znacznie większe możliwości tworzenia backupu danych z urządzeń końcowych.

– Preferujemy takie podejście, stawiając na ciągłą ochronę danych jako najbardziej optymalne zabezpieczenie dla urządzeń końcowych. Poza tym klienci często chcą chronić tylko wybraną część danych, aby ograniczyć przestrzeń dyskową przeznaczoną na backup. Przywiązujemy wagę do deduplikacji i kompresji, aby ograniczyć koszty przechowywania kopii zapasowych. Reasumując, nie preferujemy zintegrowanych systemów, a skupiamy się na użyteczności i redukcji kosztów – tłumaczy Paweł Mączka.

Większość małych, a także średnich firm jest skazana na wielozadaniowe rozwiązania bądź wsparcie dostawców oferujących zarządzane usługi backupu i disaster recovery. Jednakże część specjalistów zwraca uwagę, że póki co na rynku nie ma zintegrowanego narzędzia do zabezpieczania danych w całym środowisku.

– Przyczyną takiego stanu rzeczy jest wielowarstwowość ochrony danych. Często trzeba zapewnić bezpieczeństwo w wielu lokalizacjach dla rozmaitych systemów fizycznych i oprogramowania. Jakby tego było mało, aplikacje znajdują się pod kontrolą różnych działów – mówi Piotr Drąg, Storage Category & Data Services Business Development Manager w HPE.

Choć nie ma idealnego zunifikowanego rozwiązania, to wiele przemawia za tym, że szala będzie przechylać się w stronę produktów prostych w obsłudze i tanich w eksploatacji. Natomiast wyspecjalizowane narzędzia do ochrony i odzyskiwania danych pozostaną domeną klientów korporacyjnych.

– Narzędzia do wykonywania kopii zapasowych i ich odtwarzania od dawna uznaje się za skomplikowane. Dlatego firmy szukają przede wszystkim rozwiązań, które mogą uprosić proces związany z zabezpieczeniem danych. Zminimalizowanie liczby punktów obsługi do jednego i centralizacja zarządzania to dziś bez wątpienia te elementy, dzięki którym zintegrowane rozwiązania do backupu cieszą się niesłabnącą popularnością – mówi Michał Zalewski, inżynier w Barracuda Networks.

Poza wielkością firmy o wyborze narzędzi do ochrony danych decyduje specyfika środowiska, na którą składają się posiadane przez nią rozwiązania, liczebność zespołu IT, a także ilość danych o znaczeniu krytycznym zarówno z punktu widzenia samego przedsiębiorstwa, jak i regulatorów. Rodzime firmy bardzo często do backupu wykorzystują serwery NAS, a tacy producenci jak QNAP czy Synology dołączają do urządzeń autorskie oprogramowanie do tworzenia kopii zapasowych.

Swoich zwolenników mają też produkty PBBA (Purpose Built Backup Appliance). W ramach takiego systemu użytkownik otrzymuje sprzęt z zainstalowanym oprogramowaniem do backupu. Urządzenia te mają bogatą funkcjonalność, zapewniają między innymi deduplikację, szyfrowanie, kompresję, redundantne komponenty sprzętowe, zautomatyzowaną konfigurację i konserwację.

– Jak do tej pory najczęściej użytkownikami systemów PBBA były małe i średnie firmy, ale obecnie duże przedsiębiorstwa przyglądają się tym urządzeniom i też zaczynają je wdrażać. Ma to związek z ekspansją biznesu oraz powstawaniem mniejszych biur i oddziałów – zauważa Michał Zalewski.

Archiwa pękają w szwach

Szacuje się, że około 80 proc. nieustrukturyzowanych danych w firmach oraz instytucjach jest używanych sporadycznie lub w ogóle. Z tego powodu często nazywa się je zimnymi danymi. Ich ilość w przewidywalnej przyszłości będzie szybko rosnąć. Zresztą dziś już nikogo nie dziwią archiwa zawierające petabajty danych, a dostawcy rozwiązań otrzymują pierwsze zlecenia na repozytoria o powierzchni dyskowej jednego eksabajta, co jeszcze do niedawna można było spotkać jedynie u hiperskalerów.

Ciężar związany z archiwizacją danych próbują wziąć na swoje barki najwięksi dostawcy usług chmurowych: Amazon Web Services, Microsoft Azure i Google Cloud Platform. Alternatywę dla usług chmury publicznej stanowią systemy hybrydowe bądź własne serwerownie. Niejednokrotnie zdarza się, że są to tańsze rozwiązania od tego, co proponują chmurowi giganci.

Przyrost danych nieustrukturyzowanych mocno wywindował w górę akcje pamięci obiektowej. Jej największą zaletą jest możliwość grupowania urządzeń w duże pule pamięci i ich dystrybuowanie w wielu lokalizacjach, dzięki czemu można uzyskać wysoką skalowalność. Dileeshvar Radhakrishnan, inżynier w MinIO, zwraca uwagę na fakt, iż jeziora danych używają pamięci obiektowej zamiast systemów NAS czy SAN, bowiem te pierwsze nie mają sobie równych pod względem możliwości w zakresie skalowania. Założyciele relatywnie młodych firm, jak MinIO, Qumulo czy Versity uważają, że kluczowy wpływ na efektywność cyfrowych archiwów będą mieć systemy typu software defined storage (SDS).

Inną drogę wskazują dostawcy kombajnów realizujących funkcje backupu, archiwizacji, zarządzania kopiami danych, a nawet analitykę. Choć w USA czy niektórych krajach Europy Zachodniej znajdują one klientów, to w Polsce nie osiągnęły sukcesu.

– Zakup tego typu rozwiązań może wydawać się kuszący, jednak warto pamiętać, że w każdym obszarze funkcjonalnym istnieją wyspecjalizowane firmy. W zależności od tego czy poszukujemy oprogramowania do backupu, analityki, bezpieczeństwa czy archiwizacji, warto zwrócić uwagę na produkty liderów w danych dziedzinach. Jeśli jest to możliwe, zalecaną praktyką jest integrowanie najlepszych w swojej klasie rozwiązań – mówi Andrzej Niziołek, dyrektor regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią w Veeam.

Nie mniej ciekawie wygląda rywalizacja w segmencie nośników do archiwizacji, gdzie na fali wznoszącej wciąż znajdują się taśmy. W ubiegłym roku technologia zapisu LTO pobiła kolejny rekord, producenci sprzedali taśmy o łącznej pojemności 148,3 eksabajtów. Oczywiście broni nie składają producenci dysków twardych, o czym świadczy chociażby przykład WD, które na początku bieżącego roku wprowadziło do sprzedaży nośnik o pojemności 26 TB z przeznaczeniem głównie dla centrów danych. Trochę kolorytu do tej rywalizacji wprowadza amerykański startup VAST Data, który zachęca do archiwizacji danych na… pamięciach flash QLC.

Zdaniem integratora

Mirosław Malinowski, Manager GIDC EE, Local ITO Delivery Poland, DXC Technology Mirosław Malinowski, Manager GIDC EE, Local ITO Delivery Poland, DXC Technology  

W procesach związanych z zabezpieczaniem danych musimy zmierzyć się z dwoma wyzwaniami: szybkością i częstotliwością tworzenia backupu oraz czasem dostępu do danych w przypadku ich utraty. Dobrze radzą sobie z tym wirtualne biblioteki taśmowe. Nie bez przyczyny cieszą się one rosnącą popularnością. Osobną grupą urządzeń, znajdującą się na fali wznoszącej, są specjalistyczne systemy do archiwizacji, które umożliwiają jednokrotny zapis danych, ale nie pozwalają na ich modyfikację. Nie zastąpią one backupu, ale pozwalają na bezpieczne, długotrwałe przechowywanie plików w sposób zapobiegający ich utracie czy zniekształceniu.