Japoński producent buduje swoją pozycję w segmencie wytrzymałych komputerów przenośnych od 1996 r. Obecnie, według danych IDC, kontroluje 31 proc. rynku w regionie EMEA, odpowiadając na zapotrzebowanie użytkowników w trzech obszarach: obronności i bezpieczeństwa publicznego (policja, pogotowie i straż pożarna), sektora użyteczności publicznej oraz klientów korporacyjnych. Każdy z nich generuje jedną trzecią przychodów Panasonica.  

Rynek urządzeń rugged rządzi się własnymi prawami. W przeciwieństwie do klasycznych komputerów liczy się tu nie tylko wydajność czy pojemność dysku, ale przede wszystkim odporność na ekstremalne warunki środowiskowe: wstrząsy, wibracje, kurz, wilgoć, skrajne temperatury i ekspozycja na chemikalia. Niezawodność sprzętu to nie kwestia komfortu,  lecz milionowych strat, a w skrajnych przypadkach ludzkiego życia.

– To urządzenie budowane z określonym celem. Czujemy się odpowiedzialni za ludzkie życie i to nie jest frazes. Nasi klienci, często z sektora obronności, podejmują decyzje, od których zależy czyjeś życie. Dlatego gdy sprzęt ma zadziałać, musi być niezawodny,  bez wyjątków. W projektowaniu nie ma miejsca na kompromisy – mówi Masaki Takeda, dyrektor Toughbook Europe w Panasonic Connect.  

Nowy Toughbook – ergonomia na pierwszym miejscu

Najnowszą propozycją marki jest 14-calowy Toughbook 56, pozycjonowany zgodnie z filozofią „Engineered for Motion”. W praktyce oznacza to jedno: ergonomia pracy mobilnej staje się absolutnym priorytetem. Model skierowany jest przede wszystkim do specjalistów z sektora obronnego, usług terenowych, energetyki i branży motoryzacyjnej.

Podczas prezentacji Dirk Weigelt, Senior Product and Solutions Manager w Panasonic Connect, skupił się na detalach, które w codziennej pracy robią realną różnicę. Szerszy niż w poprzednim modelu, chowany uchwyt z teksturowanej żywicy, zapewnia pewny chwyt nawet podczas długotrwałego noszenia. Konstrukcja ErgoGrip Edge, pozbawiona zatrzasków,  pozwala otworzyć laptopa jedną ręką, również w rękawicach. Weigelt zwrócił też uwagę na specjalny mechanizm chroniący ekran przed uszkodzeniami podczas transportu i otwierania urządzenia w wymagających warunkach.

Toughbook 56 wyróżnia się również możliwościami sieciowymi. Panasonic jako pierwszy producent zintegrował port 10 Gb LAN bezpośrednio w obudowie laptopa, podczas gdy w innych komputerach z tego segmentu jest on udostępniany wyłącznie przez Thunderbolt 4. Urządzenie obsługuje jednocześnie trzy oddzielne strumienie sieciowe i automatycznie dobiera najefektywniejsze połączenie dla danej aplikacji. Uzupełnieniem są Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4 oraz wbudowana obsługa 4G i opcjonalnie 5G dla prywatnych sieci.

– Nasz najnowszy laptop posiada wiele drobnych usprawnień, które razem tworzą znaczący skok technologiczny w mobilności rugged. To najbardziej ergonomiczny i przyjazny użytkownikowi laptop Panasonic w historii – mówi Dirk Weigelt.

Toughbook 56 kontynuuje filozofię projektową „modular-first”, oferując trzy strefy rozszerzeń oraz szeroki wybór portów. Co istotne, większość akcesoriów z modelu Toughbook 55 jest kompatybilna z nowym urządzeniem.

Cena i dostępność

Europejska premiera rynkowa zaplanowana jest na koniec kwietnia 2026 r. Cena będzie nieco wyższa niż w przypadku Toughbooka 55, co producent tłumaczy wzrostem kosztów modułów pamięci. 

– Udział SSD i RAM w kosztach urządzeń jest znaczący. Każdy wzrost cen tych komponentów mocno odbija się na naszym poziomie cenowym. To czynnik, na który nie mamy wpływu, ale jesteśmy w tej samej sytuacji co cała konkurencja i warunki są przynajmniej wyrównane. Nasi inżynierowie intensywnie pracują nad optymalizacją kosztów pozostałych elementów, żeby choć częściowo skompensować podwyżki. Biorąc pod uwagę, że skala tych wzrostów jest ogromna, stanowi to naprawdę trudne wyzwanie – przyznaje Masaki Takeda.

Toughbook na srebrnym ekranie

Co ciekawe, Toughbook sprawdza się nie tylko w ekstremalnych warunkach terenowych, ale również… na planach filmowych jako rekwizyt. Stefan Lindau, Country Manager Nordic w Panasonic Connect, wymienił takie słynne produkcje, jak: „Mr. & Mrs. Smith”, „Tomb Raider”, „Mr. Robot” czy „Twisters”.

– To nie jest efekt płatnego product placementu. To świadomy wybór reżyserów i rekwizytorni, którzy szukają urządzeń wiarygodnych jako narzędzia dla profesjonalistów. Kiedy widziałem CF-28 w rękach Brada Pitta, myślałem tylko: jak bardzo ten świat się zmienił – podsumowuje Stefan Lindau.