Wynalezienie iPhone’a na zawsze będzie przypisywane Steve’owi Jobsowi. I chociaż Tim Cook nie jest typem wizjonera, wykorzystał sukcesy swojego poprzednika do zbudowania prawdziwego imperium. Pod jego rządami kapitalizacja rynkowa Apple wzrosła z 350 mld dol. do 4 bilionów (!). Gdy obejmował stery, roczne przychody firmy sięgały 100 mld dol. Dziś same iPhone’y generują ich ponad 200 mld rocznie.

Tim Cook, który w tym roku kończy 65 lat, przejdzie do historii jako menedżer, któremu udało się zwiększyć wartość Apple’a do gigantycznych wielkości, chroniąc przy tym łańcuch dostaw przed poważnymi zakłóceniami i lawirując między geopolitycznymi oraz gospodarczymi turbulencjami.

Wybór pięćdziesięcioletniego Johna Ternusa na przyszłego dyrektora generalnego nie zaskoczył obserwatorów rynku IT. Tim Cook mówi o nim jako o „genialnym inżynierze i myślicielu, który spędził ostatnie 25 lat na budowaniu produktów Apple‘a kochanych przez użytkowników”. Erik Woodring z Morgan Stanley określił tę decyzję jako „poważną zmianę, ale nie poważną zmianę kierunku”.

Przypomnijmy, że Tim Cook objął najwyższe stanowisko w swojej karierze w 2011 r., na krótko przed śmiercią Steve’a Jobsa. Nie brakowało wówczas opinii, że to zbyt duże wyzwanie dla jednej osoby. Od początku dawał jednak jasno do zrozumienia, że nie zamierza wzorować się na poprzedniku – trzymał się z dala od studia projektowego i delegował wiele decyzji dotyczących produktów swoim współpracownikom. Muzyk Bono nazwał go kiedyś „mistrzem zen”. Podczas gdy Jobs bywał znany z lekceważenia pomysłów podwładnych, jego następca zyskał reputację człowieka ostrożnego, dostępnego i zrównoważonego. Styl zarządzania Ternusa jest zdecydowanie bliższy temu, co reprezentuje Cook, niż temu, z czego słynął Jobs.

Ternus jest „super miłym facetem” – tak często mówią ludzie, którzy z nim współpracowali. Pracownicy szczególnie cenią jego zdolność do załatwiania spraw, a także preferencje do bezpośrednich spotkań z pracownikami niższego szczebla, bardziej zaznajomionymi z produktami, niż z ich menedżerami, którzy mają mniej szczegółową wiedzę.

John Ternus, jako jeden z czołowych menedżerów ds. sprzętu z 25-letnim stażem w firmie, pracował kolejno przy iPadzie, Macu i AirPodach, by ostatecznie przejąć odpowiedzialność za cały portfel produktów Apple’a, w tym za iPhone’a. Jednym z największych osiągnięć Johna Ternusa było przeprojektowanie komputerów Mac pod kątem własnych układów scalonych Apple‘a, szybszych i mniej energochłonnych niż dotychczas stosowane procesory Intela.

Nowy szef, stare pytanie

Nowy szef Apple’a stoi przed trudnym zadaniem wprowadzenia bezpiecznego biznesu na bardzo ryzykowny teren. iPhone okazał się fenomenem rynkowym, który przekształcił Apple‘a w jedną z najbardziej dochodowych firm na świecie. Dziś jednak tempo wzrostu wyraźnie wyhamowało — dwucyfrowe wyniki sprzedaży zdarzają się już tylko sporadycznie. Jednak ten sukces jest prawie niemożliwy do powtórzenia. Inne gadżety z logo nadgryzionego jabłuszka, takie jak Apple Watch i AirPods, generują około jednej szóstej rocznego przychodu ze sprzedaży iPhone’a.

Ternus będzie musiał znaleźć sposób, by dominującą pozycję Apple‘a na rynku urządzeń przełożyć na silną obecność w obszarze sztucznej inteligencji. To wyzwanie zupełnie inne niż to, przed którym stoją wielkie firmy technologiczne ścigające się w wyścigu o AI jako taką. Pierwszym krokiem mogłoby być udane wdrożenie gruntownie przeprojektowanego asystenta głosowego Siri. To byłby jednak dopiero początek metamorfozy i wstęp do głębszej wymiany. Apple nie dysponuje modelami biznesowymi bazującymi na chmurze i reklamie cyfrowej, tymi samymi, które pozwalają wielkim rywalom technologicznym swobodnie dystrybuować usługi AI.

Z drugiej strony, koncern nieraz już wykonywał ryzykowne zwroty. Z trzeciej strony to nie jest już firma komputerowa z przebojowym cyfrowym odtwarzaczem muzyki. Apple pod dowództwem Tima Cooka to wypłacający dywidendę składnik indeksu Dow Jones, który generuje wysokie marże i co roku skupuje własne akcje za niemal 100 mld dol. Czym dokładnie stanie się Apple Johna Ternusa w erze sztucznej inteligencji, to się dopiero okaże.

Kiedy Tim Cook został liderem najważniejszej firmy technologicznej na świecie, Steve Jobs dał mu nieoczekiwaną radę, którą powinien się kierować przy podejmowaniu wszystkich decyzji: „Nie pytaj, co bym zrobił. Po prostu zrób to, co należy.”

Jakie jest z kolei przesłanie Tima Cookado kolegi, który 1 września przejmie po nim schedę? „Trzymaj się mocno swojej ‚Gwiazdy Północnej‘ tych wartości, które wyznaczają kierunek firmie. Bo jeśli te wartości są właściwe, jeśli nie tracisz tej ‚gwiazdy‘ z oczu, możesz zostać zepchnięty z kursu, ale ostatecznie zawsze na niego wrócisz” – doradza Tim Cook. „Gwiazdą Północną” Ternusa będzie prawdopodobnie produkt. Przez ostatnie 25 lat pracował nad wszystkimi – począwszy od AirPods po iPhone’a, i nadzorował przejście od Intela do układów projektowanych przez Apple‘a, które umocniły pozycję firmy na rynku sprzętowym. Choć przyszły CEO ma niewielkie doświadczenie w dziedzinie sztucznej inteligencji, Apple nie wypadło jeszcze z tego wyścigu.