Oprogramowanie open source odgrywa coraz ważniejszą rolę w świecie technologii, zapewniając szeroki dostęp do nowoczesnych narzędzi i wspierając innowacje. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że open source nie oznacza całkowitej swobody – jest regulowane przez konkretne licencje, które określają zasady korzystania z kodu, jego modyfikacji i integracji z innymi produktami.

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych w ostatnich latach jest Server Side Public License (SSPL), stosowana przez bazę danych MongoDB. SSPL nie jest uznawana za licencję open source przez Open Source Initiative (OSI), co rodzi poważne komplikacje prawne dla firm, które chcą oferować MongoDB jako usługę w chmurze. MongoDB – lider NoSQL z licencyjnym haczykiem MongoDB to obecnie najpopularniejsze rozwiązanie wśród baz danych NoSQL, z ponad 45% udziałem w tym segmencie rynku. Bazy NoSQL sprawdzają się tam, gdzie tradycyjne bazy relacyjne (RDBMS) nie spełniają wymagań dotyczących skalowalności, elastyczności modelu danych czy wydajności.

Pierwsza wersja MongoDB w modelu open source pojawiła się w 2009 roku. Jednak w 2018 roku firma przeszła na wspomnianą licencję SSPL, która wymaga, by każda firma oferująca MongoDB jako usługę w chmurze udostępniła cały kod źródłowy swojej infrastruktury. W praktyce oznacza to konieczność zakupu licencji komercyjnej – co jest barierą nie do zaakceptowania dla wielu firm.

W odpowiedzi na rosnące ograniczenia licencyjne, w 2021 roku powstała firma FerretDB. Jej celem było stworzenie alternatywnego rozwiązania, które pozwoli uruchamiać aplikacje stworzone dla MongoDB – bez konieczności używania samego MongoDB i bez problematycznych zapisów SSPL. FerretDB działa jako proxy – przyjmuje zapytania w protokole MongoDB, tłumaczy je na SQL, a dane przechowuje w bazie relacyjnej PostgreSQL. Dla aplikacji wszystko wygląda tak, jakby korzystała z oryginalnego silnika MongoDB.

– Gdy MongoDB ogłosiło przejście na SSPL, wielu dostawców chmurowych zostało postawionych pod ścianą. Nawet firmy dysponujące dużymi działami prawnymi nie potrafiły jednoznacznie ocenić, czy ich sposób korzystania z MongoDB jest zgodny z licencją – tłumaczy Peter Farkas, współzałożyciel i CEO FerretDB.

Choć FerretDB jest projektem open source, firma zarabia dzięki modelowi „database-as-a-service” – oferuje dodatkowe funkcje, wsparcie techniczne oraz zarządzanie wdrożeniami w chmurze (np. poprzez FerretDB Cloud). To popularna strategia w świecie open source, umożliwiająca utrzymanie rozwoju produktu bez zamykania jego kodu. Tymczasem MongoDB konsekwentnie rozwija funkcje dostępne tylko w wersji płatnej (MongoDB Atlas), a podwyżki rzędu 20% rocznie są coraz powszechniejsze. Zdaniem Petera Farkasa, zachowania MongoDB mają na celu blokowanie rozwoju alternatyw – również przez wywieranie presji prawnej na potencjalnych klientów konkurencji. Przypadek FerretDB i MongoDB pokazuje, jak kluczowe znaczenie mają decyzje licencyjne w świecie open source. SSPL, mimo że formalnie dostępna, budzi duże wątpliwości i praktycznie wyklucza oferowanie MongoDB jako usługi bez komercyjnej licencji. FerretDB udowadnia, że możliwe jest obejście tych ograniczeń – tworząc rozwiązanie w pełni zgodne z ekosystemem MongoDB, ale oparte na otwartych technologiach i klasycznych licencjach. Ten konflikt jest także ilustracją szerszego problemu: jak balansować między otwartością a potrzebą monetyzacji. Rosnące napięcia między społecznością open source a firmami komercyjnymi mogą prowadzić do kolejnych rozłamów, ale też inspirować nowe projekty, które – jak FerretDB – wpisują się w ducha otwartego oprogramowania, dostosowanego do realiów biznesowych.