LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Tomasz Karwatka, współzałożyciel Catch The Tornado, zwraca uwagę, że „62 proc. przedsiębiorców deklaruje, że doświadcza stanów depresyjnych. Super mieć wsparcie w partnerze, pracownikach, przyjaciołach z liceum, rodzinie… ale są tematy, które wymagają rozmowy z innymi przedsiębiorcami. I to nie zawsze wspólnik będzie dobrym wyborem. Inni przedsiębiorcy zrozumieją co czujesz o 23:00, kiedy jutro masz all-hands z całą firmą, a wieczorem dowiedziałeś się, że odchodzi kluczowy klient. Znam to i od 7 lat jestem w dwóch takich grupach. Kiedyś znajomy zainspirował mnie do myślenia o tym tak: Rada Nadzorcza Życia Przedsiębiorcy. To jedna najważniejsza rzecz jaka moim zdaniem pomaga mi budować firmy i dlatego Rada Nadzorcza Życia Przedsiębiorcy będzie dostępna dla wszystkich przyjętych do The 5 Community. Chcę mieć pewność, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, by pomóc naszym ludziom. Rada Nadzorcza Życia Przedsiębiorcy – co to jest? To 8 osób. Raz w miesiącu. 4 godziny. Bez telefonów. Full fokus. Każdy mówi co u niego – w firmie, w rodzinie, w głowie. Trzy zasady, które robią całą robotę: 1. Poufność absolutna – co tu pada, tu zostaje. 2. Zero doradzania, zero oceniania – nasz instynkt ‘wiem co trzeba zrobić’ zabija otwartość rozmówcy. 3. Dzielimy się emocjami, nie radami – ‘co ja czuję słuchając tej historii’ zamiast ‘ja bym to zrobił tak’. Takie grupy mają topowe społeczności biznesowe (i mocno je wszystkie polecam), my dodatkowo dokładamy profesjonalnego moderatora na każdym spotkaniu – by trzymać format i wyciągać maksa”.
Grzegorz Rudno-Rudziński, CGO Univio, podkreśla, że „Jeszcze rok temu teza, że model IT, jaki znaliśmy przez lata, po prostu się skończył, budziła oburzenie. Dzisiaj nikt już nie dyskutuje czy to prawda. Pytanie brzmi: jak szybko potrafisz się zaadaptować, zanim rynek Cię zmiecie? Polska gospodarka rośnie, ale krajowe budżety na IT stoją w miejscu. Dostarczanie jakości premium komuś, kto patrzy wyłącznie na cenę (jak segment MŚP), po prostu niszczy marże. Rynek bezwzględnie weryfikuje brak twardej segmentacji klientów – nie da się grać na wszystkich poziomach jednocześnie. Wchodzimy w erę agentowego kodowania (AI agents). Ta technologia całkowicie zmieni zasady konkurencji, skróci development i rozbije dotychczasowe modele wycen. Głęboka transformacja procesów w ciągu najbliższych 12 miesięcy to warunek przetrwania. Kto nie przestawi swoich workflowów na nowe tory, wypadnie z gry. Kiedy rynek lokalny hamuje, naturalnym krokiem jest ekspansja zagraniczna. Ale uwaga: tam zasady gry również dyktuje już AI. Wygrają organizacje, których przywództwo potrafi wymusić błyskawiczną adaptację całej struktury do nowych realiów”.
Grzegorz Brona, CEO Creotech Instruments, odniósł się do wypowiedzenia przez kierowaną przez niego firmę umowy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na opracowanie polskich systemów paneli fotowoltaicznych dla małych satelitów: „Długie batalie o kontrakt na system paneli dla małych satelitów opisałem kilkanaście miesięcy temu. PARP odrzucał wniosek twierdząc, że jest on nieinnowacyjny na terenie Polski (bo panele fotowoltaiczne robi się w różnych polskich zakładach, nie szkodzi, że nie do satelitów) albo panele są zbyt drogie (w porównaniu z takimi montowanymi na dachu). Pierwsza propozycja została złożona do PARP w maju 2023. Na koniec 2024 roku podpisaliśmy umowę. W międzyczasie Creotech przeszedł skok jakościowy. Nasze satelity zaczęły być kupowane przez klientów (Mikroglob, Camila i szereg nowych projektów, które właśnie ruszają). Przez kilka miesięcy od startu projektu paneli nasz zespół przeprowadził więc analizy rzeczywistych potrzeb rynku na tego typu rozwiązanie. Rzeczywistych, a nie wziętych z analiz rynkowych 2 lata wcześniej. Analizy doprowadziły nas do zaproponowania we wrześniu 2025 zmian w projekcie, które najlepiej przystosowują produkt do rynku: potrzebujemy większych paneli (nie dla 20 kg satelitów, ale dla 50-250 kg), zwiększyliśmy więc rozmiar paneli przynajmniej dwa razy; potrzebujemy paneli nie tylko na ściany satelity, ale również takich na rozkładane skrzydła (struktura pod panele musi być odpowiednio lżejsza i bardziej wytrzymała). To były dwie główne zmiany, które zaproponowaliśmy. Zachowując lub ograniczając poziom wsparcia, zachowując wskaźniki związane z wdrożeniem, a nawet je urealniając (konkretne biegnące zamówienia). Niestety po pół roku oceny zmian prowadzonej przez PARP, Agencja przekazała, że jej eksperci uznali zmiany za zbyt daleko idące i nie wyrazili na nie zgody, nakazując kontynuację projektu bez zmian. W związku z tym, że w aktualnym otoczeniu biznesowo-technologicznym, kontynuowanie projektu bez zmian oznaczałoby otrzymanie produktów dużo trudniejszych do wdrożenia zdecydowaliśmy się wypowiedzieć umowę. Szkoda. Ale może rację mają jednostki pośredniczące, że najważniejsze jest przestrzeganie literalne założeń sprzed kilku lat, a nie dopasowywanie produktu pod rynek. Co z tego, że rynek i eksperci ESA mówią coś innego, ważniejsze jest powołanie polskich ekspertów, którzy na pewno są bardzo dobrymi specjalistami. Nie dostaliśmy na projekt zaliczki, ani nie wydatkowaliśmy złotówki ze środków PARP. Rozwiązanie umowy jest bezbolesne. No i jesteśmy na etapie, gdzie granty nie są nam już żywotnie potrzebne do rozwoju. Ale zastanawiam się jak to jest w firmach technologicznych, które są „na dorobku”. Które w połowie projektu (po wydaniu również swoich środków) próbują reformatować projekt, tak aby był bardziej zgodny z rynkiem. I dostają czarną polewkę. Co robią? Kontynuują projekt przepalając bez sensu publiczną kasę i otrzymują niedopasowany do rynku produkt, który się nie sprzedaje, czy rezygnują z projektu i ogłaszają upadłość”.
Prof. Andrzej Sobczak, współzałożyciel inicjatywy Liderzy AI, uważa, że typologie nadzoru człowieka nad agentami AI to będzie jeden z bardziej dyskutowanych tematów w nadchodzących miesiącach. Jak sądzi, bez wdrożenia odpowiednich mechanizmów w tym obszarze nie da się budować faktycznie autonomicznych rozwiązań: „Poniżej moja propozycja – oczywiście będę wdzięczny za uwagi krytyczne:
- Człowiek w pętli decyzyjnej (human-in-the-loop) – człowiek dokonuje oceny, akceptacji, odrzucenia albo modyfikacji wyniku systemu przed wywołaniem skutku decyzji. Ręczna walidacja dotyczy decyzji z określonej klasy ryzyka, decyzji przekraczających ustalone progi lub decyzji wywołujących istotny skutek prawny, finansowy, medyczny, organizacyjny albo społeczny.
- Człowiek nadzorujący pętlę (human-on-the-loop) – system wykonuje decyzje lub rekomendacje autonomicznie w określonych granicach, a człowiek monitoruje jego działanie, wyniki, alerty, wyjątki i anomalie. Ma uprawnienia do interwencji, korekty, eskalacji, zatrzymania działania systemu albo wycofania skutku decyzji.
- Człowiek zarządzający pętlą decyzyjną (human-over-the-loop) – człowiek nie kontroluje pojedynczych decyzji operacyjnych, lecz zarządza całym mechanizmem decyzyjnym: politykami, regułami, progami ryzyka, testami ewaluacyjnymi, metrykami jakości, wyjątkami, audytem, kalibracją, monitoringiem dryfu, zatwierdzaniem zmian i obsługą incydentów.
- Bez udziału człowieka w pojedynczej decyzji (human-out-of-the-loop) – system podejmuje i wykonuje pojedyncze decyzje bez bieżącego udziału człowieka. Udział człowieka pozostaje na poziomie projektowania, zatwierdzania zasad działania, oceny ryzyka, monitoringu ex post, audytu, obsługi incydentów i okresowej rekonfiguracji systemu”.
Zdaniem Jakuba Skałbanii, założyciela Netwise, to ważny i aktualny temat, aczkolwiek „warto jednak zderzyć ten hype z rzeczywistością, bo prawda jest taka, że na rynku mamy wciąż bardzo mało (raczej: zero) produkcyjnych wdrożeń agentów AI, w których zaawansowana architektura jest w ogóle wykorzystywana w praktyce. W Agentic AI Engineeringu od dawna powtarzam moją mantrę Processes Before Prompts, bo automatyzowanie nieefektywnego procesu biznesowego za pomocą AI to skalowanie chaosu. Tylko, że na razie na rynku mamy automatyzacje ubrane w Agentic i nie ma nawet z kim porozmawiać o rozsądnym podejściu w realu, ani go zrobić. No chyba że w teorii…”.
Jakub Jeziorny, COO Grupy Blix, zwraca uwagę na brak konsekwencji w postrzeganiu prywatności w sieci: „Polscy millenialsi 5 lat temu: ‘NIE WYRAŻAM ZGODY na wykorzystywanie moich zdjęć, postów i wizerunku przez Marka Zuckerberga. Cambridge Analytica to skandal. Kasuję Facebooka. Podaj dalej, jeśli się zgadzasz’. Polscy millenialsi dziś: ‘Hej ChatGPT, tu jest moja umowa o pracę, widełki w zespole, baza klientów, screeny rozmowy z teściową i wyniki badań dziecka. Pomóż mi to wszystko ogarnąć. A, i przeanalizuj jeszcze moje zdjęcia, bo chyba jestem chory (i dobierz mi paletę kolorów do ciuchów na lato)’. Okazuje się, że prywatność miała swoją cenę. Tą ceną była odpowiedź w trzy sekundy”.
Piotr Oleksiak, CEO OSINTownia.pl, pisze wprost: „Imię, Nazwisko, Firma. Daj mi te trzy dane i 27 minut, a zwrócę Ci: adres domowy prezesa, markę i numer rejestracyjny jego auta, szkołę, do której chodzą jego dzieci, trasę porannego biegu (z dokładnością do minuty), lokalizację domku letniskowego, prywatny mail z hasłem z wycieku 2019, imię żony, imiona dzieci, nazwisko panieńskie matki, markę i model auta partnerki, harmonogram urlopów rodziny na najbliższe 3 miesiące. Wszystko legalne. Wszystko publiczne. Zero włamań. Zero kontaktu z infrastrukturą firmy. To nie jest hipotetyczny scenariusz. To jest DEMO 1 z mojego wystąpienia na baramundi Easy Days 2026. Dlaczego to robię publicznie? Bo jako były operator HUMINT i obecnie CEO firmy zajmującej się Executive Protection nauczyłem się jednej rzeczy: większość zarządów w Polsce żyje w przekonaniu, że ‘nas to nie dotyczy’. Że BEC to problem amerykańskich korporacji. Że deepfake to ciekawostka z TikToka. Że profil na LinkedIn jest ‘prywatny, bo na ustawieniach’. A potem wpada zlecenie na incident response i okazuje się, że atakujący znał wewnętrzną strukturę firmy lepiej niż CISO. Bo zbudował ją sobie z LinkedIn-a, KRS-u, GitHub-a, Shodan-a i jednego wycieku combo z 2021 roku, w weekend, przy kawie”.
Arnold Adamczyk, twórca startupów technologicznych, który pracuje no co dzień w Chinach, zżyma się, że „od prawie 20 lat nic się nie zmieniło. Tak jak było za czasów programu ‘nieszczęście’ pt. Innowacyjna Gospodarka 2007–2013, po którym powiedziałem sobie: nigdy więcej. PARP i NCBR ciągną polską innowacyjność na dno rankingów i są ewidentnym przypadkiem sabotażu technologicznego Polski. Zlikwidować to natychmiast! W latach 2018–2021 byłem pod inkubacją w Cyberport (Hongkong). Co kwartał mogłem zmienić WSZYSTKO w projekcie bez uzgadniania z kimkolwiek. Na początku kwartału wysyłałem zaplanowane wskaźniki do osiągnięcia i jeśli osiągnąłem poniżej 70 proc. to dostawałem kwartał na poprawienie wskaźników i ponowne podejście – był to kwartał z odroczonym finansowaniem. Jeśli znowu nie osiągnąłem wskaźników, które sam sobie wyznaczyłem, to się żegnaliśmy, ale nie musiałem NIC ZWRACAĆ”.
Podobne artykuły
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn — największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
