LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn — największym biznesowym portalu społecznościowym.
Szymon Krawiec, Managing Editor we „Wprost”, odniósł się do śmierci Sławomira Ignacaka: „Ta śmierć to wstyd dla polskiego państwa. Byłego nauczyciela z Grójca fiskus i sądy przez ponad 20 lat ścigały za podatek, którego nie było. Mimo tego, że mężczyzna był śmiertelnie chory, państwo nigdy nie odpuściło, zostawiając mu 1300 zł z renty na życie. Ta sprawa jest banalnie prosta i totalnie absurdalna. 20 lat temu Sławomir Ignacak zdecydował się pomóc koleżance. Prowadziła warsztat samochodowy, ale pewnego dnia zachorowała, więc zwróciła się do kolegi, czy na czas jej nieobecności w firmie, nie mógłby regulować w jej imieniu należności wobec pracowników i dostawców. To był 2005 r. Ignacak zdecydował się pomóc. Wypłacał z firmowego konta pieniądze i regulował zobowiązania. Urzędnicy fiskusa dopatrzyli się w tym przestępstwa. Ich zdaniem mężczyzna powinien zapłacić podatek od kwot, które wypłacał z konta znajomej. I tak zaczęła się gehenna mężczyzny, która trwała ponad 20 lat. Zaległość urosła przez lata do 400 tys. zł. Choremu zajęto dom, ściągano mu też pieniądze z renty, zostawiając 1300 zł na życie. W sprawie wielokrotnie wnioskowano o umorzenie długu z powodu braku dowodów przestępstwa albo zwyczajnie przedawnienia. Kończyło się zawsze na ping-pongu między instytucjami – jedna chce umorzyć, druga odpowiada, że sprawę trzeba ponownie rozpatrzyć. W sprawie wnioskowano o ulgę podatkową – pan Sławomir jej nie dostał, bo urząd stwierdził, że nie ma w tym żadnego interesu publicznego. Na początku tego roku mężczyzna zmarł. Wiadomo, że nie zabił go fiskus, tylko śmiertelna choroba, ale gdyby nie bezduszność państwa wobec własnego obywatela, być może mógłby żyć dłużej. Zostawił po sobie żonę, dom i 400 tys. zł długu. Państwo będzie teraz ścigać wdowę?”.
Jakub Skałbania, założyciel Netwise, odpowiada na pytanie dlaczego tak trudno „przeskoczyć z demo AI na produkcję? Może dlatego, że próbujesz wdrożyć u siebie to samo, co wszyscy. Tak samo jak mówimy klientowi wprost, że nie robimy CRM dla B2C w telco, albo że robimy corporate banking, ale nie retail, tak samo trzeba mówić o GenAI – nie robi się ‘wszystkiego’. A ci, co robią wszystko, nie umieją dobrze nic. Bo vertical AI bije generyczne AI na głowę. Dlaczego z M365 Copilot ‘włączonego’, a nie wdrożonego w proces, najczęściej wychodzi słaba adopcja, zerowy ROI i kolejna półka niezintegrowanych narzędzi? Bo ogólne AI nie rozumie Twoich danych, nie zna Twoich procesów i nie ogarnia Twojego compliance, a Microsoft daje PLATFORMĘ, a nie gotowe rozwiązanie. Gotowe są demo tools i powerpointy. Na produkcji zaczyna się rzeczywistość, a w CRM widać to szczególnie wyraźnie. Dynamics 365 czy Salesforce dla produkcji to fundamentalnie inna implementacja niż dla dystrybutora, albo ubezpieczeń, nawet jak na demie wszyscy mieli szanse sprzedaży i workflowy. Ta sama platforma, ale inne modele danych, inne reguły, inne integracje i zupełnie inny kontekst dla AI. Kto tego nie rozumie na etapie projektu, zrozumie na etapie faktury, albo przy liczeniu ROI. Vertical AI to jest coś, co po pierwszej fali hype’u zaczyna odróżniać demo od wdrożenia. Nawet w najprostszych przypadkach, jeśli Twój copilot nie dowozi, to sprawdź, czy ktoś Ci go wdrożył, czy tylko włączył. A potem sprawdź, czy ten ktoś rozumiał procesy biznesowe. Copilot to nie Exchange. I tak, to oznacza znajomość procesów biznesowych i konieczność tworzenia custom agentów i mnóstwa integracji”.
Wojciech Urbanek, zastępca redaktora naczelnego CRN Polska, wspomina: „kiedyś nosiłem T-shirty z podobiznami moich muzycznych idoli, miałem też etap z koszulkami mojej ulubionej drużyny piłkarskiej. Ale żeby nosić T-shirt z twarzą… swojego szefa? Nigdy mi to do głowy nie przyszło. Tymczasem w Dolinie Krzemowej takie ciuchy sprzedają się jak świeże bułeczki i to wcale nie za grosze. Za zielony sweter z karykaturą Jensena Huanga, CEO Nvidii, trzeba wysupłać 178 dolarów. Kilka sklepów e-commerce oferuje skórzane kurtki motocyklowe wzorowane na tych noszonych przez Huanga i Elona Muska – ceny startują od około 140 dolarów. ‘Zostań prawdziwą ikoną stylu i przykuwaj uwagę w każdym pomieszczeniu’ – kusi LeatherCult, wyceniając swoją kurtkę à la Jensen na 250 dolarów. Palantir poszedł o krok dalej i wypuścił limitowaną kolekcję koszulek z Alexem Karpem, własnym CEO. Na jednej z nich szef firmy sportretowany jest w technice akwareli: napięte mięśnie szyi, ciemne okulary, a nad głową jego ulubione motto: ‘Dominuj’. Cena: 75 dolarów. Wyprzedane podobno w ciągu kilku godzin”.
Rafał Brzoska, CEO InPost Group, odniósł się do spotkania i rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, dotyczącej inwestycji InPostu w Mondial Relay – największej dotychczas polskiej inwestycji we Francji (900 mln euro do dzisiaj). „InPost Group jest głęboko zaangażowany w rozwój innowacji technologicznych i wspieranie rozwoju sektora logistycznego we Francji. (…) Wykorzystując zaawansowane rozwiązania logistyczne i rozbudowując naszą infrastrukturę, dążymy do modernizacji dostaw ostatniej mili we Francji. Przejęcie Mondial Relay jest przykładem tego, jak połączenie lokalnego doświadczenia ze skalą i technologią ogólnoeuropejskiej grupy może stworzyć ekosystem dostaw, przynoszący korzyści zarówno konsumentom, jak i firmom. Było też szczerze o tym, czego dziś potrzebuje Europa: więcej innowacyjności, silniejszej konkurencyjności i prostszych zasad dla biznesu – czyli mniej regulacji. Europa musi stworzyć warunki, które pozwolą jej firmom skutecznie konkurować z podmiotami z Azji i Stanów Zjednoczonych”.
Borys Skraba, COO Strix Group, uważa że większość firm patrzy na e-commerce w zły sposób: „w najnowszym raporcie ‘Capturing the next big arenas of competition in ten charts’ McKinsey Global Institute jest jeden wykres, który moim zdaniem warto zobaczyć i naprawdę zrozumieć. Pokazuje on tzw. ‘next big arenas of competition’, czyli obszary, które wygenerują największą część globalnego wzrostu w najbliższych 10–15 latach. I najważniejszy wniosek jest prosty: wzrost nie będzie pochodził z tych samych miejsc co dotychczas. Kiedy spojrzy się na ten wykres, widać wyraźnie przesunięcie w stronę cyfrowych ekosystemów handlu, AI & software, platform i marketplace’ów oraz nowych łańcuchów dostaw. Ale kluczowe nie jest to, które branże rosną, tylko w jaki sposób one działają na siebie. To nie są już odrębne i zamknięte segmenty rynku. To są połączone systemy, które budują wartość poprzez integrację wielu elementów naraz. W tym kontekście e-commerce przestaje być jednym z kanałów czy nawet jedną z branż. Staje się ‘warstwą infrastrukturalną’, która spina te systemy w całość. Łączy produkty z usługami, finansowanie z transakcją, logistykę z dostępnością w czasie rzeczywistym i dane z procesem podejmowania decyzji. Coraz częściej to właśnie e-commerce jest interfejsem całego modelu biznesowego, miejscem, gdzie spotykają się wszystkie kluczowe procesy firmy. To fundamentalna zmiana, bo oznacza przejście od prostego modelu sprzedaży produktów w wielu kanałach, do orkiestracji całych ekosystemów wartości. Widać to w praktyce bardzo wyraźnie: marketplace’y rosną szybciej niż tradycyjne sklepy, embedded finance realnie zwiększa konwersję, a zarządzanie danymi produktowymi w PIM staje się krytyczne, bo treść jest tworzona, wzbogacana i dystrybuowana na dużą skalę z wykorzystaniem AI. Sztuczna inteligencja przestaje być dodatkiem, a zaczyna być integralną częścią operacyjnego modelu działania. A paradoksalnie największym błędem, który wciąż widać w wielu organizacjach, jest traktowanie e-commerce jako jednego z kanałów sprzedaży. W rzeczywistości w tych nowych warunkach rynkowych e-commerce pełni rolę systemu operacyjnego biznesu. To on definiuje, jak klient wchodzi w kontakt z firmą, jak podejmowane są decyzje zakupowe, jak monetyzowana jest wartość i jak firma skaluje się na nowe rynki. Dlatego firmy, które wygrywają, nie zaczynają od frontendu czy designu. Zaczynają od architektury, integracji z systemami core (ERP, pricing, dostępność, finansowanie), przepływów danych i zdolności do skalowania. W złożonych biznesach, szczególnie w B2B, konwersja nie jest problemem UX czy wyglądu strony. To jest problem systemowy, wynikający z tego, czy wszystkie elementy procesu działają razem w czasie rzeczywistym. To wszystko ma bardzo konkretne konsekwencje. Firmy, które wcześnie dostosują się do tych nowych obszarów wzrostu, budują platformy zdolne do skalowania, tworzą efekty sieciowe i stają się trudne do zastąpienia. Te, które tego nie zrobią, zostają we fragmentarycznych setupach, walczą głównie ceną i mają realny problem ze skalą. Dlatego patrząc na ten wykres, warto zadać sobie jedno pytanie: czy budujesz kolejny kanał sprzedaży, czy budujesz system, który pozwoli twojej firmie rosnąć w tych nowych „arenach” rynku.
Dawid Paczka, CEO emiteo, odniósł się do podcastu „WojewódzkiKędzierski”, w którym wystąpiła Lena Polański, najlepiej zarabiająca Polka na OnlyFans: „Zadeklarowane przez nią dotychczasowe zarobki na e-prostytucji to 7 milionów dolarów w 5 lat. Cały ten wywiad to jedna wielka analiza biznesowa, brak natomiast jakichkolwiek wzmianek o wątpliwościach, moralności, negatywnym wpływie i potencjalnej demoralizacji młodych dziewczyn”.
Piotr Konieczny, założyciel Niebezpiecznik.pl, odnosi się do ataku, który „mogliście przegapić. Bo z początku wyglądał na niszowy i mocno techniczny oraz związany z ‘vibecodingiem’. Ale moim zdaniem to błąd. O tym ataku przeczytać powinien każdy admin, programista, devops, ale również C-levels (CTO/CSO), bo tu nie zawiniła (tylko) technologia. Zawiniło też bardzo homeopatyczne podejście do podstawowych, znanych od lat procedur i reguł. Co się stało? 1. Chłop w firmie A na służbowym (!) sprzęcie pobrał… cheaty do gry Roblox. I zainfekował się infostealerem. Przez dwa miesiące (!!) atakujący łykali jego hasła i dostępy. 2. Chłop w firmie B założył sobie konto w usłudze świadczonej przez firmę A. Zalogował się do niej przez… konto Google, a na okienku OAuth podczas logowania zgodził się na dostęp do wszystkiego: dysku, kalendarza, e-maila (!!!). 3. Atakujący siedzący w firmie A zobaczyli, że pojawił się token OAuth z firmy B. I ‘zhackowali’ firmę B dzięki dostępowi przez ten zbyt szeroki token właśnie. Bez phishingu na pracownika. Bez wyłudzenia hasła. Bez podrzucania malware’u. Kurtyna. Ten sam efekt byłby oczywiście w przypadku ‘logowania się przez konto Microsoft’. Bo problem leży w innym miejscu. Co tu poszło nie tak? Shadow IT. Zarówno chłop A, jak i B korzystali ze służbowego sprzętu i służbowych kont do celów prywatnych (jeden do gry, drugi do niezatwierdzonej usługi firmy trzeciej). Czy to ich wina? Trochę tak. Ale… brak wykrycia tego przez 2 miesiące to już wina IT, a nie pracowników. Można było wykryć anomalie. Gdyby się miało EDR-y, gdyby się patrzyło w logi… No i na koniec: brak stosowania zasady minimalnych przywilejów, zbyt szerokie scopy kluczy i tokenów, brak separacji środowisk, brak MFA, i generalnie źle zorganizowane uwierzytelnienie nie tylko do zewnętrznych aplikacji. Firmy wydają aktualnie miliony na ochronę przed ryzykami związanymi z AI. A kładzione są starymi atakami, wykorzystującymi podstawowe błędy. Może warto ten dług technologiczny u siebie ogarnąć zanim zacznie się wdrażać guardrailsy na AI i inne cuda? To, co się stało, opisałem w skrócie i pobieżnie. Smaczków jest więcej. Pełniejszy zarys znajdziecie w artykule na Niebezpieczniku, który warto rozesłać znajomym. Dodam link w komentarzu poniżej”.
Podobne artykuły
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Teoria Picard wchodzi w życie
Dane, emocje, adaptacja, czyli dlaczego CRM to najlepsze laboratorium dla prawdziwych agentów przyszłości.
