LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Dawid Paczka, CEO emiteo, odniósł się do tego, że „w pewnym momencie GoPro miał prawie każdy podróżnik. Kamera była symbolem nowej ‘religii’ – kultu naszego indywidualizmu. Rynek uwierzył, że to będzie ‘kolejne Apple’. Tak się nie stało. Dlaczego? Smartfony przejęły rynek masowy. Jakość kamer w smartfonach rosła błyskawicznie. Dla większości użytkowników telefon ‘wystarczał’. GoPro zostało z niszą: sport, outdoor, twórcy. Jednoproduktowy model biznesowy. Firma przez lata była uzależniona od sprzedaży hardware’u. Sprzęt to konkurencja, cykle, presja cenowa i spadające marże. Brak silnej, wysokomarżowej platformy usługowej ograniczył skalę i stabilność. Wycena oderwana od fundamentów. IPO było wycenione jak spółka technologiczna z potencjałem platformowym. W praktyce okazało się, że to producent elektroniki użytkowej (zupełnie inny potencjał na przyszłe wzrosty). Od ATH spółka straciła ponad 97 proc. wartości. Ale w tej historii jest jeden wyraźny zwycięzca – założyciel Nick Woodman. W momencie IPO w 2014 roku posiadał ok. 45 proc. udziałów. Przy debiucie jego pakiet był wart blisko 3 mld dolarów, a w pierwszych miesiącach po wejściu na giełdę sprzedał akcje warte ok. 700–800 mln dolarów. Timing is the king. Niezależnie, ja jestem Nick’owi niezmiernie wdzięczny – bo gdyby nie on to nie miałbym kilkunastu filmów z mojej podróży życia sprzed ponad dekady”.
Grzegorz Rudno-Rudziński, Managing Partner w Univio, zwraca uwagę, że choć nie jesteśmy może światową fabryką jednorożców to „rozwiązania z Polski coraz częściej stają się elementem globalnych układanek. InPost właśnie to potwierdził. To ruch strategiczny, nie na najbliższy kwartał, tylko na kolejną dekadę. 33 mld zł. FedEx. Advent. PPF. Rafał Brzoska. Nagłówki kuszą, ale prawdziwa historia jest gdzie indziej. To nie jest ‚sprzedaż polskiej spółki Amerykanom’. To jest zmiana trybu gry. Po kilku latach na giełdzie InPost wybiera stabilizację kapitałową zamiast życia w rytmie kwartalnych wyników i nastrojów short-term inwestorów. Z perspektywy strategicznej ta transakcja ma sens z kilku powodów. FedEx nie kupuje InPostu operacyjnie, to nie klasyczna integracja. To dostęp do unikalnej infrastruktury ‚ostatniej mili’, której globalni gracze po prostu w Europie nie mają. InPost zyskuje globalny zasięg i know-how, którego nie da się zbudować organicznie w rozsądnym czasie. Delisting daje przestrzeń na odważniejsze decyzje, bez ciągłego patrzenia na kurs akcji i prezentacje pod rynek. Warto spojrzeć szerzej: e-commerce to dziś ok. 20 proc. globalnej sprzedaży detalicznej i wszystko wskazuje na dalszy wzrost. Automatyzacja dostaw i efektywna ‘ostatnia mila’ to jedno z kluczowych wąskich gardeł tego rynku. FedEx dokładnie wie, po co tu jest. I jeszcze jeden lokalnie ważny element: InPost zostaje spółką z siedzibą w Polsce. Marka zostaje. Podatki zostają w Polsce”.
Szymon Janiak, partner zarządzający Czyst3.vc, przekonuje, że „AI kompletnie zepsuł LinkedIna i nie ma już od tego odwrotu… Ludzie zamienili własne mózgi i kreatywność na generyczne i płowe prompty, które zalały platformę nijakimi treściami. Kiedyś konkurowało się tu z ludźmi z pasją, konsekwencją i determinacją. Dziś z każdym, kto w przerwie na kawę napisze prompta ‘Zrób viralowy post o [wstaw dowolną treść]’. I trzeba tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. Przez 10 lat ślęczałem nocami nad tekstami, co przełożyło się na zasięgi przekraczające milion odsłon miesięcznie i miejsce wśród najpopularniejszych osób na tej platformie. Popełniłem nawet o niej książkę, która rozeszła się w tysiącach. W dobie AI przestało to mieć jednak znaczenie. Jest natłok wszystkiego – zalew nieprzemyślanych, nierzadko bzdurnych treści, które dewastują algorytm. Czy jestem przeciwnikiem? Nie, sam z tego korzystam przy różnych okazjach – również przy treściach, ale doszliśmy do skrajności, w której przez wygodę ludzie nie dają już siebie (…)”.
Arnold Adamczyk, twórca startupów technologicznych, który pracuje no co dzień w Chinach, przypomniał, że „mija pierwsza rocznica od rozpoczęcia słynnej akcji ‘deregulacja’ i z tej okazji ‘deregulator’ wprowadza 17 marca rozszerzenie systemu SENT o odzież i obuwie. SENT to elektroniczny system monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów wrażliwych, prowadzony przez Krajową Administrację Skarbową. Dotychczas obejmował m.in. paliwa, alkohol, odpady czy wyroby chemiczne. Domyślam się, że w przejawie alkoholowego (chemicznego) upojenia któryś z decydentów zabłysnął geniuszem i stwierdził, że skoro na polu walki żołnierze noszą buty i odzież, to są to produkty dual-use i należy traktować je jak amunicję albo drony. Sorry. Pomyłka. Nawet drony nie podlegają takiej kontroli. Obowiązek zgłoszenia SENT dotyczy przewozu: odzieży z dzianin, odzieży używanej, obuwia i przesyłek mieszanych (np. odzież + obuwie) o wadze powyżej 10 kg. Reguły dotyczą przewozów krajowych, importowych, eksportowych i tranzytowych. Trzeba się więc zastanowić przed podróżą, aby w walizce nie zapakować czasem zbyt dużo odzieży, bo bez odpowiedniej dokumentacji mogą spotkać nas duże nieprzyjemności ze strony inspekcji celnej. Ale nie ma co się martwić! Zgłoszenie nie będzie wymagane, jeśli będziemy mieli przy sobie faktury zakupu na przewożone ciuchy i buty (…) Towarzysze! Każda para butów pod czujnym okiem państwa ludowego…”.
Piotr Nowosielski, CEO Just Join IT, stwierdza, że „szukanie roboty będzie w 2026 jeszcze trudniejsze” i podejmuje odpowiedź na pytanie „jak sobie w tym pomóc?”. „Krok 1: Rozbij firmę na czynniki pierwsze. Zanim ktoś Cię poleci, Ty musisz wiedzieć: na czym ta firma faktycznie zarabia (nie hasłowo, tylko realnie); jakie ma problemy dziś, nie dwa lata temu – dopytaj znajomego; w którym miejscu skali jest: wzrost/ stagnacja. Krok 2: Zmapuj konkretną rolę, a nie nazwę stanowiska: spytaj kumpla, za co dana rola będzie rozliczana po 3–6 miesiącach; jaki problem masz rozwiązać, a nie ‚jakie technologie znać’; gdzie wcześniej polegli ludzie na tym stanowisku? Dopiero wtedy dopasowujesz swoje doświadczenie. Krok 3: Zrób CV pod jedną firmę, nie pod rynek. Uniwersalne CV = CV do kosza. Krok 4: Przygotuj ‚pakiet polecenia’ dla znajomego. Jeśli prosisz kogoś o polecenie, to zdejmij z niego całą robotę myślenia. Daj mu: 3/4 zdania: dlaczego pasujesz akurat do tej firmy; 2 konkretne rzeczy, które dowiozłeś i mogą być istotne w tej roli; jedno zdanie, które może wkleić do maila lub Slacka; załącz do tego to swoje dopasowane CV, bo i tak o nie poprosi. Jeżeli ktoś musi zgadywać ‘co o Tobie napisać’ – nie napisze nic. Krok 5: Wejdź w proces z hipotezą, nie z nadzieją. Na rozmowę nie idziesz ‚powiedzieć o sobie’. Idziesz sprawdzić hipotezę: ‚Myślę, że Waszym problemem jest X i mogę pomóc w Y – dobrze to rozumiem?’. To ustawia Cię nie jako petenta, tylko jako partnera do rozmowy. (…)”.
Piotr Sankowski, dyrektor w IDEAS Research Institute, odnosi się do tego, że „w grudniu zeszłego roku administracja Trumpa zniosła zakaz eksportu chipów H200 do Chin, a władze w Pekinie wydały dyrektywę zakazującą zakupu tych chipów, mimo, że firmy chińskie już złożyły zamówienia na ponad 2 mln tych chipów. Warto się zastanowić o co w tym wszystkim chodzi, a chodzi o suwerenność technologiczną. Decyzja Pekinu wydaje się być umotywowana następującymi aspektami: odpływu miliardów dolarów za ocean – jeden chip to około 30 tys. USD, co daje 60 mld USD, a dochodzi jeszcze 25 proc. cła; Waszyngton może w każdej chwili przykręcić kurek, co może oznaczać i wyłączenie z dnia na dzień wsparcia i serwisu; a przede wszystkim takie zakupy zamiast budować chińską moc obliczeniową, finansują amerykański R&D. Niektórzy chińscy komentatorzy ostrzegają, że zezwolenie na zakup H200 może okazać się ‘pociskami w cukrowej polewie’ – oferując krótkotrwałą ulgę, a jednocześnie potencjalnie spowalniając długofalowy rozwój krajowego przemysłu układów AI w Chinach. Rozwój chińskich rozwiązań dla AI nie stoi w miejscu, choć często podnoszona narracja o dorównywaniu Nvidii rozbija się o twardą fizykę: po pierwsze H200 powstaje w technologii 4 nm od TSMC. A Huawei Ascend 910 C w technologii 7 nm od SMIC. Oznacza to, że układy Huawei mimo, że nominalnie mają zbliżoną moc obliczeniową wyrażaną w liczbie FLOP-ów to zużywają do 400 proc. więcej energii. Co więcej technologia ich wytwarzania nie jest tak dopracowana i 60–80 proc. produkcji ląduje w koszu, co dramatycznie podnosi koszty. Po drugie, H200 oferuje pamięć o transferze 4.8 TB/s (HBM3e), podczas gdy Ascend zaledwie 3.2 TB/s (HBM2e). Oznacza to, że w zadaniach inferencji dla LLM-ów Nvidia jest o 50 proc. szybsza, co drastycznie obniża koszty całego centrum danych. Co więcej, nowy chip Nvidii B200 może zaoferować pięciokrotne przyśpieszenie w stosunku do H200. To przyśpieszenie głównie pochodzi w implementacji obliczeń 4-bitowych zamiast 16-bitowych, jednak oznacza ono, że dystans między chipami Nvidii, a tymi pochodzącymi z Chin się jeszcze zwiększa. Ciekawy w tym kontekście walki między Chinami i USA jest jeszcze aspekt planów Indii, które do 2032 roku chcą produkować własne chipy w technologii 3 nm”.
Sebastian Błaszkiewicz, Head of Sales Excellence w Univio, wskazuje, że „bardzo szybko wchodzimy w fazę, w której finalizacja zakupów będzie możliwa bez opuszczania interfejsu chatbota – wprost z poziomu AI asystenta. Google ogłosił właśnie wprowadzenie standardu UCP (Universal Commerce Protocol), który ma stać się ‘wspólnym językiem’ dla systemów sprzedaży i sztucznej inteligencji. Co ciekawego można o UCP powiedzieć? Spina całą ścieżkę zakupową, a nie tylko płatność (od discovery po post purchase), co odróżnia go od wcześniejszego AP2. Jest kompatybilny z innymi protokołami (A2A, AP2, MCP), co może uspokoić osoby myślące o lock-inie technologicznym. Był współtworzony z Shopify oraz takimi graczami jak Etsy, Wayfair, Target i Walmart – to pokazuje, że nie jest to ‘jeszcze jedna integracja z Google’, ale próba zbudowania standardu branżowego. Nowy standard wspierają już m.in. Shopify, Mastercard, Visa, Stripe, Zalando, PayPal oraz szeregi innych graczy – od dużych retailerów (Target, Walmart, Best Buy) po kluczowe systemy płatności (American Express, Adyen). Pierwsze wdrożenia pozwalają już na dokończenie zakupu bezpośrednio w AI Mode w wyszukiwarce Google i w Gemini – z wykorzystaniem Google Pay i wkrótce PayPal, na bazie danych płatniczych i adresowych zapisanych w Google Wallet. Google zapewnia, że sprzedawcy nadal pozostaną stroną transakcji. Co do tego zgoda – z jednym zastrzeżeniem: do Google zacznie spływać bardzo bogaty strumień danych o ścieżce zakupu, skuteczności ofert i preferencjach kupujących, który stanie się dla firmy ogromnym aktywem strategicznym. Pytanie, na ile w dłuższej perspektywie przełoży się to na realną przewagę sprzedawców, a na ile przede wszystkim samej platformy (…)”.
Podobne artykuły
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn — największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Plany rekrutacyjne: Polska liderem optymizmu
Coraz bardziej liczy się specjalizacja i to, po której stronie transformacji stoisz – czy jesteś tym, który automatyzuje, czy tym, który jest automatyzowany.
