znaczek2-linkedin Piotr Konieczny, CISO w Niebezpiecznik.pl, opisuje sytuację specjalisty od cyberbezpieczeństwa, którego żona padła ofiarą cyfrowych złodziei. „Zadzwonili do niej niby z Providenta, że ‘pieniądze w niebezpieczeństwie’. Przesłali jej pismo od komendanta o wszczęciu postępowania na WhatsAppa. Komendant zadzwonił do niej na kamerkę. Poinstruowali ją jak zwiększyć limity na koncie. Wypłaciła 19K (po tysiaku, z bankomatu). Powiedzieli jej, że pieniądze są oznakowane i że będzie miała kłopoty jak nimi zapłaci. Kazali jej te pieniądze wpłacić ‚na kod BLIK’. I je wpłaciła. Ta historia pojawiła się wczoraj na Wykopie. Niektórzy sugerują, że to ‘bait’, ale ja nie takie historie słyszałem… Załóżmy więc, że ten atak faktycznie się zdarzył i tak przebiegał. Omamić i oszukać można każdego — nie tylko bliskich ‘bezpieczników’, ale również ich samych. Kwestia pretekstu i odpowiedniego momentu. Znam takie przypadki. Pytanie jednak jest takie, czy tej konkretnej, przykrej sytuacji można by było zapobiec? Może gdyby mąż pracujący w cyber porozmawiał zawczasu z żoną o zagrożeniach (przyznał, że tego nie zrobił) albo chociaż zainstalował jej apkę CyberAlerty, która ostrzegała o podobnych atakach…”.

znaczek2-linkedin Karol Molenda, Dowódca Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, został odznaczony amerykańskim medalem Legion of Merit (Legia Zasługi). Polski generał podkreślił, że to potwierdzenie doskonałej polsko-amerykańskiej współpracy w dziedzinie cyberbezpieczeństwa. „To wyróżnienie traktuję także jako uhonorowanie żołnierzy i cywilnych specjalistów Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, którzy każdego dnia dbają o bezpieczeństwo naszego kraju. Dzięki partnerstwu, zaufaniu i wymianie informacji udało nam się stworzyć system, który pozwala skutecznie reagować na współczesne zagrożenia. Wierzę, że dalsza współpraca będzie przykładem skutecznego działania na rzecz naszego bezpieczeństwa i obrony wartości, które nas łączą – dziś i w przyszłości”.

znaczek2-linkedin Tomasz Misiak, założyciel Mizyak Fund, zastanawia się czy w świecie AI nie powstaje aby właśnie nowa bańka finansowa? „Świat technologii rządzi się swoimi prawami. Podczas gdy tradycyjne firmy wycenia się na podstawie wskaźników takich jak cena do zysku czy EV/EBITDA, w technologii liczy się coś innego – marzenie o przyszłości. Ale nawet na tle gigantów technologicznych wycena OpenAI wydaje się wręcz kosmiczna. Przy przychodach na poziomie zaledwie 11 miliardów dolarów, spółka jest dziś wyceniana na 500 miliardów – czyli niemal 40-krotność rocznych przychodów. Dla porównania: Nvidia ma wskaźnik 27x, Tesla 15x, a Apple czy Google zaledwie 8–9x. Nie mówimy tu o zyskach czy EBITDA – bo OpenAI w ostatnich miesiącach spaliło ponad 13 miliardów dolarów. Mimo to inwestorzy wciąż pompują kolejne środki. W 2024 roku globalne inwestycje w AI sięgnęły już 350 miliardów dolarów. Dla skali – Nvidia warta jest dziś 4,5 biliona dolarów, czyli niemal tyle, co PKB całych Indii. Oczywiście nikt nie porównuje kapitalizacji spółek do gospodarek, ale gdyby sprzedać wszystkie akcje Nvidii, można by sfinansować w rok całą produkcję ekonomiczną kraju liczącego 1,4 miliarda ludzi. Czy bańka pęknie? Nie wiadomo. AI wciąż nie ma masowego, stabilnego zastosowania, a mimo to pochłania niewyobrażalne pieniądze. Żeby spełnić oczekiwania inwestorów, OpenAI musiałoby generować roczny zysk rzędu 100 miliardów dolarów – czyli więcej niż zarabia dziś niemal jakakolwiek firma na świecie, może poza Saudi Aramco. A jednak… uważam, że bańka nie pęknie – przynajmniej jeszcze nie teraz. Dlaczego? Bo za wzrostem stoją giganci z najgłębszymi kieszeniami. Spekulanci od dawna nie mają tu głosu. Dopóki Microsoft, Apple, Amazon czy fundusze emerytalne wierzą, że AI to przyszłość – maszyna będzie działać. Pytanie tylko, jak długo rynki, fundusze i prywatni inwestorzy będą tolerować kolejne miliardy „spalanych” dolarów, zanim ktoś powie: ‘Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam’ – jak śpiewała Anna Maria Jopek”.

znaczek2-linkedin Leszek Ślazyk, redaktor naczelny portalu Chiny24.com, zauważa, że „polityka i biznes stają się na Zachodzie dwoma osobnymi światami. Biznes rzuca politykom coś tam na pożarcie, a robi swoje. Przykład najnowszy, czyli Tim Cook w Chinach. Szef Apple Inc. złożył kolejną wizytę w Państwie Środka. Spotykał się w Pekinie z przedstawicielami chińskich władz, by zapewnić, że nie zamierza realizować scenariuszy amerykańskich polityków i zamiast ‘decouplingu’ planuje zwiększenie zaangażowania kapitałowego w Chinach. W tym samym czasie Sabih Khan, szef operacyjny Apple Inc., spotykał się z szefami kluczowych chińskich dostawców Apple, z którymi Amerykanie współpracują od niemal 20 lat. Czy Apple spotka się z represjami ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych? Może. Ale wystarczy obsadzić któreś z jego dzieci w którejś ze spółek i będzie dobrze. Wiecie, że Barron Trump, lat 19, ma ponoć stać się członkiem rady TikToka? Taka sytuacja…”. Dr Artur Wypych, prezes zarządu Chempol, dodał, że „o tym, jak Apple uzależniło się od Chin na potrzeby produkcji swoich produktów, co miało istotne konsekwencje dla relacji technologicznych i politycznych między Chinami a USA, opowiada książka: ‚Apple in China: The Capture of the World’s Greatest Company’ autorstwa Patricka McGee”.

znaczek2-linkedin Aleksandra Przegalinska, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, odbyła podróż na wschodnie wybrzeże USA, gdzie „widać było wyraźnie publiczną niechęć do AI, a może raczej rozczarowanie wobec tej technologii. Na co poszły miliardy inwestycji? Spójrzmy na OpenAI. Zamiast technologii dobro sprawczej (zastosowania medyczne, transportowe, badawcze), społeczeństwo dostało nową Sorę, platformę do generowania deepfejków, na potęgę. W te same ślady poszła również Meta, pokazując AI-ową platformę Vibez, która zdławi media społecznościowe jakie znamy (były one dalekie od doskonałości, ale przynajmniej byli na nich ludzie i tworzyły się społeczności) na rzecz medium, w którym ludzie jak w amoku oglądają zalew wygenerowanych treści, jak rozumiem przynajmniej część z nich będzie komercyjna. Zastanawiam się, czy o to właśnie chodziło w wielkiej generatywnej rewolucji? O potężną maszynę do memów, która pozwoli jeszcze skuteczniej wyśmiewać się z innych, bezmyślnie scrollować i – nie oszukujmy się – radykalizować coraz bardziej osamotnionych ludzi? Jeśli ktoś widzi to inaczej, posłucham argumentów”. W tym kontekście Tomasz Kaczmarek, CEO Herbapol Poznań, przyznał: „Właśnie wyszedłem z mediów społecznościowych nie przez drzwi, tylko przez wyjście awaryjne. AI miała leczyć, uczyć i wspierać, a zamiast tego dostałem scrollowalny teatr deepfejków. Zamiast ludzi algorytmy, zamiast rozmów wygenerowane emocje.”

znaczek2-linkedin Artur Wiza, wiceprezes Asseco Poland, odniósł się do rekordowej kapitalizacji spółki: „To wyjątkowy moment w rozwoju naszej spółki, która ponad 30 lat temu zaczynała jako trzyosobowy start-up z Rzeszowa, a dziś jest liderem rynku oprogramowania w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, zatrudniającym ponad 34 tysiące pracowników na całym świecie. Ten sukces nie byłby możliwy bez wsparcia GPW i inwestorów, dzięki którym wizja Adama Górala mogła być realizowana właśnie w Polsce. W sukcesie Asseco uczestniczą setki tysięcy osób – poprzez fundusze emerytalne, inwestycyjne i bezpośrednie inwestycje w akcje naszej spółki. Przez ponad 20 lat obecności na GPW wypłaciliśmy akcjonariuszom 3,8 miliarda zł dywidend, stając się jedną z najbardziej konsekwentnych spółek dywidendowych na GPW. Obecna wycena Asseco, to nie tylko docenienie naszych dotychczasowych osiągnięć, ale przede wszystkim pozytywna ocena perspektyw dalszego rozwoju. W ubiegłym tygodniu sfinalizowaliśmy sprzedaż 14,84 proc. akcji własnych na rzecz TSS Europe, długoterminowego inwestora w sektorze oprogramowania dla biznesu. Wraz z tym wydarzeniem Adam Góral poinformował o opcji zwiększenia swojego zaangażowania w akcje Asseco, a także o podpisaniu porozumienia między Fundacją Rodzinną Adama Górala i TSS Europe, które ma wspierać dalszy rozwój i stabilność Asseco. Porozumienie dotyczy współkontroli (razem ok. 35 proc. głosów na WZA) i określa współpracę akcjonariuszy w kluczowych kwestiach strategicznych – w tym kontynuację strategii obecnego zarządu i procesu sukcesji. To ważny krok w kierunku zapewnienia długofalowej stabilności właścicielskiej i strategicznej spółki. Asseco Poland pozostaje polską spółką publiczną, notowaną na polskiej giełdzie, z siedzibą w Rzeszowie, zarządzaną przez Polaków, płacącą podatki w Polsce i promującą mądrość gospodarczą oraz polską gospodarkę. Będziemy nadal z dumą rozwijać i promować polskie rozwiązania IT na całym świecie!”.

znaczek2-linkedin Jakub Skałbania, założyciel Netwise, zwraca uwagę, że „my tu walczymy na załączniki, ‘dory’, ‘rody”, gigantyczne kary, a ciekawe, jakie kary zapłacą Klientom te setki firm, których dane z Salesforce’a są publicznie dostępne w internecie (prawie miliard rekordów) i które już to potwierdziły. Co na to Unia Europejska, UODO, regulatorzy? Będą uciskać dalej papierowymi wymaganiami europejskie firmy, czy wreszcie coś zrobią z prawdziwym breachem amerykańskich? ‘Insurance giant Allianz Life, Google, fashion conglomerate Kering, the airline Qantas, carmaking giant Stellantis, credit bureau TransUnion, and the employee management platform Workday, among several others, have confirmed their data was stolen in these mass hacks.’ Dodatkowo Pandora, Cisco, Adidas, Cartier, Louis Vuitton, Air France i mnóstwo innych. Jak już kiedyś pisałem, nie był to atak na Salesforce’a jako taki, tylko atak na Salesloft, jedną z firm robiących mnóstwo dla Salesforce’a. Po zdobyciu dostępu do GitHuba udało się zgarnąć tokeny uwierzytelniające i później już poszło – przez kilka miesięcy konta gości, workflowy kopiujące dane… Generalnie kompromitacja, ale jak to stwierdzili ludzie z Salesforce’a to nie dziura w platformie, więc ok. Rezultat? Już ponad miliard rekordów z CRM-ów opartych o Salesforce’a jest dostępnych w internecie – dane firm, osób kontaktowych, szans sprzedaży i aktywności (tu zaktualizowana lista jakie to dane: https://lnkd.in/d7U9vSHs). Co na to Unia Europejska i nasze DORA, NIS 2, GDPR i wszystkie inne regulacje sztucznie utrudniające życie, kiedy trzeba walczyć o dane europejskich obywateli? Ano, nic. Regulacje i kary są dla firm europejskich. Dla amerykańskich są ‘potwierdzenia wykradzenia danych’ i wystarczy”. Jak słusznie podsumował Rafał Jasiński, wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego: „Ludzie, którzy nie lubią hipokryzji, mają ciężkie życie…”.