LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Marcin Ciesielski, specjalista ds. M&A i rozwoju przedsiębiorstw IT, zainspirowany postem Jakuba Skałbanii, kupił i przeczytał cytowany przez niego artykuł „The Hidden Costs of Coding With Generative AI”. Okazało się, że wnioski pana Marcina odbiegają od wniosków pana Jakuba. „Moje wnioski są odmienne. Być może każdy widzi to co chce zobaczyć, ale wrzucę tutaj kilka cytatów: ‘GitHub has reported that programmers using Copilot are up to 55 proc. more productive’; ‘McKinsey has found that developers can complete tasks up to twice as fast with generative AI assistance’; ‘When AI-generated code is applied to brownfield (legacy) environments, the risks are much greater and much harder to manage’; ‘Layering AI-generated code on top of legacy systems creates additional tangled dependencies that slow future development and destabilize systems even more’. Zgadzam się z wnioskami przedstawionymi w artykule, że AI może wprowadzić bałagan w systemach legacy, ale chyba tylko szaleniec pozwoliłby AI na rozwijanie czy poprawianie nastoletniego systemu. Nie można uogólniać tego do ‘kod pisany z AI tworzy mess w większym obrazku’. Przy prawidłowo zaprojektowanej architekturze mikroserwisowej z wydzieleniem systemów legacy dobry Context i Prompt engineering jest w stanie napisać system, który się zintegruje z systemami legacy bez zwiększania długu technologicznego. Kto ma rację? Czas pokaże”.
Maciej Durczak, CEO MWT Solutions, podzielił się refleksją, że „handlowcy na bezrobociu są jak osadzeni w więzieniu: wszyscy znaleźli się tam za niewinność. Prowadziłem w życiu setki rozmów kwalifikacyjnych i nigdy nie zdarzyło się by kandydat powiedział: nie poradziłem sobie z produktem, hunting zmęczył mnie psychicznie itd. Zawsze ktoś INNY był winien tym niepowodzeniom. O ile można zrozumieć PR na potrzeby rozmowy kwalifikacyjnej, o tyle problemem jest to, że większość z tych ludzi naprawdę w to wierzy. Wierzą, że to cały świat zawinił, a nie oni – taka już natura naszej psychiki. Jak wszyscy dobrze wiemy – moment, w którym zaczynamy wierzyć we własną propagandę jest wyjątkowo niebezpieczny… Już stoicy pisali o tym, że samoświadomość jest podstawą rozwoju. Temat w 2025 roku jest wyjątkowo ważny. Rynek pracy przechodzi turbulencje i już nawet handlowcy nie mogą czuć się bezpieczni”.
Leszek Ślazyk, redaktor naczelny portalu Chiny24.com, podjął się odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego borykamy się z tak ‘paździerzową’ codziennością w naszym domu, w Polsce? Przede wszystkim dlatego, że jako Polacy nie dzielimy etosu naszego domu, nie mamy wspólnej opowieści, wspólnej wartości, jednakowo definiowanej pomimo różnic chociażby dotyczących poglądów, wiary, etc. Dlatego też tak często przywołuję przykład Chin. Tam ten etos jest, choć są oczywiście i różnice. Nie wszyscy są szczęśliwi, nie wszystkim odpowiada panujący układ, ale problem ten ‘wycisza’ bilans, który jest oczywisty: Chiny zmieniają się, ale zarazem poziom życia przeciętnego Chena rośnie. I to rośnie na skalę niespotykaną na całym świecie. Rośnie też znaczenie państwa, które 120 lat temu okradał każdy, kto tylko na to miał ochotę. Niedawno Chiny pokazywano przez pryzmat parady w Pekinie, oczywiście podkreślając, że zaproszonymi gośćmi byli Putin i Kim. Mało kto zapewne poświęcił uwagę reakcji opinii publicznej w Chinach na samą paradę. Zainspirowany tą reakcją postanowiłem przypomnieć postać generała Witolda Urbanowicza, który służąc w Chinach zestrzelił 11 japońskich maszyn. Generał powinien być naszym emblematem w Chinach, jednym z ludzi, dzięki którym Chińczycy nas rozpoznają i szanują. Tylko… Podkusiło mnie, by sprawdzić, czy w Warszawie jest ulica Witolda Urbanowicza. W 2019 roku kończył się proces w tej sprawie. I do tej daty takiej ulicy w stolicy Polski nie było. Nie ma szans na etos, skoro (zgodnie z tą tradycją, na którą się tak chętnie powołujemy) spieramy się o wszystko, o detale, mordując skutecznie cele, najszczytniejsze nawet idee, o wielkich projektach nawet nie wspominając”.
Bartosz Majewski, współwłaściciel Casbeg, postanowił dołączyć do Momentum Capital Partners – funduszu o kapitalizacji na poziomie 146 mln zł (prawie połowa z tej kwoty pochodzi od inwestorów prywatnych). „Będziemy inwestować między 5 a 20 mln zł w 8 spółek. Dzięki sporym nakładom i skoncentrowanemu portfolio chcemy zaangażować się mocno w kreację wartości ramię w ramię z założycielami, którzy będą z nami pracować. Jesteśmy już blisko momentu, w którym będziemy mogli realizować pierwsze inwestycje, więc zapraszamy do kontaktu oraz śledzenia profilu funduszu, jak i partnerów (Przemek Danowski, Robert Ditrych, Greg Albrecht) – tym bardziej, że ciekawie piszą o rzeczach bliskich sercu polskich przedsiębiorców. PS. Moja rola w fundraisingu była mikroskopijna, ale patrząc na tytaniczną pracę odrobioną przez partnerów myślę, że zebranie rundy w startupie to naprawdę pestka przy wysiłku potrzebnym do zebrania pierwszego funduszu. Chapeau bas Panowie!”. Jak skomentował Bartosz Czerkies, współzałożyciel Tequipy „to dobre momentum dla rodzimego ekosystemu”, zaś według ekipy Casbeg mamy do czynienia z „najmocniejszym kwartetem w polskim internecie!”.
Damian Tokarczyk, adwokat w kancelarii Raczkowski, opowiedział, „jak tłumacz zrzuca sprawę z wokandy, czyli absurdy wymiaru sprawiedliwości odcinek X. Mój Klient (nazwijmy go Dennis) jest poddanym króla Wilhelma Aleksandra Oranje-Nassau, czyli obywatelem Niderlandów. Tam sobie żyje i pracuje, ale nagle dowiedział się, że ma sprawę karną w Polsce (z prywatnego aktu oskarżenia). Po wielu bólach Sąd wyznaczył rozprawę na jutro. Ale ona się nie odbędzie. Dlaczego? Otóż w poniedziałek poprosiłem sąd o upewnienie się, że na sali będzie tłumacz. Sąd uznał, że to w sumie dobry pomysł. Tłumacz poinformował we wtorek, że na rozprawę nie przyjdzie, bo przecież mówił, że zleceń na udział w rozprawie nie przyjmuje. Dla jasności: tłumacz z listy prezesa sądu okręgowego nie przyjmuje zleceń na rozprawę. Może przetłumaczyć protokół. Okazuje się, że inni dostępni tłumacze (w liczbie 3) mają podobną ‘ofertę’. Więc sąd zdejmuje sprawę z wokandy i prosi mnie o poinformowanie Klienta. Jak się domyślacie, rozmowa z Klientem łatwa nie była. Plan na rozprawę gotowy, wyjaśnienia zaplanowane, wnioski dowodowe złożone, bilety na zwiedzanie Polski powiatowej zarezerwowane. I zonk. Mam wrażenie, że podobnych absurdów jest coraz więcej. Ten brak profesjonalizmu w rozpoznawaniu spraw jest chyba największym wyzwaniem wymiaru sprawiedliwości”.
Jakub Skałbania, założyciel Netwise, mówi wprost: „Kiedy jakiś inwestor po raz czwarty w 2 lata podbija z propozycją inwestycji w Netwise, żeby ‘dołączyć’ nas do ‘większej grupy’, która do nas nie pasuje i którą widzieliśmy już w akcji, niezmiennie dostanie ode mnie tę samą odpowiedź. Nie pasujemy, nie chcemy, nie mamy słabej jakości w projektach robionych za wszelką cenę, widzieliśmy w akcji tamtą firmę i nie. Jest mnóstwo firm, w które można inwestować – sklejanki robiące podwykonem projekty jako tako, albo doklejające nowe linie biznesowe bez pomyślunku i strategii, ale z nadzieją, że przychód będzie większy. A Klient niech się martwi. I dziękujemy ponownie. Nie jesteśmy zainteresowani byciem jak inni, w tym więksi. Nawet za kolejny raz zwiększoną ofertę. Przeżyliśmy już straszenie, że jak się nie sprzedamy, to nas zaorają, bo wchodzą z całą machiną do Polski. I patrzę gdzie oni są teraz. A tu, już widzę – jedni interwencyjnie szukają kupca na polski oddział i w sumie moglibyśmy go kupić (i od razu zamknąć, bo inaczej nie miałoby to sensu), a drugich wchłonęła spółka matka, bo coś nie poszło. A ja nawet wiem co nie poszło – robienie projektów z gównianą jakością, byle robić, robienie rocznych ‘discovery’ jako sposób wyciągania kasy bez żadnych rezultatów dla Klientów, albo oszukiwanie Klientów, że ma się ‘największy polskojęzyczny zespół Dynamics CRM’, myląc ludzi na LinkedIn pracujących w innych firmach ze swoim zespołem i myśląc, że rekruterzy z Indii ‘dadzą radę’ ściągnąć na projekt. Otóż, mogą nie dać. Mamy unikalną niszę i sobie ją zwiększamy. Referencje, inbound, jakość, referencje, inbound, jakość, referencje… Zysk. Zabawa. Odwaga. I bycie happy. Nawet czasem w leadership teamie mamy zagwozdki i ‘plany pre mortem’, że może nam nie pójść w końcowym rezultacie i wygrają ci więksi, ale jak patrzę w nasz CRM i Klientów, których mamy przyjemność ratować w ostatnie 12 miesięcy (a jest ich urodzaj), to upewniam się, że… referencje, inbound, jakość. Może będziemy duzi, a może nie. A może tak, jak mówi pewna mała osoba: troszkę będziemy, troszkę nie”.
Piotr Sankowski, dyrektor IDEAS Research Institute, pozwolił sobie na bardziej osobisty wpis: „Wybaczcie, że czasami zabrzmię, jak to przystało na pokolenie X, że nam to dopiero było trudno. Jednak nie daje się znaleźć potwierdzenia dla tych stwierdzeń wprost w liczbach, bo jak kończyłem doktorat w 2005 roku to wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe z budżetu wynosiły 1,27 proc. PKB, czyli było lepiej niż teraz, kiedy wynoszą one 1,02 proc. PKB. Jak to się stało, że po 20 latach wydajemy mniej na naukę? Jak to się ma do ciągle powtarzanych stwierdzeń, że powinniśmy dążyć do unijnej średniej wynoszącej 2,2 proc. PKB? Nie mówiąc już o tym, że co jakiś czas słyszymy, że Polska dąży do wydawania 3 proc. PKB na badania i rozwój – takie stwierdzenie padało wielokrotnie w ostatnim roku ze strony przedstawicieli MNiSW. Nie mówiąc o tym ile razy takie stwierdzenie padało przez ostatnie 20 lat. Ja osobiście czuję się oszukiwany. Gdyby ministerstwo mówiło zgodnie z prawdą, że nakłady na naukę będą spadać, a pensje naukowców będą realnie w wyniku tego także spadać, to może nie decydowałbym się na taką karierę. Bo jak zaczynałem karierę naukową i robiłem doktorat, to wierzyłem, że będzie lepiej. Myślę, że nie tylko ja zaczynając karierę naukową, czy wracając do Polski z zagranicy, w to wierzyłem. Niestety, smutna prawda jest taka, że w nauce polskiej jest gorzej. Przez ten okres spadającego finansowania dorobiliśmy się jeszcze wielu nowych patologii, np. spółdzielnie nawzajem się cytujące, punktoza i wiele innych. Rzeczy, których nie było 20 lat temu. Jeszcze przy tym wszystkim teraz słyszymy, że nauka ma być motorem dalszego rozwoju Polski, czy każda złotówka zainwestowana w naukę zwraca się kilkukrotnie. Stwierdzenia te stoją w jasnej sprzeczności do tego jak traktowane są wydatki na naukę”.
Podobne artykuły
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn — największym biznesowym portalu społecznościowym.
Najlepsi partnerzy nagrodzeni podczas ManageEngine Partner Summit 2026
Nagrody dla najaktywniejszych partnerów, podsumowanie działań za rok 2025, networking – a to wszystko w otoczeniu słonecznej Hiszpanii. Firma MWT Solutions już tradycyjnie gościła swoich partnerów podczas ManageEngine Partner Summit.
