znaczek2-linkedin Dominik Kisiel, audytor wewnętrzny IT, zadaje retoryczne pytanie: czy polski system cyberbezpieczeństwa ma szansę działać, gdy wygrywają dumpingowe oferty? „Właśnie zakończyło się jedno z postępowań dotyczących wdrożenia kompleksowego systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji (SZBI) oraz przygotowania pełnej dokumentacji, szacowania ryzyka, obsługi incydentów, a także przeprowadzenia audytu powdrożeniowego i szkoleń w jednostce administracji publicznej. Zakres zamówienia był rozbudowany, obejmował: 1. Analizę stanu obecnego środowiska IT oraz przygotowanie szczegółowego raportu. 2. Opracowanie i wdrożenie Polityki Bezpieczeństwa Informacji zgodnie z normą ISO 27 001:2022, NIS 2 oraz wymaganiami Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa. 3. Dostosowanie dokumentacji RODO oraz integrację z nowo wdrażanym systemem. 4. Stworzenie rejestru aktywów informacyjnych oraz opracowanie i wdrożenie metodyki zarządzania ryzykiem. 5. Przygotowanie i wdrożenie pełnej dokumentacji – polityk, procedur, instrukcji oraz mapy dokumentów SZBI. 6. Przeprowadzenie audytu powdrożeniowego i przedstawienie raportu wraz z wnioskami. 7. Konsultacje, warsztaty i szkolenia stacjonarne dla kluczowych pracowników. To ogromne wyzwanie – wymagające doświadczenia, zaangażowania i wielu dni intensywnej pracy eksperta, najczęściej osoby z certyfikatami branżowymi (ISO 27 001, CISA, CISM itp.). Oferty złożone przez podmioty posiadające doświadczenie w zakresie wdrażania SZBI oscylowały w granicach 25 000–30 000 zł brutto – również moja oferta była pięciokrotnie wyższa niż oferta, którą wybrano. Ostatecznie, wybrano ofertę za… 4 878,50 zł netto. Tak – pełny, złożony projekt, którego przygotowanie według standardów rynkowych wymaga wieloetapowej pracy, raportów, szkoleń, dokumentacji i bezpośredniego zaangażowania specjalisty, ma zostać zrealizowany za taką właśnie kwotę…”.

znaczek2-linkedin Renata Lewicka, prezes zarządu Warwick Legal Network, nie ma wątpliwości, że incydent w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Aleksandrowie mógł się nie wydarzyć. Zwraca przy tym uwagę, że „potrzebna była jednak nie tylko analiza ryzyka, ale i realna weryfikacja procedur bezpieczeństwa. Atak ransomware w 2022 r. pozbawił GOPS dostępu do danych 1500 osób korzystających z pomocy społecznej. Dane wrażliwe obejmujące bardzo szczegółowe informacje trafiły w niepowołane ręce. Prezes UODO nałożył kary: 5 tys. zł na GOPS, 10 tys. zł na Wójta. Powód? Nieadekwatne środki techniczne i organizacyjne, opóźnienie w zgłoszeniu, brak skutecznego nadzoru nad przetwarzaniem danych. Choć w analizie ryzyka wskazano możliwość ataku ransomware, to nie wdrożono odpowiednich zabezpieczeń. Kopie zapasowe istniały, ale były przechowywane na tym samym serwerze, który został zaszyfrowany. System operacyjny nie miał wsparcia od dwóch lat. A kontrola nad podmiotem przetwarzającym? Nie była prowadzona. To nie opowieść o winie. To lekcja odpowiedzialności. Organizacje publiczne i prywatne, które przetwarzają dane, szczególnie dane wrażliwe muszą działać świadomie. Ryzyko cyberataku to dziś nie ‘czy’, ale ‘kiedy’. Bez regularnych testów, audytów i kontroli, nawet najlepsza polityka ochrony danych pozostaje jedynie dokumentem. A jej konsekwencje są bardzo realne dla osób, których dane powierzono instytucji zaufania publicznego”.

znaczek2-linkedin Piotr Bronowicz, IT Manager w Altkom Software, podzielił się efektem swoich ostatnich obserwacji dotyczącej aktualnego działania LinkedIna jako społeczności zasilanej nowymi algorytmami. „Oto moje wnioski: być może ostatni raz publikuję tutaj. Nie, nie zabrakło mi słów. Słów mam aż nadto. To LinkedInowi zabrakło cierpliwości, żeby ich wysłuchiwać. Pamiętacie czasy, gdy można było rozwinąć myśl szerzej niż na trzech slajdach? Dziś algorytm szepcze: ‘Zrób z tego wideo, 60 sekund, hook w trzeciej, emotikony obowiązkowe’. A potem jeszcze ta ‘optymalna długość posta’ – 150 znaków. Wyrok śmierci dla tych, którzy mają do powiedzenia coś więcej niż ‘miło mi’. Odkryłem też świat ‘grup zaangażowania’. Tajne stowarzyszenia, gdzie profesjonaliści umawiają się na wzajemne lajkowanie. ‘Ty polajkuj mój, ja polajkuję Twój. I wszyscy szczęśliwi, prawda?’ A platforma liczy ‘dwell time’ – ile sekund wytrzymasz, zanim przewiniesz dalej. Uwaga staje się towarem, a treść? Treść mierzy się sekundami, nie słowami. Teraz będzie jeszcze bardziej patetycznie: żegnam się z Wami – tymi, którzy jeszcze czytają, nie tylko skrolują. Nie będę tworzyć karuzel, nie będę publikować w złotej godzinie, nie będę chatbotem w komentarzach. Dokąd idę? Jeszcze nie wiem. Może tam, gdzie myśl nie musi się mieścić w kilku znakach”.

znaczek2-linkedin Aleksandra Przegalińska, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, obawia się, że ludzie głupieją od AI: „Kolejne badanie (tym razem z MIT) potwierdza te same wnioski. Ostatnio często myślę o tym, jak moja córka chodziła w Bostonie do szkoły, w której zadania domowe były częścią doświadczenia w szkole. Po lekcjach dzieci wspólnie robiły zadania pod okiem nauczyciela, mogąc go o coś jeszcze dopytać, a potem wracały do domu, w którym zadań domowych już nie było. W tym całym wstrząsie, jaki funduje nam generatywna AI nie powinniśmy się skupiać na regulowaniu tej technologii, tylko przemyśleniu naszych aktywności, których ona dotyka. Jeśli zadania domowe stały się fikcją, to zmieńmy to, czym jest zadanie domowe. Jeśli studenci generują zadane im prace, to przestańmy je zadawać i skupmy się na nowych sposobach weryfikowania wiedzy. Jeśli AI pożera za dużo naszego czasu, to uczmy się odstawiać ją, tak jak odstawiamy używki albo fast food”.

znaczek2-linkedin Piotr Janisiów, CEO Gunfire.com, dzieli się informacją, że „w Chinach właśnie uruchomiono projekt szpitala, w którym pacjentami opiekuje się wyłącznie sztuczna inteligencja. W pekińskim Agent Hospital pracuje 42 wirtualnych lekarzy AI, w 21 specjalizacjach, obsługując 10 000 pacjentów w kilka dni! Jak to możliwe? Agent Hospital to nowoczesne środowisko cyfrowe stworzone przez naukowców z Uniwersytetu Tsinghua. Nie mamy tu zwykłego czatu z robotem — mamy cały wirtualny zespół medyczny: od rejestracji, przez konsultacje i badania, aż po receptę i kontrolę. To pełny cykl leczenia prowadzony przez AI. Lekarze-roboty analizują dane, uczą się na bieżąco, nie męczą się i działają bezbłędnie. A efekty? AI osiąga aż 93 proc. skuteczności w diagnozach (na poziomie najlepszych specjalistów). W kilka dni obsługuje tyle przypadków, ile lekarz przyjmowałby przez 2 lata! I nie zapomina o niczym, bo opiera decyzje na milionach danych medycznych. Dla mnie to jeden z najciekawszych i najbardziej przełomowych projektów/zapowiedzi tego roku! To nie tylko medycyna przyszłości — to realna pomoc dla krajów z brakami kadrowymi, przeciążonymi szpitalami i długimi kolejkami. Oczywiście — to dopiero początek. Są pytania: o zaufanie, odpowiedzialność, empatię…”.

znaczek2-linkedin Bartosz Majewski, współwłaściciel Casbeg, w ramach wakacyjnej anegdoty, opowiedział o tym jak w trakcie pobytu w Dublinie poznał grę pubową zwaną „Split The G”. Otóż „po zamówieniu Guinnessa należy jednym haustem przepołowić G, a więc wypić pierwsze ~150 ml piwa w taki sposób, by kreska pomiędzy pianką a piwem zrównała się z poziomą kreską w ‘G’ w napisie ‘Guinness’. Czy to bez sensu? Oczywiście. Czy dzięki temu ludzie wypijają więcej piwa w ciągu pojedynczego wieczoru? Jak najbardziej (kolega mi opowiadał). Oczywiście, jeśli pięciu Irlandczyków w barze w charakterystyczny sposób próbuje ‘przepołowić G’ głośno komentując swoje poczynania prawdopodobieństwo tego, że ‘zarażą’ innych swoim zachowaniem jest niezerowe. ‘What’s all that with splitting the G, you’re talking about’ to znakomity ice breaker do poznania nowych ludzi (kolega mi mówił). Opowiadam Wam to jednak dlatego, żeby pokazać, że zagadnienie promocji alkoholu jest dużo bardziej złożone niż polityka akcyzowa, zakazanie billboardów czy ostrzeżenia na etykietach. Czasami chodzi o wytworzenie zwyczaju, jak w latach pięćdziesiątych, gdy Meksykanie zaczęli eksportować na świat podłej jakości Tequilę, w wersji Mixto, a więc takiej, która nie jest robiona w 100 proc. z agawy. Koncerny alkoholowe pod rękę z barmanami wypromowały wtedy zwyczaj picia Tequili w shotach polegający na zlizaniu z dłoni odrobiny soli, wychyleniu shota, a następnie possaniu limonki. W efekcie w ciągu kilku sekund pomiędzy solą a limonką podłość trunku dawała się zamaskować. Przy czym rzecz nie dotyczy wyłącznie alkoholu. Do legendy przeszedł case study gumy miętowej w drażetkach, której nowa CMO po trzech miesiącach zdołała podwoić sprzedaż gumy. W jaki sposób to osiągnęła? We wszystkich materiałach i reklamach aktorzy mieli obowiązek wrzucania do buzi dwóch drażetek zamiast jednej, tak jak dotąd. Zwyczaj się przyjął, sprzedaż podwójna, bonus skasowany, można się rozejść”. Jak skomentował Artur Wojczal, CEO agencji widoczni.com: „Zgadzam, sie. Nie potrzeba billboardu, żeby sprzedać więcej, wystarczy nawyk. To, co tu świetnie pokazujesz to potęga rytuału, drobnego gestu, który nic nie kosztuje… ale zmienia wiele. Nie chodzi o smak Guinnessa czy jakość Tequili – chodzi o to, jak się to robi. Chodzi o ‚mikrodoświadczenie’, które łączy ludzi i buduje historię wokół produktu. Marki, które to rozumieją, nie muszą krzyczeć z reklam, bo użytkownicy sami stają się ich ambasadorami”.

znaczek2-linkedin Karol Molenda, stojący na czele Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, odniósł się do wyników Joint Force Training Centre w Bydgoszczy, a więc wydarzenia, podczas którego co roku sojusznicy i partnerzy NATO spotykają się, aby testować i optymalizować technologie niezbędne do skutecznej obrony, ze szczególnym naciskiem na operacje wielodomenowe oraz przyspieszenie transformacji cyfrowej. Jak napisał polski dowódca: „z zadowoleniem mogę poinformować, że polskie systemy BMS Legion oraz SI Promień z powodzeniem przeszły testy interoperacyjności, potwierdzając zgodność ze standardami NATO. Dodatkowo, zespół ‘POL TAK’ skutecznie przetestował interoperacyjność systemu ATAK z krajowymi systemami HMS Jaśmin i BMS Legion, zapewniając niezawodną wymianę danych operacyjnych w formacie CoT oraz integrację z natowskimi rozwiązaniami automatycznej konwersji danych. Zrealizowaliśmy wszystkie zaplanowane elementy scenariusza operacyjnego, a nasze rozwiązania potwierdziły swoją interoperacyjność w środowisku sojuszniczym. Inicjatywy i projekty realizowane przez Wojska Obrony Cyberprzestrzeni są obecnie wskazywane w Sojuszu jako przykład efektywnej transformacji cyfrowej sił zbrojnych. W Legionowie miałem również okazję przedstawić Naczelnemu Dowódcy Sojuszniczemu ds. Transformacji NATO Allied Command Transformation (ACT) nasz model funkcjonowania Centrum Implementacji Sztucznej Inteligencji. To projekt, który cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród naszych sojuszników w NATO. Dziękuję admirałowi Pierre Vandierowi za ciekawą i budującą rozmowę!”.