LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
Paweł Chodkiewicz, CEO agencji ART-S, odniósł się do symbolicznego – jego zdaniem – wydarzenia, a konkretnie faktu, że Allegro przestało być numerem 1 w Polsce: „To, co jeszcze w poprzednim roku wydawałoby się tanim żartem z Reddita, dziś staje się faktem. Zanim na placu Tian’anmen wystrzelą szampany, a fajerwerki oświetlą Wielki Mur Chiński – powiedzmy to oficjalnie. Według danych Gemiusa za marzec Temu wyprzedziło Allegro. Pierwszy raz w historii w tym raporcie Allegro nie jest numerem 1. Jak wyglądają cyfry za marzec? Temu 18 114 516 vs Allegro 17 836 038. Temu zaliczyło potężny wzrost w marcu (29 proc. rok do roku) i w sumie 26 proc. (I kw. 2025 do I kw. 2024), podczas gdy Allegro musiało pogodzić się ze spadkiem (10 proc. rok do roku i 5 proc. kw. do kw.). (…) Jakie płyną z tego wnioski? Na pewno źle zestarzało się dość niepoważne traktowanie Temu, jako zabawnego zjawiska socjologicznego z Chin i śmiechy z takiego sposobu budowania biznesu. Potwierdza się: Cena Czyni Cuda, polski konsument to fan Pepco, Actionu i Sinseya (ten sam target co Temu, tylko koszyk fizyczny zmieniony na wirtualny). Poza tym zakupy stały się rozrywką – to właśnie ten jarmark zakupowy, jak ze Słomczyńskiej giełdy (promki, ruletki, konkursy, odliczanie – hej no kup, bo zniknie). A najważniejszy aspekt to logistyka- tutaj serio Azjaci odrobili pracę domową. Traktuję to jako mocną zmianę paradygmatu marketplece’u i po prostu trzeba się w tym odnaleźć. Pamiętaj że Allegro nie zostało pokonane jakością, czy UX, ale zwyczajnym odczytaniem prostych potrzeb klienta. Wiem, że inne rzeczy kupuje się na Temu, inne na Allegro. Wiem, że często ta rywalizacja nie jest 1:1. Jednak spójrz na cyfry i zastanów się, czy serio coś się diametralnie nie zmieniło w polskim e-commerce? Czy discopolowy styl i grafiki z Photoshopa 2006 to przepis na sukces?”. Do wpisu Pawła Chodkiewicza odniósł się Maciej Durczak, CEO MWT Solutions: „Naprawdę nikt nie zastanawia się jak to jest, że komuś opłaca się wyprodukować sprzęt, opłacić ludzi, fabryki, logistykę, załadunek i przesyłkę na drugi koniec globu za 40 zł? Temu to książkowy przykład dumpingu, niszczący europejską gospodarkę, na który UE dzielnie pozwala… Ci, którzy dzisiaj chętnie robią tam zakupy, za chwilę będą zastanawiać się dlaczego tracą pracę.”
Dariusz Piotrowski, General Manager Poland w Dell Technologies, podkreśla, że „Polska jest stawiana za wzór i zajmuje czołowe miejsca w obszarze bezpieczeństwa cyfrowego. Właśnie zajęliśmy drugie miejsce w prestiżowym rankingu NCSI (National Cyber Security Index). Dialog i współpraca między sektorami publicznym, prywatnym i naukowym oraz budowanie kompetencji cyfrowych w społeczeństwie są szczególnie potrzebne także po to, aby duże firmy i inwestorzy postrzegali Polskę jako wiarygodnego partnera biznesowego.
Cieszę się, że przykładamy do tego coraz większą uwagę, jednak nadal wiele kwestii wymaga poprawy – omawialiśmy je podczas debaty zorganizowanej przez KIGC. W trakcie rozmowy podkreślałem, że Polska, choć zajmuje wysokie pozycje w międzynarodowych rankingach, stoi przed poważnymi wyzwaniami, szczególnie w kontekście MŚP. Małe i średnie przedsiębiorstwa nadal często wybierają najtańsze rozwiązania, co osłabia ich odporność na zagrożenia. W dynamicznej cyberprzestrzeni prowadzi to do poważnych konsekwencji. Dziś na każdym poziomie zarządzania wszyscy musimy zrozumieć, że konieczne jest inwestowanie w sprawdzone technologie (vide bezpieczny łańcuch dostaw) i potrzeba zwiększenia świadomości zagrożeń i ich konsekwencji (np. kilkudniowego przestoju). Nasza geopolityczna sytuacja wymaga wyprzedzania innych w działaniach na rzecz bezpieczeństwa cyfrowego”.
Albert Borowiecki z Instytutu Badania Chin Współczesnych, nie ma wątpliwości, że „rewolucja w robotyce zmieni świat. Wpłynie na wszystkie sektory. Obecnie największe szanse na wykorzystanie w pełni tej rewolucji mają Chiny i będzie to wtedy ‘winner takes all’. Od 2014 roku Chiny instalują u siebie wielokrotnie więcej robotów niż kraje Zachodu i ta dysproporcja się powiększa. W 2014 było to 50 tys. (Chiny) do 25 tys. numeru dwa (Japonii). W 2024 jest to 280 tys. (Chiny) do 50 tys. (Japonia). Zwiększa się też w Chinach udział produkcji własnej – z 8 proc. w 2014 do 50 proc. w 2023. Produkcja identycznego ramienia robota w USA jest 2,2 razy droższa niż w Chinach. Sankcje niewiele tu mogą zdziałać – Robot humanoidalny Unitree G1 nie posiada żadnych elementów made in USA”.
Szymon Janiak, partner zarządzający Czysta3.vc, nawiązuje do starej prawdy, że świat wciąż się zmienia. „Klienci, ich potrzeby, sposób, w jaki kupują – to wszystko wygląda inaczej niż 20, 10, a nawet 5 lat temu. Trzymanie się strategii sprzed dwóch dekad to nie doświadczenie. To powolne podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Dotyczy to również największych firm, bo każdy może upaść. Widziałem firmy, które miały wszystko – produkt, klientów, rozpoznawalność – ale uparcie ignorowały rzeczywistość. W pewnym momencie przestały nadążać. Nie dlatego, że miały zły produkt. Ale dlatego, że ich liderzy byli przekonani, że skoro coś działało kiedyś, to musi działać zawsze. Niestety to podejście przekłada się na wszystko, począwszy od sprzedaży, przez marketing, a kończąc na podejściu do pracowników. Najlepsi CEO myślą inaczej. Nie pytają ‘jak zawsze to robiliśmy?’, tylko ‘czy to nadal działa?’. I właśnie to podejście oddziela firmy, które rosną, od tych, które powoli znikają z rynku”.
Arnold Adamczyk, twórca startupów technologicznych, który pracuje no co dzień w Chinach, zwrócił uwagę, że „w Shenzhen pojawia się coraz więcej sklepów franczyzowych z rosyjskimi produktami spożywczymi. Sklepy te wyraźnie prezentują się jako narodowe, rosyjskie, co widać po wystroju, muzyce i oczywiście produktach w większości importowanych z Rosji, ale są też takie, które zdecydowanie pochodzą z chińskiej produkcji i zostały jedynie ‘zbrandowane’ tak, aby pasowały do koncepcji sklepów o nazwie ‘Ura! Rosja!’. Nie chcę tu odnosić się do sprawy emocjonalnie (no bo Rosja – wiadomo), ale odbieram to jako doskonały przykład promowania produktów dostarczanych przez wielu różnych producentów jakiegoś kraju na potężnym chińskim rynku. Chodząc po tym sklepie, odczuwałem wręcz bolesną zazdrość, że nie ma w Chinach takiej sieci sklepów z polskimi produktami. Miałem też wewnętrzne rozdarcie, bo wiele produktów było bardzo podobnych do naszych, polskich, i w odległych Chinach wywoływały one we mnie ciepłe uczucia. Zaraz jednak pojawiała się ta wewnętrzna reprymenda z wiadomych przyczyn. Ponieważ w ogóle lubię rosyjskie produkty spożywcze, rosyjską kuchnię i muzykę, to ostatnio muszę się sam strofować za te sympatie. Wracając do sprawy tych sklepów i strategii promocyjnej – znając Chińczyków, to nie jest żaden polityczny ruch, ale ktoś po prostu wykorzystał okazję, by zarobić na narracji wokół sytuacji geopolitycznej. I zrobił to wyśmienicie. To zdecydowanie temat dla naszych przedsiębiorców z branży spożywczej. Mamy też izby gospodarcze oraz agencje odpowiedzialne za promocję Polski za granicą. Może ktoś pokusi się o taki ruch z naszymi, naprawdę bardzo dobrymi produktami?”.
Łukasz Kosuniak, założyciel Grow Consulting, uznał, że chociaż jest jedna funkcja w ChatGPT, która jest coraz lepsza, to postanowił, że nie będzie z niej korzystał: „To przelewanie myśli na papier. Testowałem prompty do pisania wiadomości email, postów na LinkedIn i w tej chwili przy odpowiednim prompcie naprawdę nie ma wstydu. Ale… ostatnio pojawiło się kilka analiz, które mówią, że nadmierne korzystanie z AI LLM może obniżać samodzielne umiejętności pisania i formułowania wypowiedzi oraz osłabiać myślenie krytyczne i analityczne u studentów. Oczywiście, możemy założyć, że nie będziemy z tych dobrodziejstw korzystać nadmiernie, ale wydaje mi się, że to działa jak GPS w samochodzie. Po co się męczyć z mapą, jak możemy po prostu podążać za strzałką. Stawiam tezę, że na dłuższą metę pokusa będzie zbyt duża, a po kilku miesiącach zorientujemy się, że tak naprawdę to już bez chata nic sensownego nie napiszemy. W sumie można powiedzieć, że to żadna strata, skoro tekst z AI jest lepszy niż ten ‘prawdziwy’. Tylko, że ta degradacja idzie dalej. Ryzykujemy utratę zdolności słownego formułowania myśli. Po prostu nasz mózg ‘zoptymalizuje’ te połączenia między neuronami, które nie będą wykorzystywane odpowiednio często. Dlatego nie korzystam z pomocy AI na etapie formułowania myśli i doradzam ostrożność w outsourcingu tego zadania do AI. Wiem, że dla wielu osób, które nie lubią, a muszą pisać to jest wybawienie, natomiast na dłuższą metę możemy się nabawić choroby, którą nazwałem DemencjAI…”
Tomasz Karwatka, współzałożyciel Catch The Tornado, podjął temat skuteczności (lub nie) szefowej (lub szefa) działu marketingu: „Dobry dyrektor marketingu to skarb, bo marketing to najważniejsza po produkcie część firmy technologicznej. Wysokiej jakości leady są jak wysokooktanowe paliwo do naszego bolidu sprzedaży. Najlepsze technologie sprzedażowe i najlepsi handlowcy rozkwitają, gdy mogą zająć się tylko zamykaniem wysokiej jakości leadów. Gdy leadów nie ma, robi się nerwowo. Kiedy zatem rozważałbym rozstanie się z dyrektorem marketingu? [1] Nie dowozimy leadów, a jednocześnie nie ogłaszamy emergency. Brak leadów to po prostu odłożone w czasie bankructwo i tak powinniśmy reagować na to zagrożenie. To jest egzystencjalne zagrożenie. Jeśli dyr. markertingu nie „panikuje”, gdy liczba leadów spada, to zły znak. [2] Koncentrujemy się na zmianach infrastruktury zamiast na optymalizacji lejka i customer journey. Klienci mają w d… czy używasz WordPress czy Webflow. Tylko, że takie projekty ‚odświeżenia stronki’ są łatwiejsze i często prezentowane jako ‚value unlock’, gdy tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Jeszcze nie widziałem, aby zaraz po redesignie całej strony biznes wystrzelił :). Widziałem natomiast takie sytuacje, że sprzedaż siadała po tym, jak nowa strona konwertowała gorzej, gubiła SEO i robiła zamieszanie użytkownikom. [3] Mamy kosę ze sprzedażą i produktem, żyjemy we własnym świecie, gdzie wszystko jest pięknie. To, co na zewnątrz, nas nie interesuje. Marketing musi doskonale rozumieć produkt i klienta. Sam z siebie się tego nie nauczy. Bez tej wiedzy jedyne, co zrobi, to ośmieszy firmę w oczach potencjalnych klientów. [4] Zbytnie nastawienie na procesy vs realna wydajność. Łatwo jest ciągle optymalizować procesy i sprawić, że ‚wydanie ebooka teraz trwa 1 tydzień zamiast 2 tygodni’. Tylko, że celem tu nie są procesy, ale ilość wygenerowanych leadów. Jeśli w sposób chaotyczny i nerwowy marketing dowozi swoje cele, to jest to lepszy marketing niż ten, który na spokojnie i zgodnie z ISO ich nie dowozi”.
Podobne artykuły
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
LinkedIn Park
Co miesiąc sprawdzamy, o czym branża IT (i nie tylko) dyskutuje na LinkedIn – największym biznesowym portalu społecznościowym.
