Bezprzewodowo czy przez kable?

Przyzwyczailiśmy się już, że jeśli chodzi o technologie i nowe standardy, w sieciach bezprzewodowych dzieje się więcej niż w sieciach kablowych. Systematycznie pojawiają się kolejne generacje WiFi, które mają zastępować poprzednie, co jednak okazuje się być procesem złożonym i nie tak szybkim, jak oczekiwaliby producenci sprzętu.

– Z badań wynika, że polski rynek bezprzewodowy jest dziś wyraźnie podzielony. Część firm modernizuje infrastrukturę, część nadal pracuje na starszych standardach. Według naszego raportu „State of Wireless” 57 procent polskich firm planuje wdrożenie Wi-Fi 6E w ciągu najbliższego roku, podczas gdy 34 procent nadal korzysta z Wi-Fi 5. W ciągu ostatniego roku 80 procent organizacji w Polsce zwiększyło budżety na rozwiązania bezprzewodowe, choć polskie firmy preferują stopniowe inwestycje zamiast jednorazowych, dużych modernizacji – komentuje Grzegorz Dobrowolski, CTO w polskim oddziale Cisco.

Jeśli chodzi o najnowszych standard Wi-Fi 7 (IEEE 802.11be), to zdaniem integratorów ta technologia zaczyna się pojawiać w rozmowach z klientami, ale realne wdrożenia to wciąż przede wszystkim Wi-Fi 6E. Bardziej optymistycznie widzą to producenci, twierdząc, że 7. generacja sprzedaje się coraz lepiej, bo klienci zyskują świadomość korzyści płynących z tej technologii, a jednocześnie bariera cenowa wyraźnie spadła.

– Bazowe urządzenia Wi-Fi 7 są już cenowo porównywalne z rozwiązaniami Wi-Fi 6, dlatego w nowych projektach i inwestycjach to często punkt wyjścia do rozmowy. Co ważne, Wi-Fi 7 napędza też modernizację części przewodowej. Punkty dostępowe coraz częściej mają porty 2,5G, a w wyższych modelach także 10G, więc rośnie popyt na przełączniki 2,5G/10G, zwłaszcza PoE. Oczywiście dobór technologii musi wynikać z realnych potrzeb. W określonych instalacjach wystarczy prostsze Wi-Fi, ale tam, gdzie projekt ma być perspektywiczny, Wi-Fi 7 naturalnie staje się pierwszym wyborem – uważa Robert Gawroński.

W praktyce Wi-Fi 7 najszybciej wdrażają te organizacje, które mają realny problem z pojemnością, opóźnieniami lub gęstością użytkowników: biura klasy enterprise, uczelnie, centra konferencyjne, hale produkcyjne, magazyny, retail oraz placówki medyczne.

– Przy czym klienci nie kupują Wi-Fi 7 wyłącznie dla teoretycznej prędkości. Kupują większą pojemność, niższe opóźnienia, lepszą obsługę wielu urządzeń i przygotowanie pod nowe modele pracy oraz aplikacje czasu rzeczywistego – uważa Sebastian Strzelak.

Po stronie infrastruktury przewodowej największym zainteresowaniem cieszą się przełączniki 10/25/40/100 GbE, przełączniki z PoE+/PoE++ dla punktów dostępowych, kamer, telefonii IP i urządzeń IoT, a także rozwiązania z centralnym zarządzaniem i telemetrią. W kampusach i oddziałach popularne są multi-gigabitowe przełączniki dostępowe, szczególnie 2.5G i 5G, ponieważ Wi-Fi 6E i Wi-Fi 7 wymagają wydajniejszego uplinku niż klasyczne 1 GbE. W centrach danych rośnie znaczenie 25/100/400 GbE, a w projektach związanych z AI i wysokowydajną analityką – jak już wspomniano – pojawia się presja na jeszcze wyższą przepustowość i niskie opóźnienia.

– Ogólnie rzecz biorąc, coraz mniej projektów sieciowych jest dziś projektami wyłącznie LAN/WLAN. Klient oczekuje architektury obejmującej switching, Wi-Fi, NAC, segmentację, firewalling, SD-WAN, monitoring, automatyzację oraz integrację z SOC – mówi Sebastian Strzelak.

Zbawienny wpływ regulacji

Według oficjalnej wykładni celem obowiązującej już nowelizacji ustawy o KSC, wdrażającej NIS 2 jest rozszerzenie ochrony na kolejne wrażliwe sektory gospodarki, wzmocnienie reagowania na incydenty i wprowadzenie jasnych zasad odpowiedzialności. W praktyce oznacza to, że dyrektorzy IT powinni traktować bezpieczeństwo sieci jako element zarządzania ryzykiem biznesowym, a nie jako koszt infrastrukturalny. Jak przyznają dostawcy nowe regulacje zwiększyły świadomość klientów w zakresie bezpieczeństwa sieci. Dzieje się tak szczególnie w sektorze publicznym, ochronie zdrowia, energetyce, transporcie, przemyśle i u dostawców usług kluczowych.

– Co prawda w praktyce nie zawsze oznacza to natychmiastowe, duże projekty modernizacyjne, ale coraz częściej przekłada się na konkretne pytania o segmentację sieci, centralne zarządzanie, kontrolę dostępu, aktualizacje bezpieczeństwa, monitoring infrastruktury oraz możliwość szybkiego reagowania na incydenty. Widzimy też, że klienci zaczynają patrzeć na sieć nie tylko przez pryzmat ceny i wydajności, ale również odporności operacyjnej. Chcą wiedzieć, czy infrastruktura pozwoli ograniczyć ryzyko, uporządkować dostęp użytkowników i urządzeń oraz spełnić wymagania audytowe lub organizacyjne wynikające z nowych regulacji – mówi Robert Gawroński.

Z obserwacji integratorów wynika, że organizacje z każdego sektora, zwłaszcza te wprost objęte regulacjami, zaczęły realnie analizować rynek, swój stan infrastruktury, procedur i bezpieczeństwa. W rezultacie nowe przepisy dają argument do rozmów o projektach, które klienci odkładali latami. Wyraźnie przy tym rośnie rynek usług audytowych oraz usług typu SOC (Security Operations Center).

– W tym miejscu warto użytkowników przestrzec przed firmami, które wyczuły trend i próbują szybko stworzyć ofertę obejmującą SOC lub audyt NIS 2, wcześniej nie świadcząc takich usług. Pod tym kątem analizujmy doświadczenie dostawców i ich portfolio w obszarze, który oferują, a także projekty już zrealizowane. Jakość tych usług może być niewystarczająca, a oceni to dopiero czas, ewentualnie audytor z ramienia regulatora – uważa Marcin Biały.

Generalnie regulacje przekładają się więc na konkretne decyzje techniczne i budżetowe, szczególnie w średnich i dużych organizacjach, które mogą zostać uznane za podmioty kluczowe lub ważne.

– Największa zmiana dotyczy języka rozmowy z klientami. Jeszcze kilka lat temu dyskusja często zaczynała się od wyboru urządzenia. Dziś coraz częściej zaczyna się od pytania: czy jesteśmy w stanie wykryć incydent, ograniczyć jego zasięg, odtworzyć działanie i udokumentować reakcję? To bardzo dobra zmiana, bo przesuwa rynek w stronę realnej odporności – mówi Sebastian Strzelak.

W praktyce klienci zaczynają wzmacnianie bezpieczeństwa swoich środowisk sieciowych od analizy luk, klasyfikacji systemów, przeglądu ryzyka i oceny obecnej architektury. Następnie inwestują w obszary, które bezpośrednio wpływają na zdolność do ograniczania incydentów i raportowania: segmentację sieci, NAC, MFA, PAM, EDR/XDR, SIEM/SOC, niezmienialny backup, zarządzanie podatnościami, bezpieczeństwo dostępu zdalnego oraz monitoring ruchu sieciowego. Ta długa wyliczanka tylko potwierdza postawioną na początku tezę – integratorzy wdrażający sieci i cyberbezpieczeństwo mogą dziś liczyć na wiele szans rynkowych.

Zdaniem specjalisty

Grzegorz Dobrowolski, CTO, Cisco Grzegorz Dobrowolski, CTO, Cisco  

Dyrektywa NIS 2 oraz nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC), która weszła w życie w Polsce w kwietniu 2026 roku, bezpośrednio wymuszają zmiany operacyjne w infrastrukturze sieciowej polskich organizacji. Wśród priorytetów są modernizacja i ochrona infrastruktury sieciowej poprzez segmentację sieci, wdrożenie architektury Zero Trust oraz systemów SIEM/SOAR – ochrona tożsamości staje się tu elementem kluczowym. Jest też nacisk na szyfrowanie danych i rozwiązania zapewniające ciągłość działania oraz na korzystanie z usług zarządzanych świadczonych przez zewnętrznych dostawców. Co ważne, nawet mniejsze firmy, których skala działania formalnie wyłącza je spod obowiązków wynikających z regulacji, mogą odczuć presję ze strony partnerów i klientów w związku z wymaganiami bezpieczeństwa łańcucha dostaw.

  
Robert Gawroński, B2B Sales Director, TP-Link Robert Gawroński, B2B Sales Director, TP-Link  

Związane z inwestycjami w AI problemy z podażą komponentów wpływają na rynek sieci, ale nie tak bezpośrednio jak w segmentach komputerów czy serwerów. Routery, przełączniki czy punkty dostępowe nie wykorzystują pamięci DDR5 w takiej skali, dlatego sama dostępność urządzeń sieciowych pozostaje na relatywnie dobrym poziomie. Widzimy jednak efekt pośredni. Z jednej strony dokonuje się zakupów z wyprzedzeniem, obawiając się przyszłych wzrostów cen i dostępności komponentów, a sieć staje się elementem większych zakupów infrastrukturalnych. Z drugiej strony w postępowaniach publicznych infrastruktura sieciowa często jest tylko jednym z elementów większego projektu IT i jeśli rosnące ceny pamięci, serwerów czy komputerów powodują przekroczenie budżetu całej inwestycji, przetarg bywa unieważniany lub modyfikowany, co opóźnia projekt również w części sieciowej.

TP-Link zdobył certyfikat Channel Master 2026.