Karpiarze Biznesu
Mam absolutne przekonanie, że bardzo duża część organizacji sprzedażowych powinna być nazywana karpiarzami.
Co robimy ze złowionym klientem?
Dawno temu współpracowałem z hotelem, na którego terenie znajdowało się łowisko karpia. Podczas jednej z konsultacji zapytałem w jaki sposób wykorzystują potencjał wędkarzy? Dostałem srogi łomot: „To nie wędkarze! To karpiarze!”. Z uwagi na to, że mam taką charakterystyczną cechę, która sprawia, że interesują mnie ludzie i ich „dziwne hobby”, postanowiłem się przyjrzeć tematowi bliżej. Zarezerwowałem sobie pokój w hotelu na weekend i postanowiłem poznać zwyczaje karpiarzy.
W piątek na parkingu zaczęły się pojawiać duże SUV’y oraz minivany. Wysiadający z nich (głównie) panowie wypakowywali tony sprzętu na wózki i ruszali z nimi w kierunku łowiska. Czego tam nie było: zdalnie sterowane łodzie zanętowe, z otwieranym dnem, które pozwalały bardzo precyzyjnie zrzucić przynętę w bardzo konkretne miejsce łowiska; echosondy; elektroniczne „powiadamiacze” mocowane do wędek, które sygnalizowały „że coś się dzieje”; i wreszcie namioty, a nawet specjalne łóżka karpiowe (tak, jest taki produkt jak „łóżko karpiowe”, jakby karpiarz leżał inaczej…).
Z uwagi na to, że generalnie bardzo wierzę w to, że nie ma nic złego w zasadzie „więcej sprzętu niż talentu”, to z kosmicznym zainteresowaniem przyglądałem się całemu temu „wyścigowi zbrojeń”. Wieczorem, po rozstawieniu sprzętu, karpiarze pojawili się w restauracji hotelowej. Zacząłem ich wypytywać o to fascynujące mnie hobby. W pewnym momencie doszliśmy do najważniejszego pytania „Co robią ze złowioną rybą?”. Odpowiedź okazała się prosta: „Wyciągamy haczyk, smarujemy pyszczek odkażaczem do ran, ważymy karpia, robimy sobie z nim zdjęcie i … wypuszczamy”. Przyznają, że – tak jak w przypadku łowienia innych ryb – ten model całkiem mi się podoba. A teraz czas lekcję biznesową.
Podsumowując, mam absolutne przekonanie, że bardzo duża część organizacji sprzedażowych powinna być nazywana karpiarzami. Każdego miesiąca inwestują coraz więcej w narzędzia ukierunkowane na pozyskiwanie nowych klientów. Krocie wydawane na kampanie ukierunkowane na generowanie leadów. Narzędzia automatyzacji „wygrzewające leada”. Zespoły pomagające w umawianiu spotkań. Testy, rekomendacje. Mogę wymieniać godzinami. I co robią ze złowionym klientem? No normalnie, smarują pyszczek, robią zdjęcie i wypuszczają…
Od 25 lat zajmuję się budowaniem lojalności klienta. I tak sobie myślę: kiedy w końcu zaczniemy z taką samą uwagą traktować budowanie lojalności, jak pozyskiwanie nowych klientów?
Wojciech Herra Autor jest CEO Instytutu Psychologii Sportu.
Podobne artykuły
„Ludzie kupują od ludzi”
Uczestnicy seminarium zorganizowanego przez Wojciecha Herrę poznali sposoby budowania własnej marki jako handlowca. Swoją wiedzą i sugestiami dzielili się z nimi nie teoretycy, ale praktycy tego zawodu.
