Jimmy z marketingu

Sztuczna inteligencja zmienia dziś niemal wszystko – od rewolucji w medycynie po skokowy wzrost wydajności programistów. Joel McLean, założyciel Info-Tech Research Group, studzi jednak entuzjazm promotorów tej technologii i wskazuje trzy największe wyzwania, z którymi muszą się dziś zmierzyć szefowie działów IT.

Pierwszym jest zachowanie kontroli nad AI. Oddanie jej pełnej władzy nad procesami to prosta droga donikąd. Narzędzia AI potrafią wygenerować obszerny raport w kilka sekund, ale to człowiek musi go zweryfikować, dokładnie przeczytać i krytycznie ocenić. Sama prędkość tworzenia kodu nigdy nie zastąpi precyzyjnie sformułowanych wymagań biznesowych ani ludzkiego osądu.

Drugie wyzwanie to dług technologiczny. Odnosząc się do prognoz rynkowych mówiących o redukcji zatrudnienia w IT nawet o połowę w najbliższych latach, McLean stawia tezę zupełnie odwrotną: zapotrzebowanie na specjalistów wzrośnie. Architekci systemów oraz eksperci od wymagań i integracji danych będą musieli powstrzymać chaos. W przeciwnym razie czeka nas zalew powtarzalnych, nakładających się na siebie aplikacji i raportów, generowanych bez żadnej kontroli przez AI.

Trzecim, chyba najbardziej obrazowym problemem, jest tzw. syndrom „Jimmy’ego z marketingu”.

– W każdej firmie funkcjonuje bowiem mityczny Jimmy, entuzjastyczny pracownik marketingu, sprzedaży czy finansów, który po obejrzeniu filmiku na TikToku postanawia stworzyć własną aplikację za pomocą AI. Tacy użytkownicy oczekują bezpośredniego dostępu do baz produkcyjnych, nie zważając na architekturę, definicje danych, integrację czy cyberbezpieczeństwo. Rolą IT jest przejęcie kontroli nad tym procesem – mówi Joel McLean.

Założyciel Info-Tech Research Group jest przekonany, że nowa era technologii wymusza na liderach IT zmianę roli: z administratorów systemów i strażników infrastruktury muszą przeistoczyć się w strategicznych nawigatorów biznesu.