Zaczęliśmy w czasie, kiedy działalność prowadziło w Polsce ponad 250 (!) dystrybutorów i subdystrybutorów, chmura była zjawiskiem atmosferycznym, Bill Gates zamiast ratować świat naprawiał Windowsa, a Elon Musk negocjował z szefami Compaqa sprzedaż Zip2. Krótko mówiąc, to były stare dobre czasy, a poniżej garść wspomnień z naszego polskiego „podwórka”.

Badanie Demoskopu dowiodło, że internet nie jest jeszcze popularny wśród właścicieli małych firm. Zresztą nie tylko internet, ale i komputery – aż 58 proc. małych firm w Polsce nie używa komputerów. Właściciele najczęściej twierdzą, że nie są im po prostu potrzebne (52 proc. firm niewyposażonych w komputery). Ponadto przedsiębiorcy twierdzą, że komputery są dla nich za drogie (25 proc.) lub że ich firma jest zbyt mała, żeby wyposażać ją w komputer (21 proc.). Prawie połowa firm wykorzystujących komputery (48 proc.) ma dostęp do internetu. Większość z nich jednak zatrudnia dużą (jak na małe przedsiębiorstwo, oczywiście) liczbę pracowników oraz prowadzi współpracę gospodarczą z zagranicą.  

Od redakcji Powiedzieć, że od początku XXI wieku do dzisiaj sporo się zmieniło, to nic nie powiedzieć. Zaryzykujemy stwierdzenie, że prowadzenie biznesu w 2023 roku bez wykorzystania komputera oraz sieci jest możliwe tylko wtedy, gdy mamy do czynienia na przykład ze sprzedawcami świeżo zebranych grzybów przy ruchliwych drogach, ewentualnie ulicznymi grajkami i… nikt inny nie przychodzi nam do głowy. Jednak każdy, kto ma zarejestrowaną działalność, rozlicza się z ZUS-em i płaci podatki, bez internetu nie będzie w stanie tego zrobić (no chyba, że jest masochistą). A jeśli uznamy, że podłączony do sieci smartfon jest rodzajem przenośnego komputera (a współcześnie tak właśnie jest), to nawet wspomniani handlarze grzybami etap cyfryzacji biznesu mają już za sobą… 

Na początku tego roku jedna z polskich spółdzielni mleczarskich skredytowała miejscowym dostawcom zakup blisko 300 komputerów. Rolnicy będą spłacać pecety dostawami mleka. I tak właśnie polska krowa weszła w XXI wiek, kupując swojemu właścicielowi komputer PC! Sprawa jest warta nagłośnienia wobec coraz bliższego wejścia Polski do Unii Europejskiej – może wreszcie polska wieś nie będzie pokazywana w unijnych mediach za pomocą wyświechtanej już ikony przedstawiającej steranego (i starego) rolnika jadącego na nie mniej steranym (i starym) wozie drabiniastym. W tej sytuacji stan konia, który ciągnie wóz, łatwo przewidzieć.

Od redakcji Przed czterema laty, na międzynarodowych targach Gitex, mieliśmy okazję przebywać przez kilka dni na polskim stoisku, gdzie pomagaliśmy rodzimym firmom IT w szukaniu dystrybutorów na Bliskim Wschodzie. Odbyliśmy wówczas setki rozmów, z których rzecz jasna większość – jak to zwykle w przypadku targów – skończyła się na niczym. Jedno ze spotkań zapamiętaliśmy, bo interlokutorem był urzędnik jednego ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pytał, czy na targach jest jakiś polski dostawca systemu IoT, służącego do automatyzacji procesu nawadniania olbrzymich, wielohektarowych upraw szklarniowych. Urzędnik podkreślał, że liczy na pomoc, bo wie, iż Polska to potęga zarówno rolnicza, jak i technologiczna. Nie pomylił się.

Przyjrzyjmy się, jak zmieniała się cena komputera w Polsce w minionej dekadzie. Ogólną tendencję spadku ceny komputera dostrzeżemy śledząc jego cenę w dolarach. Wyraźnie zarysowują się trzy okresy: 1990–1993, 1994–1996 i 1997–2000. Największy spadek cen komputerów obserwujemy w latach 1990–1993. Na przestrzeni tych trzech lat zmniejszyła się o niemal 1000 dol.! Kolejne lata przynoszą stabilizację wartości peceta, który w latach 1993–1996 kosztował 1300–1400 dol. W roku 1998 powstała nowa kategoria komputerów kosztujących mniej niż 1000 dol.

Od redakcji  W gruncie rzeczy to niesamowite, że w minionych dwóch dekadach ceny komputerów właściwie nie ulegają istotnym wahaniom, chociaż kolejne nowe modele są coraz bardziej wydajne i zaawansowane technologicznie. Marzy nam się, aby na tej samej zasadzie funkcjonował rynek samochodowy, dzięki czemu dzisiaj nowego Golfa czy Astrę można byłoby kupić w podstawowej konfiguracji za jakieś 30–40 tysięcy złotych, a więc dwa razy taniej niż to obecnie możliwe. I nie zmienia tego fakt, że współczesne auta coraz bardziej przypominają jeżdżące komputery, i to z dostępem do internetu. Nie ma jednak co zaklinać rzeczywistości: taniej nie będzie…