W ciągu dwóch lat pandemii sprzedaż pecetów na polskim rynku znacząco skoczyła z ponad 2 milionów w 2019 roku do blisko 3,2 miliona urządzeń w roku ubiegłym. Już w ubiegłym roku analitycy wieszczyli, że dalej w takim tempie rosnąć nie sposób i początek roku bieżącego potwierdził te przewidywania. Z danych IDC wynika, że w I kwartale 2022 w ujęciu ilościowym dostawy stopniały o blisko 15 proc. rok do roku. Jednak, co istotne, nie oznacza to zjazdu we wszystkich segmentach. O ile wyraźnie mniej obecnie kupują konsumenci, to klienci biznesowi, a także sektor publiczny, potrzebują nawet więcej (przynajmniej niektórych) urządzeń.

– Duże, bo aż dwucyfrowe spadki dotyczyły jedynie sprzętu przeznaczonego dla odbiorców indywidualnych. Zapotrzebowanie na notebooki biznesowe zmniejszyło się natomiast jedynie o 2 proc., a na desktopy wzrosło o ponad 10 proc. – podkreśla Artur Kostrzewa, Senior Research Analyst w IDC.

Analityk zwraca przy tym uwagę na istotne zmiany w strukturze sprzedaży w ostatnich latach. Otóż nabywcy znacznie częściej niż jeszcze kilka lat temu preferują notebooki. Już trzy czwarte komputerów sprzedawanych na polskim rynku to przenośne modele. Zaś wśród notebooków błyskawicznie zyskują na popularności cienkie i lekkie modele.

– Lekkie i wydajne komputery jeszcze w 2015 roku wybierał zaledwie co dwunasty użytkownik, zaś w zeszłym roku już co drugi – informuje Artur Kostrzewa.

Trend mobilności jest wyraźnie związany z przejściem na pracę oraz naukę zdalną. Dziś większość osób potrzebuje własnego urządzenia, które jest z jednej strony wydajne, a z drugiej mobilne, czyli lekkie i umożliwiające długą pracę na baterii.

Zdaniem resellera

Mateusz Dębowski, dyrektor handlowy, MBA System  

Ten rok jest dla nas bardzo dobry. W jeden kwartał zrobiliśmy mniej więcej taki obrót, jak w zeszłym roku w całym pierwszym półroczu. To rezultat tego, że jest więcej postępowań publicznych, w tym więcej dużych przetargów. Widzimy również poprawę w łańcuchach dostaw. Nadal największe problemy z dostępnością mają miejsce w przypadku biznesowych modeli laptopów, urządzeń z modemami, a także kart sieciowych. Trudno jest przewidzieć, jak rynek będzie wyglądał w kolejnych kwartałach. Dla mnie pewnym zaskoczeniem jest to, że mimo wojny za naszą granicą nie widać spowolnienia. Obawiam się natomiast, że popyt może w końcu siąść wraz z rosnącą inflacją. Wydaje się, że w związku z dużą zmiennością i nieprzewidywalnością na rynku producenci będą starali się trzymać marże na takich poziomach, by zyski rekompensowały niepewność.

  

„Ssanie” w sektorze publicznym

Dostawcy potwierdzają, że w tym roku niższy popyt widać wyraźnie w detalicznym kanale sprzedaży. Wśród przyczyn spadku wskazuje się nasycenie rynku, inflację i wojnę na Ukrainie.

– Od połowy stycznia obserwujemy spadek odsprzedaży w kanale detalicznym. Oceniamy ten dołek na 30–35 proc. – mówi Tadeusz Kurek, prezes NTT System. W jego opinii to sytuacja podobna do tej z 2020 roku.

Z drugiej strony widać spore ożywienie na rynku zamówień publicznych. Dostawcy wskazują w tym kontekście między innymi na projekty wyposażenia w komputery przenośne tzw. gmin popegeerowskich czy zapowiadane duże zakupy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Tym samym w kolejnych kwartałach w ramach przetargów można spodziewać się wzmożonych zakupów tanich notebooków oraz komputerów AIO.

Popyt jest wysoki nie tylko w segmencie publicznym, ale też biznesowym. Wskazują na to między innymi informacje z Della, który ma silną pozycję na tym właśnie rynku.

– Zapotrzebowanie na komputery w pierwszym kwartale tego roku utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, zbliżonym do zeszłego roku – zapewnia Sebastian Antkiewicz, Client Solutions Group Manager w Dellu.

Według danych producenta w tym roku najczęściej wybieranymi konfiguracjami w biznesie są modele z ekranem 14 i 15,6 cala, procesorami Intel i5, 8 GB RAM i SSD 256 GB. Coraz większa liczba klientów decyduje się na komputer z 16 GB RAM.

Co istotne, mimo całościowego spadku sprzedaży w ujęciu ilościowym, wzrosła wartość sprzedaży pecetów w I kw. 2022 roku. Z globalnych danych Canalysa wynika, że o 15 proc. rok do roku. To efekt ciągłego wzrostu cen przy niedostatkach podaży, a do tego apetytu konsumentów na droższe modele (głównie ultracienkie). Na polskim rynku do podwyżek dodatkowo przyczyniły się drożejące waluty.

– W tym roku, w porównaniu z ubiegłym rokiem, ceny komputerów wzrosły w przybliżeniu o 20–30 proc. Moim zdaniem dla odbiorcy końcowego taniej już nie będzie. W rzeczywistości będzie tylko drożej – uważa Mateusz Dębowski, dyrektor handlowy MBA System.

Z kolei zdaniem szefa NTT System dalsze podwyżki nie są przesądzone.

– Spadają ceny na panele, więc notebooki i komputery all-in-one powinny potanieć. Z drugiej strony mamy do czynienia z problemem w logistyce. Załadunek kontenera to teraz okres 2–3 tygodni – zauważa Tadeusz Kurek.

Zdaniem analityka

Artur Kostrzewa, Senior Research Analyst, IDC  

Pod koniec minionej dekady krajowy rynek wchłaniał nieco ponad 2 miliony komputerów przenośnych i stacjonarnych rocznie. W 2020 roku liczba ta przekroczyła 3 miliony sztuk, a w 2021 roku nie tylko zostało zamówionych jeszcze więcej maszyn, bo niemal 3,2 miliona, ale odnotowaliśmy jednocześnie ponad 20-procentowy wzrost pod względem wartości. Tak gigantyczne zwiększenie wartości rynku pecetów było konsekwencją dwóch trendów związanych z notebookami. Po pierwsze, w zeszłym roku sprzedano ponad 2,4 miliona komputerów przenośnych. To oznacza, że relacje między sprzętem przenośnym a stacjonarnym znacznie przekroczyły stosunek 3:1. Już w 2020 roku odnotowano podobne proporcje, podczas gdy w ubiegłych latach proporcje wyglądały jak 2:1. Po drugie w ubiegłym roku bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się ultrabooki, które są znacznie droższe od typowych 15-calowych laptopów dominujących w przeszłości na krajowym rynku.