Cyfryzacja sprawia, że przedsiębiorstwa muszą zarządzać coraz większą liczbą aktywów IT. Co gorsza, znajdują się one w wielu różnych lokalizacjach, czasami oddalonych o tysiące kilometrów. Zarządzanie utrudniają też shadow IT, BYOD i nierzadko nieroztropne postępowanie menedżerów. Know & Decide jest jedną z wielu firm starających się uporządkować ten chaos, a przy okazji na tym zarobić. Założycielami firmy, mającej siedzibę w Luksemburgu, są Emmanuel Moreau oraz Nicolas Trotota. Pierwszy z wymienionych panów wcześniej był właścicielem firmy konsultingowej. Niejednokrotnie zlecenia, które otrzymywał od klientów dotyczyły konsultacji związanych z wdrożeniem rozwiązań do backupu danych.

– Niestety, zdarzały się firmy nie umiejące określić liczby posiadanych komputerów i ich pojemności. Nie ukrywam, że określenie potrzeb w przypadku takich użytkowników było bardzo trudnym wyzwaniem – przyznaje Emmanuel Moreau, CEO Know&Decide.

Ostatecznie Emmanuel Moreau postanowił porzucić pracę konsultanta i w 2015 roku założył Know&Decide. Jego nowa firma opracowała system Global View, przeznaczony do zarządzania zasobami IT. W obecnych czasach szefowie działów informatycznych muszą racjonalizować koszty zgodnie z zasadą zrobić więcej za mniej. Nie jest to możliwe bez dokładnego audytu sprzętu oraz oprogramowania. Misją Know&Decide jest dostarczenie informacji pozwalających przekształcić dział IT z centrum kosztów w centrum usług. W praktyce oznacza to stworzenie globalnego obrazu wszystkich zasobów informatycznych należących do organizacji. Emmanuel Moreau wychodzi z założenia, że inwentaryzacja jest kluczowa, bowiem zanim zaczniemy chronić komputery bądź serwery należy poznać ich liczbę oraz lokalizację. Podobnie jest z zarządzaniem cyklem życia aktywów IT – do tego potrzebne są dane dotyczące daty i ceny zakupu.

knowdecide

Global View można wdrożyć w ciągu niespełna tygodnia, a po jednodniowym szkoleniu oddelegować osobę do obsługi systemu. Interfejs graficzny pozwala kontrolować wszystkie parametry, tworzyć reguły automatyzujące proces inwentaryzacji. System składa się z trzech modułów: aplikacji internetowej do automatyzacji gromadzenia danych i identyfikacji wszystkich elementów konfiguracji, silnika reguł języka naturalnego, pozwalającego na automatyzację kontroli spójności i jakości danych oraz portalu internetowego umożliwiającego tworzenie i dystrybucję kluczowych wskaźników efektywności

Na rynku systemów do zarządzania zasobami i usługami informatycznymi jest dość ciasno. Pierwszoplanową rolę odgrywają tutaj tacy dostawcy jak Atlassian, BMC czy ServiceNow. Know&Decide. jak na razie sprzedaje swój produkt w modelu bezpośrednim w Belgii, Francji o Luksemburgu, a największym klientem jest Air France.

– Mamy znacznie większe aspiracje i chcemy pojawić się w innych krajach. Zdajemy sobie sprawę, że nie damy rady robić tego w pojedynkę, dlatego szukamy partnerów zainteresowanych sprzedażą naszego systemu. Know&Decide wyróżnia się na tle konkurencji nie tylko ceną, ale również funkcjonalnością, możemy np. zarządzać dowolnym elementem konfiguracji, a silnik reguł języka naturalnego gwarantuje kompletność repozytoriów i spójność danych – mówi Emmanuel Moreau.

Logi powiedzą prawdę

Pliki dziennika (logi) mówią niemal wszystko, o tym co wydarzyło się w środowisku IT. Pozyskiwanie w ten sposób informacje przydają się podczas rozwiązywania rozmaitych problemów, takich jak np. wykrywanie cyberataków. Zbiory logów rosną w wykładniczym tempie, a giganci technologiczni i niektóre firmy działające w branży cyberbezpieczeństwa zarządzają już dziś dziennikami plików o pojemnościach liczonych w petabajtach. Rośnie też popyt na narzędzia do wyszukiwania plików. W tym segmencie rynku pierwszoplanowe role odgrywają Elasticsearch, Splunk, Datadog czy Google Chronicle. Do tego grona stara się dołączyć założony w 2020 roku francuski startup Quickwit.

Elasticsearch czy Splunk nie nadążają za tempem zmian. Są to dość duże firmy z dojrzałymi produktami. W związku z tym trudniej jest im wprowadzać innowacje. Ograniczona retencja danych, zbyt długi czas wyszukiwania oraz wysokie całkowite koszty posiadania to największe mankamenty narzędzi dostarczanych przez wiodących dostawców – mówi François Massot, współzałożyciel Quickwit.

Francuzi zaistnieli dzięki wdrożeniu typu Proof of Concept (PoC), które pokazało, że mogą śmiało konkurować na rynku systemów obserwowalności z jego liderami. Quickwit opracowując system bazował na programowaniu Rust i bibliotece Tantivy służącej do budowania wyszukiwarek. Jedną z podstawowych różnic pomiędzy Quickwit oraz Elasticsearch, jest oddzielenie warstwy obliczeń i przechowywania. W rozwiązaniu francuskiego startupu dane z indeksowania są przechowywane w lokalnym systemie pamięci masowej lub dystrybuowane w chmurze (między innymi Amazon S3, Microsoft Azure).

Quickwit używa oddzielnego systemu przechowywania, który bazuje na PostgreSQL, Aurorze lub innej podobnej bazie danych. Po stronie obliczeniowej węzły indeksujące są odpowiedzialne za przetwarzanie i indeksowanie danych przychodzących. Węzły te wykonują obliczenia niezbędne do indeksowania. François Massot zapewnia, że zastosowanie jego narzędzie jest co najmniej 10 razy bardziej opłacalne od istniejących rozwiązań, które wymagają zaangażowania ze strony całego zespołu do zarządzania petabajtami logów

Quickwit jest przeznaczone przede wszystkim dla firm zajmujących się cyberbezpieczeństwem, a także obserwowalnością systemów informatycznych. Inną grupę potencjalnych odbiorców stanowią firmy z branży finansowej świadczące usługi audytu czy wyszukiwania transakcji.

Startup sprzedaje produkty bezpośrednio do dużych koncernów technologicznych oraz branży cyberbezpieczeństwa, a także tworzy partnerstwa z dostawcami usług chmurowych i firmami konsultingowymi, które rekomendują Quickwit klientom.

Dyski nie tylko dla hiperskalerów

Estoński startup Leil Storage rozpoczął swoją działalność w listopadzie 2022 roku.

– Leil w języku estońskim to określenia pary powstającej podczas polewania gorących kamieni w saunie. Odnosi się to do naszego produktu do przechowywania danych, który jest czysty, bez zbędnych obciążeń czy niepotrzebnych funkcji – tłumaczy Aleksander Ragel, CEO Leil Storage.

Estończycy opracowali system bazujący na dyskach SMR, wykorzystywanych przez hiperskalerów. W powszechnie używanych nośnikach CMR dane zapisywane są na ścieżkach magnetycznych ulokowanych na jednym torze obok siebie. Natomiast w przypadku SMR nakładają się one na siebie, dzięki czemu można zmieścić więcej danych na identycznym obszarze jak w CMR. To pozwala uzyskać o 30 procent większą pojemność. Co istotne, dysk SMR zużywa tyle samo energii co CMR, a to oznacza większą energooszczędność w przeliczeniu na 1TB powierzchni dyskowej (Według Leil Storage jest to około 18 procent).

Estoński startup posiada w portfolio trzy wersje produktu, każdy z nich przeznaczony jest do przechowywania kopii zapasowych lub danych archiwalnych. W wersji standard klient otrzymuje system o maksymalnej powierzchni dyskowej 1,5 PB w szafie rack 12U, Advanced Green obsługuje do 9 PB (rack 45U), zaś Enterprise Green do 15 PB (rack 45U). Leil Storage korzysta z dysków UltraSMR o pojemności 28 TB wyprodukowanych przez Western Digital.

Jednak technologia SMR ma pewne mankamenty, takie jak na przykład spadek wydajności przy zapisie. Poza tym na każdym dysku z osobna działa oprogramowanie układowe mające ograniczyć do minimum niedogodności. Jedynym wyjątkiem są modele HM-SMR (Host Managed), które nie posiadają oprogramowania układowego, a jakość ich pracy zależy od systemu pracującego na hoście. Nie bez przyczyny Leil Storage koncertuje się wyłącznie na technologii HM-SMR. Startup wykorzystuje zdefiniowany system pamięci masowej SaunaFS opracowany, aby między innymi niwelować niedociągnięcia występujące w tradycyjnych rozwiązaniach do przechowywania danych, nie do końca potrafiących sprostać pewnym obciążeniom.

Leil Storage ma nadzieję, że wprowadzone przez nich innowacje umożliwią zastosowanie dysków SMR nie tylko u dostawców usług chmurowych, ale również w branży mediów i rozrywki, przemyśle wydobywczym, placówkach naukowych, telekomunikacji, instytucjach rządowych. Zdaniem Aleksandra Ragela tym co szczególnie powinno przekonać nowe grupy klientów do Leil Storage jest wyraźna redukcja wydatków na energię. Startup wprowadzi latem specjalny moduł ICE (Infinite Cold Engine), który będzie odcinać zasilanie nieużywanych dysków. Jak wynika z analiz Leil Storage pozwoli to o 43 proc. obniżyć zużycie energii w porównaniu z klasyczną macierzą dyskową. Startup zapowiada, że wraz z ewolucją ICE oszczędności wzrosną do 50 proc. w 2025 roku, a nawet 70 proc. w 2026 roku.

Obecnie przedsiębiorcy wykorzystują rozmaite rozwiązania do przechowywania kopii zapasowych czy zasobów archiwalnych, takie jak biblioteki taśmowe, macierze z dyskami mechanicznymi o dużej pojemności czy pamięć obiektową. Estończycy zamierzają rywalizować z dostawcami wymienionych produktów, a na pierwszy ogień chcą wziąć biblioteki taśmowe.

Systemy bazujące na technologii LTO umożliwiają przechowywania coraz większej ilości danych, aczkolwiek nie nadążają one za rytmem zmian. Najważniejsza dotyczy pracy z danymi. Okazuje się, że są one potrzebne i musimy z nich korzystać właściwie co miesiąc, a nie raz na pięć lat. W związku z tym korzystanie z taśm staje się na swój sposób niebezpieczne, ponieważ mają limit odczytów do około trzystu razy – mówi Piotr Modrzyk, główny architekt w Leil Storage.