Domowe drukarki przeżywają swoją drugą młodość. Według danych NPD w pierwszych dziewięciu miesiącach pandemii globalne przychody ze sprzedaży detalicznej tych urządzeń wzrosły o 51 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.

– Przed epidemią w wielu gospodarstwach domowych w ogóle nie było drukarek. Jednak przez cały okres lockdownu zaobserwowaliśmy coś, co można śmiało nazwać renesansem druku w domu. To właśnie małe drukarki, adresowane do klientów SOHO, wspomagały nasze życie zawodowe i pomagały w nauce – przyznaje Mateusz Wasilewski, Category Manager w HP.

Popyt na sprzęt drukujący nie jest już tak wysoki jak w pierwszych miesiącach pandemii, jednak nadal utrzymuje się na bardzo solidnym poziomie. Choć podobnie jak na rynku komputerów, w sektorze druku również występują problemy związane z podażą materiałów oraz zatory w logistyce. Sytuacja na rodzimym rynku nie odbiega od światowych trendów.

– Znaczny wzrost zapotrzebowania na urządzenia drukujące dla SOHO pojawił się u nas w zasadzie na początku ubiegłego roku. Wszystko wskazuje na to, że mocny popyt utrzyma się również w pierwszej połowie 2021 roku. Według naszych wstępnych szacunków klienci najczęściej kupują wielofunkcyjne drukarki atramentowe – mówi Michał Świątek, Research Manager w IDC.

Jak zauważają analitycy, dobra koniunktura w segmencie urządzeń jest w dużym stopniu zasługą gospodarstw domowych, które często kupują tego typu sprzęt do pracy w domu. Według raportu „Home Printing Trends 2021”, opracowanego przez Quocirca, tylko 10 proc. respondentów dostało od pracodawcy drukarkę do użytku domowego. 17 proc. przyznaje, że otrzymuje pełen zwrot kosztów drukowania, 44 proc. natomiast uzyskuje tylko część rekompensaty za materiały eksploatacyjne. Co ciekawe, zupełnie inne wnioski można wysnuć na podstawie rezultatów badania przeprowadzonego przez Brothera. Ponad 80 proc. zapytanych przez japońskiego producenta firm udostępniło sprzęt drukujący zdalnym pracownikom.

W domu rządzi atrament

Drukarki atramentowe od dawna są utożsamiane z gospodarstwami domowymi. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że popularne „plujki” odejdą do lamusa, a ich miejsce zajmą urządzenia laserowe. Wszystko wskazuje na to, że ten scenariusz się nie sprawdzi, a po „lasery” sięgną co najwyżej użytkownicy indywidualni korzystający przede wszystkim z druku monochromatycznego. Silną pozycję „atramentówek” w czterech kątach dodatkowo wzmocniła technologia opracowana przez Epsona, który ponad dekadę temu pokazał światu drukarki z systemem stałego zasilania. Przełom polegał na tym, że urządzenia były pozbawione kartridży, a ich miejsce zajęły zbiorniki z tuszem do samodzielnego uzupełniania. Na początku technologia spotkała się z chłodnym przyjęciem, ale obecnie każdy liczący się producent oferuje drukarki atramentowe z systemem stałego zasilania.

Jak wynika z danych Contextu w pierwszym kwartale bieżącego roku wydrukowano w Europie ponad miliard stron za pomocą urządzeń z systemem stałego zasilania, a więc o 33 proc. więcej niż rok wcześniej. Drukarki bazujące na tej technologii kosztują zazwyczaj więcej niż sprzęt z kartridżami, aczkolwiek są zdecydowanie tańsze w eksploatacji. Zdaniem analityków Contextu to właśnie niższy koszt druku w przeliczeniu na stronę sprawia, że modele tego typu zys-kały dużą popularność wśród użytkowników domowych. Osoby pracujące w domu przywiązują dużą wagę do ceny wydruków, ponieważ zazwyczaj we własnym zakresie pokrywają wydatki związane z eksploatacją urządzeń drukujących. Niemal połowa uczestników badania przeprowadzonego przez Quocirca, przyznaje, że największą zaletą biurowej drukarki jest… możliwość darmowego drukowania.

– Wygląda na to, że klienci są coraz bardziej świadomi kosztów związanych z posiadaniem drukarki. Widać to na przykładzie rosnącej popularności urządzeń typu ink tank. Dostrzegają to producenci, którzy dostosowują swoje porfolio do zapotrzebowania użytkowników – podsumowuje Michał Świątek.

Zmiana preferencji

W większości przypadków użytkownicy domowi wymieniają drukarkę na nową z chwilą, kiedy wysłużony model przestanie działać. Znacznie rzadziej robią to z innych powodów, jak poszukiwanie oszczędności czy problemy związane z dostępnością części lub materiałów eksploatacyjnych. I to nie zmienia się od lat, natomiast konsumenci zrewidowali swoje preferencje dotyczące zakupu. Użytkownicy indywidualni jeszcze do niedawna kierowali się przede wszystkim ceną drukarki, ale nie najlepsze doświadczenia skłoniły ich do tego, aby spojrzeć na inwestycję nie tylko poprzez pryzmat kartki z ceną produktu. Według badania „Home Printing Trends 2021” 46 proc. konsumentów rozważających zakup domowej drukarki najbardziej martwi się o koszty eksploatacji, gdy dla 43 proc. kluczowa jest niezawodność, a dla 42 proc. łatwość utrzymania.

Użytkownicy domowi zwracają uwagę też na inne cechy urządzeń. Nie wystarcza im już sama funkcja druku, coraz częściej chcą kopiować i skanować materiały zarówno dla celów prywatnych, jak i służbowych. Duże znaczenie mają też gabaryty sprzętu – nikt nie kupuje urządzeń zajmujących pół biurka. Liczy się funkcjonalność i wygoda. Niemniej ta ostatnia cecha jest utożsamiana nie tylko z kompaktowymi wymiarami drukarek, ale również komunikacją z domowymi komputerami oraz smartfonami.

Jak łatwo się domyśleć domownicy nie cierpią plątaniny kabli i bardzo chętnie stawiają na rozwiązania bezprzewodowe. Przy czym nie chodzi tutaj wyłącznie o łączenie się z komputerem poprzez Wi-Fi, ale również o bezpośredni druk z telefonu komórkowego lub tabletu z aplikacji mobilnej.

Jeśli chodzi o preferencje dotyczące marek, użytkownicy domowi na pierwszym miejscu stawiają HP. Aż 47 proc. osób biorących udział w badaniu Quocirca wskazało na tego właśnie producenta. Kolejne miejsca zajęły Canon (21 proc.) z Epsonem (13 proc.). Warto dodać, że HP jest również marką najczęściej braną pod uwagę w przypadku poszukiwania urządzenia drukującego do domowego biura (74 proc.).

Czas na zmiany

Postępująca cyfryzacja, przynajmniej teoretycznie, powinna być dla dostawców urządzeń drukujących gwoździem do trumny. Niemniej COVID-19 sprawił, że drukarki wróciły do gry (pozostaje pytanie, na jak długo…). Rządy wielu państw już straszą nas czwartą falą pandemii i Deltą – kolejną mutacją koronawirusa. To oznacza ni mniej, ni więcej, że firmy szybko nie porzucą hybrydowego trybu pracy.

– Upowszechnienie modelu zdalnej pracy sprawia, że odbiorcy domowi znajdą się na radarze wielu vendorów. To powinno przełożyć się na szerszą gamę drukarek dla SOHO, do których dostarczane będą materiały eksploatacyjne w ramach subskrypcji. Należy też spodziewać się bogatszej oferty w zakresie bezpieczeństwa dopasowanej do potrzeb i możliwości gospodarstw domowych i małych firm – przewiduje Michał Świątek.

Nie tylko analitycy IDC dostrzegają zagrożenia związane z drukowaniem w domu bądź w małych firmach. Eksperci Quocirca sygnalizują, że w czasie pandemii 42 proc. gospodarstw domowych wymieniło stare modele drukarek na nowsze, aczkolwiek lwia część tych zakupów nie była autoryzowana. W związku z tym mogą one nie spełniać korporacyjnych wytycznych dotyczących bezpieczeństwa. Z badań przeprowadzonych przez Brothera wynika, że aż 9 na 10 małych i średnich firm doświadczyło incydentu cyberbezpieczeństwa związanego z urządzeniem drukującym. Takie sytuacje najczęściej wynikały z zaniedbań, takich jak pozostawienie poufnych dokumentów przy drukarce, nieodebranie wydruków lub przechwycenie ich przez innych pracowników.

Niestety, zdarzają się też bardziej wysublimowane cyberataki i wiele przemawia za tym, że ich liczba będzie wzrastać. Zdaniem Pawła Wośko, Pre-sales & Technical Service Managera w Brotherze, nowoczesne drukarki posiadają wiele zabezpieczeń, chociażby unikalne hasło, możliwość filtrowania adresów IP i wyłączenia nieużywanych protokołów sieciowych. Problem polega na tym, że użytkownicy oraz administratorzy pilnują wdrożenia bezpiecznych procedur na komputerach i telefonach, zapominając o drukarkach i skanerach. Trudno się zatem spodziewać, że domownicy wykażą się w tym zakresie większą roztropnością.

Innym gorącym tematem, od którego nie „uciekną” producenci jest powolne odchodzenie od tradycyjnego modelu sprzedaży na rzecz subskrypcji. Oczywiście będzie to proces ewolucyjny i w pierwszym rzędzie obejmie materiały eksploatacyjne, zresztą HP już wprowadziło tę opcję do swojego cennika. Użytkownik może, przykładowo, zapłacić 20 zł za wydrukowanie 100 stron miesięczne, a za każde następne strony naliczana jest dodatkowa opłata. Tę metodę od lat z powodzeniem stosują operatorzy telefonii komórkowej. Wiele przemawia za tym, że sprawdzi się ona także wśród klientów zaopatrujących się w drukarki i materiały eksploatacyjne.

Zdaniem producenta

Piotr Baca, Country Manager, Brother  

Od początku pandemii obserwujemy wzrost zainteresowania kompaktowymi urządzeniami wielofunkcyjnymi do biur domowych. Sprzedaż urządzeń z naszego portfolio była dobra, chociaż mogła być lepsza, gdyby nie zmniejszona dostępność produktów. Ponadto przez liczne ograniczenia cała logistyka, w tym produkcja i transport, stały się znacznie bardziej skomplikowane. Również wszelkie estymacje sprzedaży stały się bardziej złożone. Z jednej strony zamknięte zostały sklepy stacjonarne, w tym te wielkopowierzchniowe, ale z drugiej niesamowicie rozwinął się rynek e-commerce. Tak wyglądał pierwszy kwartał – dzięki niemu nauczyliśmy się planować działania w czasie pandemii i bardzo elastycznie podeszliśmy do kwestii planów dla naszych partnerów.

  
Zuzanna Schön, B2C Marketing Director, Canon  

Sytuacja związana z COVID-19 i wymuszona izolacja pracowników oraz uczniów i studentów spowodowała znaczny wzrost popytu na małe, domowe urządzenia drukujące atramentowe i laserowe. Trend jest obecny na rynku od marca 2020 i trwa do dziś, choć już z mniejszym nasileniem. Dużym popytem wśród naszych klientów cieszą się zarówno jednofunkcyjne drukarki, jak i wielofunkcyjne urządzenia drukujące. Zwiększone zapotrzebowanie na sprzęt spowodowało wyprzedaż zapasów w sklepach oraz u dystrybutorów. W związku z tym możemy śmiało stwierdzić, że każde urządzenie drukujące jest na rynku poszukiwane i ma zapewniony zbyt.

  
Matuesz Wasilewski, Category Manager, HP  

W najbliższej przyszłości spodziewamy się trzech trendów, które będą dominować na rynku urządzeń drukujących. Po pierwsze jest to już dziejąca na naszych oczach przyspieszona digitalizacja obiegu dokumentów. Po drugie, być może normą stanie się usługa subskrypcji druku, czy drukowanie na abonament. Usługa taka usprawnia proces drukowania zarówno w domu, jak i w biurze – sprawdza się również w hybrydowym modelu pracy. Przewidujemy też korzystanie na dużą skalę z urządzeń drukujących w przestrzeni publicznej na zasadach współdzielenia.

  
Robert Reszkowski, Business Sales Manager, Epson  

W ostatnim okresie wzrosło zainteresowanie małymi i średnimi urządzeniami biznesowymi do użytku jednostanowiskowego lub dla małych grup roboczych (2–4 osobowych). To potwierdza fakt, że drukarka jest wciąż niezbędnym wyposażeniem każdego biura, zarówno tego w domu, jak i tego rozumianego tradycyjnie. Użytkownicy doceniają możliwości zdalnego zarządzania urządzeniami, wykorzystanie chmurowego systemu obsługi urządzeń przez programy pozwalające na zarządzanie cyfrowymi dokumentami. Coraz chętniej wybierane są też urządzenia wielofunkcyjne umożliwiające nie tylko drukowanie, ale również skanowanie i kopiowanie. Użytkownicy zwracają też uwagę na możliwość wydruków z urządzeń mobilnych oraz automatycznego druku dwustronnego.

  
Mirosław Kaźmierowski, Channel Manager, Lexmark  

Drukarki laserowe, jak i atramentowe A4 skierowane do SOHO, cieszą się dzisiaj dużą popularnością. Spadek odnotowują jedynie produkty A3, które rzadziej są kupowane do domowych biur. Spore znaczenie przy wyborze drukarki mają jej wymiary, z drugiej strony znaczenie mają takie parametry jak prędkość druku, wydruk bezprzewodowy WiFi, wydajność materiałów, możliwość druku dwustronnego.