Polski sektor telekomunikacyjny, którego trzon stanowi ponad 2,7 tys. małych i średnich przedsiębiorców, stoi dziś przed jednym z najważniejszych wyzwań ostatnich lat. Projektowany przez Komisję Europejską Digital Networks Act (DNA – Akt o Sieciach Cyfrowych) ma w założeniu wzmocnić cyfrową suwerenność Europy, jednak w praktyce może oznaczać dla polskich operatorów kolejną warstwę obowiązków – nakładaną zanim na dobre wdrożyli oni wcześniejsze przepisy Prawa Komunikacji Elektronicznej.

Z tego względu polski sektor telekomunikacyjny znajduje się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony Bruksela forsuje ambitne DNA, a więc regulacje, które w założeniu mają budować suwerenność technologiczną Europy, zaś z drugiej krajowi operatorzy alarmują, że nadmiar regulacji dusi inwestycje. Najnowsze dane z „Barometru Rynku Komunikacji Elektronicznej 2026”, które zostaną w całości zaprezentowane podczas nadchodzącej konferencji, rysują obraz branży, która zamiast na rozwoju, musi skupiać się na przetrwaniu w gąszczu przepisów.

Szansa czy kolejna warstwa biurokracji

Projektowany Akt o Sieciach Cyfrowych ma zastąpić stosunkowo młody Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej (EKŁE), który w Polsce został w pełni wdrożony jako PKE dopiero pod koniec 2024 r. Branża, bogatsza o te świeże i bolesne doświadczenia, patrzy na nowe unijne propozycje z ogromną rezerwą. DNA, choć ma formę rozporządzenia, co teoretycznie powinno uprościć prawo, w praktyce grozi nałożeniem kolejnej warstwy obowiązków bez usuwania tych już istniejących.

Szczególnie niebezpieczny jest rozdźwięk w traktowaniu rynku MŚP. Unijna definicja „małego operatora” często kończy się tam, gdzie polska rzeczywistość dopiero się zaczyna – na podmiotach obsługujących setki tysięcy abonentów. Tymczasem 95 proc. polskich firm telekomunikacyjnych to podmioty lokalne, obsługujące poniżej 5 tys. klientów. To one są dziś najbardziej narażone na skutki „inflacji regulacyjnej”. DNA obiecuje harmonizację, ale pozostawia nietknięte krajowe przepisy konsumenckie, co tworzy niebezpieczną pułapkę: polski operator będzie musiał spełniać rygorystyczne wymogi DNA, a jednocześnie mierzyć się z unikalnymi w skali UE, restrykcyjnymi interpretacjami krajowych urzędów.

To nie marudzenie, to twarde dane

Często słyszymy od administracji publicznej, że pesymizm branży to jedynie „tradycyjne narzekanie”. Wyniki Barometru 2026 zadają kłam tej tezie. Dane pokazują jednoznacznie: sytuacja nie jest stabilna, ona się pogarsza. Odsetek przedsiębiorców, którzy wprost wskazują, że otoczenie legislacyjne utrudnia im prowadzenie biznesu, znowu wzrósł. To, co najbardziej niepokoi, to fakt, że problemem nie jest brak popytu czy brak pieniędzy na rynku. Mamy do czynienia z „paradoksem inwestycyjnym” – operatorzy widzą potencjał wzrostu przychodów, ale jednocześnie masowo rezygnują z inwestycji. Powód? Niejasność przepisów i niespójna interpretacja prawa przez organy nadzorcze. Przedsiębiorcy nie boją się konkurencji rynkowej – boją się nieprzewidywalności własnego państwa.

Branża nie oczekuje cudów ani dotacji. Kiedy pytamy operatorów o najskuteczniejszą metodę wsparcia rozwoju sieci, zwłaszcza na tzw. białych plamach, odpowiedź jest jasna: deregulacja wygrywa z finansowaniem publicznym. Przedsiębiorcy wołają o ograniczenie nowych obowiązków prawnych i usunięcie barier budowlanych. To jasny sygnał, że dzisiejszym hamulcem cyfryzacji Polski nie jest technologia, lecz paragraf.

Barometr Rynku Komunikacji Elektronicznej to coroczne badanie nastrojów polskich przedsiębiorców telekomunikacyjnych, realizowane przez Kancelarię Prawną Media we współpracy z izbami: PIKE, KIKE, e-Południe, INET oraz Mediakom. Edycja 2026 została przeprowadzona w kwietniu 2026 roku. W badaniu wzięło udział 58 przedsiębiorców telekomunikacyjnych.