To może doprowadzić do przestoju

Główne obszary ryzyka w przypadku data center to zasilanie, obsługa techniczna zapewniana przez operatora, katastrofy i inne krytyczne zdarzenia oraz łączność sieciowa. Minimalizacja ryzyka przestoju centrum danych powinna być kojarzona przede wszystkim z eliminacją pojedynczego punktu awarii (SPOF – Single Point of Failure) w kluczowych systemach, a więc działaniami podjętymi na etapie projektowym. Nie mniej ważny jest etap eksploatacji, a więc wdrożone procedury operacyjne i właściwe utrzymanie obiektu. Klienta powinno zainteresować, czy systemy awaryjne data center, na których trzeba będzie polegać w sytuacji kryzysowej, są zawsze sprawne i gotowe do działania.

– Oczywiście ze SPOF najlepiej walczy się redundancją, stąd w centrach danych korzysta się z przyłączy miejskiej sieci energetycznej dostarczających prąd dwiema niezależnym drogami, a dwutorowe zasilanie jest doprowadzone do szaf rackowych i poszczególnych urządzeń. Podobnie operator DC powinien zadbać o dwa trakty z łączami światłowodowymi wielu operatorów telekomunikacyjnych, wchodzące do obiektu z różnych stron, podobnie jak kable zasilające. W systemach klimatyzacji i przeciwpożarowych wystarczy redundancja N+1, czyli zapasowe moduły na wypadek awarii części instalacji lub działań serwisowych – tłumaczy Adam Dzielnicki, kierownik produktu centrum danych w Atmanie.

Operator musi zadbać o zespół obsługi technicznej, przeszkolony i odpowiednio duży, aby uwzględnić urlopy, choroby, wypadki losowe. Profesjonalne data center nie może bowiem działać bez trzyzmianowej obsady technicznej, która zapewnia klientom wsparcie 24/7 zarówno w przypadku wizyt w kolokacji, jak i zleceń wykonania drobnych prac w ramach usługi „zdalne ręce”.

– Warto zwrócić uwagę, że łączność może w znacznej mierze zależeć od klienta. W neutralnych telekomunikacyjnie ośrodkach klient nie tylko wybiera dostawcę internetu, ale także decyduje, czy chce usługę z łączem zapasowym, czyli z redundancją. Takie łącze mógłby w dodatku zamówić u innego operatora telekomunikacyjnego niż łącze podstawowe, upewniając się przy tym, że ich kable biegną do centrum danych różnymi trasami – twierdzi Adam Dzielnicki.

Certyfikat to (jeszcze) nie wymóg

Integrator, który dopiero planuje rozpocząć współpracę z centrum danych, może poczuć się przytłoczony wielością szczegółowych kwestii, które należy zweryfikować. Pomocą w wyborze może być sprawdzenie udokumentowanej rzeczywistej dostępności centrum danych z kilku ostatnich lat oraz jego certyfikacja.

Wciąż jednak certyfikaty, które obrazują poziom obsługi i zabezpieczeń, nie są powszechnie wymagane. Z danych PMR („Rynek centrów danych w Polsce 2020. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2020–2025”) wynika, że tylko co trzecie przedsiębiorstwo byłoby gotowe do zapłaty wyższej ceny za usługi centrum danych, które posiada certyfikat. Większości natomiast, czyli dwóch trzecich firm, certyfikacja nie przekonuje do tego, aby zapłacić więcej za analogiczną usługę. Jednak z upływem czasu wyniki będą się poprawiać na korzyść obiektów, które posiadają certyfikat. Jak twierdzą analitycy PMR, coraz więcej przedsiębiorstw zainteresowanych usługami data center pyta o certyfikaty, nawet jeśli jest to tylko dodatkowy ważny czynnik przy wyborze dostawcy, a nie kwestia o znaczeniu kluczowym.

Czy wojna wpłynie na postrzeganie Polski przez inwestorów?   

Zagraniczni turyści rezygnują z wycieczek do Krakowa z powodu niedalekiej wojny. Na razie nic nie wskazuje na to, że z podobną rezerwą będą do polskiego rynku data center podchodzić inwestorzy. W ostatnim czasie podkreślano zalety Polski, takie jak: lokalizacja w centrum Europy, wysokiej jakości infrastruktura IT, niższe koszty nieruchomości i energii w porównaniu do rynku FLAP-D (Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż, Dublin) oraz Zurychu. W najbardziej rozchwytywanych lokalizacjach na świecie, takich jak Tokio, Zurych czy rynek FLAP-D, popyt na nieruchomości przewyższa podaż. Dodatkowo na wielu z nich zaczyna brakować energii. Przykładowo w Dublinie już w 2019 r. oceniano, że wzrost zapotrzebowania na usługi data center wymaga rozbudowy tamtejszej infrastruktury energetycznej kosztem 9 mld dol. w ciągu 8 lat. Raport Turner & Townsend zwraca uwagę, że rosnące koszty wpływają na zainteresowanie inwestycjami na tańszych, rozwijających się rynkach. Zdaniem analityków najdroższa pod względem kosztów inwestycji jest w tej chwili stolica Japonii. Średnio centra danych muszą tam wydać 12,5 dol. na każdy zużywany przez nie 1 W mocy. Drugą najdroższą lokalizacją jest Zurych (12 dol./W), pierwszą trójkę uzupełnia Dolina Krzemowa ze wskaźnikiem 10,3 dol./W. Z kolei Warszawa ze stawką 6,4 dol./W należy do najtańszych z analizowanych rynków – pod względem tak ujętych kosztów uplasowała się pod koniec czwartej dziesiątki w rankingu Turner & Townsend.