Założyciele CLICO

POCZĄTEK: gdy technologia była ryzykiem

Początek lat 90. w Polsce nie był czasem łatwym dla biznesu technologicznego. Rynek dopiero się rodził, pojęcie licencjonowanego oprogramowania brzmiało egzotycznie, a inwestowanie w IT wymagało odwagi.

Właśnie wtedy powstało CLICO Centrum Licencjonowanego Oprogramowania. Od początku jej fundamentem była prosta, ale wymagająca filozofia: technologia ma wartość tylko wtedy, gdy stoi za nią wiedza i odpowiedzialność. Idea ta wcale nie była ani powszechna, ani do końca rozumiana przez typowego użytkownika i to w skali globalnej. Były to bowiem czasy, kiedy oprogramowanie było bezpłatnym dodatkiem do sprzętu, który przecież był najważniejszy. Pojęcie licencji użytkowania oprogramowania w Polsce jak i w krajach tzw. Bloku Wschodniego było prawnie nieuregulowane, a kopiowanie oprogramowania na dyskietkach i taśmach było tak powszechne i „normalne” jak kupowanie tasiemek do drukarki.

Dlatego decyzja o takim podejściu do biznesu była i bardzo odważna i wyprzedzała swoje czasy.

„Oparcie biznesu na takich zasadach – 3 lata przed ustawą o ochronie praw autorskich! – miało też wymiar etyczny i było ryzykowne jak skok na główkę do nieznanej wody. Ale nie mieliśmy wątpliwości, że tak jest właściwie” – komentuje dr Janusz Jarosz, jeden z trzech założycieli CLICO, obecnie Członek Rady Nadzorczej, wcześniej CFO spółki.

Lata 90. były okresem dynamicznych zmian technologicznych, które na zawsze ukształtowały kierunek rozwoju branży IT. Rozwój sieci komputerowych, pojawienie się Internetu oraz rosnąca potrzeba ochrony danych sprawiły, że na rynku zaczęła wyodrębniać się nowa specjalizacja – bezpieczeństwo IT.

Synonimem sieci w tamtych czasach był Novell ze swoim protokołem IPX/SPX czy rozwiązania IBM PC-LAN. O tym mówił cały świat i takie rozwiązania były powszechnie implementowane. CLICO wtedy  mówiło „nie tędy droga”. Należy patrzeć na standardy otwarte takie choćby jak TCP/IP. Dlatego istotnym elementem naszej oferty w tam­ tych czasach było oprogramowanie sieciowe dla systemów DOS, Windows, Macintosh i OS2. Tak – żaden z tych systemów nie miał wtedy stosu TCP/ IP, klienta poczty czy choćby emulatora terminala, aby połączyć się z komputerami typu „mainframe”. Wyglądało to trochę tak jakby nikt nie doceniał ani nie widział jak ogromny potencjał tkwi w otwartej sieci, do której można podłączyć każde urządzenie. Zajęło nam sporo czasu, aby wyedukować rynek zgodnie z później wprowadzoną ideą firmy SUN Microsystems – „dopiero sieć to komputer”. A jak sieć to bezpieczeństwo, którym bardzo poważ­ nie zajęliśmy się od 1995 roku podpisując umowę z firmą Check Point Software Technologies. „Walka” z rynkowym podejściem „po co mi firewall mam login i hasło” to były następne lata edukacji rynku.

Gdy Internet przestawał być akademicką ciekawostką, CLICO należało już do firm, które jako pierwsze, dawno zauważyły skalę nadchodzących zmian i było na te zmiany przygotowane zarówno merytorycznie jak produktowe. Takim  rokiem „boomu” internetowego był rok 2000, gdzie jak grzyby po deszczu powstawały internetowe projekty finansowane z dużą ochotą także przez banki. Rozwój sieci oznaczał jednak nie tylko nowe możliwości oznaczał również nowe zagrożenia, a my na tę sytuację byliśmy już mocno przygotowani.

Wraz z rosnącą potrzebą ochrony danych firma zaczęła coraz intensywniej specjalizować się w  bezpieczeństwie IT rozbudowując ofertę w coraz szerszym zakresie. Istotnym elementem naszej oferty stawały się oczywiście wsparcie techniczne sieci partnerskiej i edukacja rynku. Nasza promocja, zwana teraz marketingiem, bazowała na kreowaniu potrzeb przez pokazanie aspektów technicznych rozwiązania problemów instytucji i użytkowników domowych. Już  nikt nie dziwił się, że wdrożenie oprogramowania wymaga opieki technicznej i wiedzy. Także przez uregulowania prawne w późnych latach 90. nikt już nie negował konieczności używania legalnego oprogramowania.

„Od początku swego istnienia CLICO oferowało tylko zaawansowane technologie w modelu czysto dystrybucyjnym. Nie sprzedawaliśmy łatwych” rozwiązań. Nie oferowaliśmy PCtów, drukarek i terminali. Wszystko co było w naszej ofercie wymagało wiedzy i zrozumienia zarówno przeznaczenia jak i celowości wdrożenia. Takie ustawienie” firmy wynikało także z tego, że powstała ona praktycznie bez pieniędzy, kredytów i pożyczek, a oferowała to co czasem miało niewymierną wartość – wiedzę, czyli wartość dodaną (VAD).

O skali wyzwań tamtych czasów niech świadczy fakt, że jednym z gorących tematów były polskie litery. Żaden producent we wczesnych latach 90. nie umiał pisać na drukarkach czy ekranach po polsku. Problem ten był rozwiązywany lokalnie w kraju, a CLICO wdrożyło system pozwalający w ciągu godziny zaprogramować terminale wielodostępnych systemów PC (np. Interactive czy SCO UNIX). A było o czym mówić, bo standardów kodowania polskich liter w matrycy 256 znaków były ok. 18. O Unicode nawet nikt wtedy nie myślał. Królowały Mazovia” czy „POL1″.

Od początku współpracy z nami nasi partnerzy wiedzieli, że nasza wiedza, doradztwo, edukacja i wsparcie techniczne gwarantują im sukces skomplikowanych projektów i tworzą wspólną odpowiedzialność za poprawne wdrożenie. Cóż tak jak dla Partnera tak i dla nas zadowolony klient był najważniejszy.

Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że mamy partnerów, z którymi współpracujemy od dekad i którzy są z nami nie tylko ze względu na lojalność.

To właśnie wtedy zaczęło powstawać DNA firmy, które widać do dziś.” wspomina Tomasz Ryś, współzałożyciel CLICO, obecnie Członek Rady Nadzorczej, wcześniej CEO spółki.

Ponad trzy dekady później CLICO to organizacja działająca w całym regionie Europy Środkowo­ wschodniej i Azji Centralnej z biurami od Krakowa i Warszawy po Ateny, Bukareszt czy Astanę. Firma rozwija się dynamicznie rok po roku, zatrudnia ponad 240 specjalistów i obsługuje tysiące partnerów technologicznych.

Ale liczby to tylko część obrazu firmy. Kluczowe jest to, że CLICO stało się organizacją, która nie tylko dostarcza technologie ale współtworzy kierunek rozwoju cyberbezpieczeństwa w regionie.

„Skala, w jakiej dziś działamy, daje nam wyjątkową perspektywę na to, jak zmienia się cyberbezpieczeństwo w całym regionie. Dziś o przewadze i odporności decyduje już nie tylko dostęp do najlepszych rozwiązań, ale zdolność do ich właściwego połączenia, skutecznego wdrożenia i rozwijania wraz ze wzrostem skali zagrożeń. Właśnie na tym opiera się siła CLICO: na unikalnym ekosystemie łączącym port­ folio czołowych producentów z partnerami, którzy potrafią te technologie realnie przekładać na bezpieczeństwo organizacji.” mówi Grzegorz Rospond, CEO Grupy CLICO.