Branża IT w trosce o środowisko

Według Journal of Science, centra danych obecnie odpowiadają za jeden procent całkowitego zużycia energii na świecie. Przy czym w sytuacji, gdy ich moc obliczeniowa w latach 2010–2020 wzrosła sześciokrotnie, poziom zużycia energii nie rósł proporcjonalnie, co świadczy o postępie w rozwoju nowych oraz bardziej energooszczędnych technik przetwarzania danych. Niemniej, w miarę jak zarządy przedsiębiorstw są wzywane do szybkiego działania – zarówno przez regulatorów, jak i presję społeczną – infrastruktura centrów danych (małych i dużych) również musi uwzględniać zasady zrównoważonego rozwoju.

Zgodnie z wynikami badania 451 Research, przeprowadzonego na zlecenie Schneider Electric wśród specjalistów IT z całego świata, 26 proc. firm ma program zrównoważonego rozwoju, obejmujący cały cykl życia infrastruktury, ale tylko 14 proc. podejmuje działania zmierzające do wdrożenia takiego programu. Analiza wykazała ponadto, że 22 proc. respondentów nie koncentruje się na zrównoważonym rozwoju, ale może podejmować inicjatywy w zakresie efektywności w celu poprawy określonych obszarów działalności.

W lipcu 2021 r. Unia Europejska ogłosiła propozycje dotyczące osiągnięcia neutralności węglowej do 2050 r. Działania obejmują między innymi przegląd przepisów dotyczących gazów cieplarnianych, które są powszechnie stosowane do chłodzenia centrów danych. Obecne rozporządzenie w sprawie wytworzonych przez człowieka i wykorzystywanych w przemyśle „F-gazów” (gazów fluorowanych) obowiązuje od 2015 r. Ogranicza ono całkowitą ilość najważniejszych F-gazów, które mogą być oferowane w UE poprzez stopniowe zmniejszanie do 2030 r. sprzedaży do jednej piątej wartości z roku 2014.

Jak zatem coraz większe centra danych mają spełnić wymogi nowych przepisów dotyczących ochrony środowiska, a jednocześnie nie stracić na produktywności? Wiele będzie zależało od stosowania wydajniejszych technik chłodzenia. Rządy na całym świecie ograniczają możliwość lub wręcz zakazują używania czynników chłodniczych, takich jak fluorowane węglowodory (HFC), które powodują dużą emisję dwutlenku węgla. 

– Postęp w kierunku bardziej zrównoważonej infrastruktury cyfrowej będzie łatwiejszy, jeśli cała branża uzgodni standardy w zakresie efektywności energetycznej. Potrzebne byłoby do tego jednolite prawo stanowione na poziomie Unii Europejskiej, które pomoże przy wdrażaniu zrównoważonych technik chłodzenia – mówi Gerard Dermont, dyrektor sprzedaży w Vertivie na Polskę i kraje bałtyckie.

Kolejny krok w dobrym kierunku to dobrowolne inicjatywy branżowe, takie jak „Pakt na rzecz neutralnych klimatycznie centrów danych” zawarty w Europie między dostawcami infrastruktury chmurowej i operatorami centrów danych. Uwzględniono w nim, że do 2030 r. europejskie centra danych staną się neutralne dla klimatu. Cel ten ma być uzyskany dzięki chłodzeniu za pomocą cieczy lub tzw. systemów pasywnych. Metody te umożliwiają szybkie obniżenie temperatury i zużycia energii, a często cały system jest tworzony jako zamknięty cykl ekologiczny.

Sklejanie przerwanych łańcuchów dostaw

Skutki pandemii oraz wywołanej przez Rosję wojny w Ukrainie obserwowane są także w skali globalnej. Suma występujących punktowo problemów przekłada się na chaos, w którym trudno poruszać się nawet tym osobom, które mają największe doświadczenie w sprzedaży rozwiązań IT. Poszczególne ogniwa łańcuchów dostaw przerwane zostały zarówno z powodu perturbacji na etapie produkcji (brak komponentów, niedostępność pracowników, kolejne fale pandemii skutkujące lockdownami), jak też logistyki (zatkane porty w Azji Południowo-Wschodniej, brak możliwości transportu kołowego przez Rosję, drastyczny wzrost cen frachtu).

– Od 2010 roku największym portem na świecie jest chiński Szanghaj. Szacuje się, że około 25 procent chińskiego eksportu i importu przechodzi przez państwowy Shanghai International Port. Generalnie, chińskie porty odpowiadają za ponad 70 procent światowej przepustowości. Tymczasem chińska polityka „Zero Covid” wpłynęła w Szanghaju na drastyczne zmniejszenie liczby pracowników obsługujących przesyłki morskie, co spowodowało nie tylko opóźnienia w załadunku i rozładunku kontenerowców, ale też spowolniło obsługę terminala i zwalnianie pustych kontenerów – mówi dr Izabella Tymińska, ekspert zakresu przepisów prawa celnego i handlu zagranicznego.

Prośbę o ocenę obecnej sytuacji i jej wpływ na biznes w polskiej branży IT wysłaliśmy do wszystkich najważniejszych w Polsce producentów i dystrybutorów. Niestety, większość z nich odmówiła odpowiedzi, czasami zasłaniając się bardzo szybką zmiennością aktualnego stanu. Część – w nieoficjalnych rozmowach – przyznawała, że przynajmniej na przełomie maja i czerwca sytuacja dotycząca stanów magazynowych i terminów realizacji zamówień była dramatyczna. Zdarzały się przypadki, gdy niektórzy producenci przyjmowali zamówienia na rok… 2024. Nieprzewidywalność to jedyne słowo, którym można na obecnym etapie ocenić stan dostaw zaawansowanych rozwiązań IT. I nie wiadomo, czy i kiedy ulegnie to zmianie.

Jednak nie wszyscy nasi rozmówcy są tak pesymistyczni. Jakub Bala, Product Manager w Stovarisie twierdzi, że wprawdzie dystrybutor ten zmaga się z problemami dotyczącymi produkcji i logistyki rozwiązań sieciowych oraz serwerowych, ale obecnie orientacyjny czas ich dostaw to „tylko” trzy miesiące. Jego zdaniem producenci przenoszą produkcję kluczowych elementów z Azji do Ameryki Północnej oraz Europy i twierdzą, że w roku 2023 wszystko wróci do normy.

Z kolei Paweł Jurek, wicedyrektor ds. rozwoju w Dagmie przyznaje, że większość dystrybuowanych przez tę firmę sprzętowych rozwiązań Stormshield dla średnich i dużych przedsiębiorstw na początku czerwca było dostępnych w magazynie w Polsce, a w przypadku największych modeli czas ich dostarczenia wynosi około 14 dni roboczych. Tak łatwa dostępność wynika jednak z tego, że są one produkowane we Francji.

Natomiast Szymon Solnica, PR Manager w polskim oddziale Huawei podkreśla fakt, że firma ta samodzielnie produkuje większość podzespołów, nie ma więc w kwestii łańcuchów dostaw problemów wynikających ze zbytniego uzależnienia od zewnętrznych partnerów. Produkty dla centrów danych do polskich klientów trafiają z magazynu na Węgrzech, a ich dostawa zwykle trwa od 2 do 5 tygodni.

Według przedstawicieli Also największe problemy z wydłużonym czasem dostaw, spowodowane głównie brakiem komponentów do produkcji, dotyczą obecnie dostępności kart sieciowych (głównie 10 GbE), zasilaczy do serwerów oraz przełączników sieciowych. Wskazują też, że aby sytuacja wróciła do normy, konieczna jest poprawa relacji międzynarodowych i sytuacji geopolitycznej na wielu frontach (USA/EU/Rosja/Chiny), a być może także przeniesienie produkcji kluczowych podzespołów do USA i Unii Europejskiej.

Według Rafała Brzuski, Product Managera w firmie Eaton, wyzwaniem będzie powrót do stanu sprzed kilku lat. Twierdzi on, że większość działań producentów sprzętu nastawionych jest na prognozowanie realizacji przyszłych zamówień, więc podejmują próby przewidywania zapotrzebowania na dane grupy produktów. Dzięki temu będą mogli z wyprzedzeniem planować produkcję i mieć przygotowane opcje awaryjne na wypadek problemów z dostępnością podzespołów czy surowców.               

Zdaniem specjalisty

dr Izabella Tymińska, ekspert z zakresu przepisów prawa celnego i handlu zagranicznego  

W związku z wprowadzonym 1 kwietnia tego roku twardym lockdownem w Szanghaju handel międzynarodowy znów cierpi z powodu zatorów i opóźnień w transporcie kontenerowym. Skutki obostrzeń w tym największym na świecie porcie morskim spowodowały duży zator kontenerowców na Morzu Północnym, a tym samym zablokowanie dwóch procent światowego frachtu morskiego. Ta sytuacja już pod koniec kwietnia doprowadziła do bardzo dużych korków kontenerowców w Szanghaju, co wpłynęło na wysokie ceny frachtu i nasiliły niedobory produktów.

  
Tomasz Stefański, Product Manager Enterprise Dell, AB  

Nadal odczuwalne są problemy z komponentami sprowadzanymi głównie z Chin. Owszem, na niektóre modele serwerów czy macierzy trzeba poczekać trochę dłużej, ale w porównaniu z pozostałymi liczącymi się graczami na rynku, dostępność tych produktów wygląda dobrze dzięki posiadanej przez Dell fabryce w Polsce. Jednak wskazanie terminu dostawy dla kompleksowych, złożonych zamówień zawsze jest trudne. Jedne modele serwerów dostarczane są po 14 dniach od złożenia zamówienia, na inne zaś trzeba poczekać około 45 dni – wszystko zależy od wybranej przez klienta konfiguracji. Ostatnia kumulacja wydarzeń, związanych przede wszystkim z wojną w Ukrainie i pandemią spowodowały, że jeszcze minie trochę czasu, zanim sytuacja wróci do normy. Dell prognozuje znaczącą poprawę dostępności około października bieżącego roku, a równolegle najwięksi producenci poważnie myślą o przeniesieniu produkcji do Europy, co jednak najpewniej skutkowałoby dalszym wzrostem cen.

  
Rafał Brzuska, Product Manager, Eaton  

Zasilacze bezprzerwowe UPS wciąż radzą sobie nieźle na tle powszechnych problemów z dostępnością produktów IT, takich jak komputery, serwery czy macierze dyskowe. Największe problemy obserwujemy w łańcuchach dostaw większych systemów bateryjnych. Powodem są braki komponentów i surowców, w tym ołowiu czy nawet plastiku, z którego wykonywane są obudowy akumulatorów. Dostępność produktów dość dynamicznie zmienia się i zależy w dużej mierze od konkretnej serii, a często nawet modeli w ramach jednej serii. Wiele mniejszych jednostek UPS z naszej oferty dostępnych jest praktycznie od ręki, z dostawą w ciągu 2–3 tygodni. W przypadku niektórych większych systemów UPS oraz systemów szaf bateryjnych czas dostawy może jednak wynosić nawet do kilkunastu tygodni.