Przez „różowe okulary” na tegoroczną sprzedaż desktopów i notebooków patrzy 12 proc. respondentów ankiety na portalu CRN.pl. Taki właśnie odsetek resellerów oczekuje dwucyfrowego wzrostu rok do roku. Znacznie mniej, bo zaledwie 2 proc. pytanych wprawdzie też spodziewa się wzrostu, ale co najwyżej jednocyfrowego. Dużo gorzej swoją sytuację w tym zakresie ocenia 38 proc. resellerów – 24 proc. oczekuje dwucyfrowego spadku sprzedaży, podczas gdy 14 proc. prognozuje spadek jednocyfrowy.

Źródło: CRN.pl

Niepewność odnośnie do przyszłości segmentu pecetów to tylko fragment szerszego krajobrazu, który niepokoi wielu rynkowych graczy. Ich podłożem są, rzecz jasna, niedobory podzespołów, pociągające za sobą skokowy wzrost cen. Z danych CIONET wynika, że w tym roku koszty infrastruktury IT mogą wzrosnąć nawet o 100–130 proc.

– To nie jest chwilowe zaburzenie rynku. Wchodzimy w okres, w którym dostępność technologii i jej koszt stają się jednym z kluczowych czynników rozwoju gospodarki. Jeszcze niedawno rozmawialiśmy o tym, jak szybko się cyfryzować. Dziś pytanie brzmi: czy nas na to stać i czy jesteśmy w stanie te projekty w ogóle zrealizować – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Okrojone projekty publiczne

Ceny infrastruktury IT rosną szybciej niż cykle inwestycyjne i budżetowe, co zmienia warunki planowania projektów. Skutki takiej sytuacji są najbardziej odczuwalne w sektorze publicznym. Procedury zamówień publicznych, które trwają często kilkanaście miesięcy, nie są dostosowane do rynku, na którym ceny i dostępność sprzętu zmieniają się z kwartału na kwartał.

– W praktyce oznacza to, że przetargi przygotowane kilka miesięcy wcześniej coraz częściej nie odpowiadają realiom rynkowym w momencie ich rozstrzygnięcia – podkreśla Michał Kanownik.

W efekcie instytucje publiczne muszą ograniczać zakres inwestycji, zmieniać je albo ponownie uruchamiać procedury zakupowe. Wydłuża to realizację projektów, jak też zwiększa koszty. Przykładem jest tegoroczny przetarg na serwery w Centrum Informatyki Resortu Finansów. Zamawiający unieważnił jedną z trzech części postępowania, bo ceny w ofertach złożonych przez integratorów znacznie przekroczyły założony budżet. CIRF zabrakło ponad 70 mln zł na sfinansowanie zakupu.

To zaczyna być realne ryzyko dla tempa cyfryzacji państwa. Jeżeli nie dostosujemy podejścia do zamówień publicznych, będziemy mieli coraz więcej projektów opóźnionych lub okrojonych – dodaje Michał Kanownik.

Co gorsza, komponenty będą jeszcze droższe. Przykładowo, NAND flash po podwyżkach cen o 85 – 90 proc. w I kw. 2026 r. miał podrożeć o kolejne 70 – 75 proc. w II kw. 2026 r. – prognozuje TrendForce.

Zdaniem ekspertów Związku Cyfrowa Polska konieczne jest pilne dostosowanie mechanizmów zamówień publicznych do nowych realiów rynkowych. Kluczowe jest zwiększenie elastyczności w planowaniu i realizacji inwestycji oraz uwzględnianie zmienności cen i dostępności technologii.

– Musimy odejść od myślenia, że rynek technologii jest przewidywalny w horyzoncie kilkunastu miesięcy. Potrzebujemy większej elastyczności, zarówno w konstrukcji postępowań, jak i w zarządzaniu budżetami – podsumowuje Michał Kanownik.

Eksperci organizacji wskazują również na potrzebę szerszego wykorzystania elastycznych modeli zakupowych, rozwiązań hybrydowych i chmurowych, jak też etapowania inwestycji. Bez tego cyfryzacja będzie kulała.