Powstała inicjatywa pod nazwą Refund4Freedom na rzecz prawa klientów do rezygnacji z systemu Windows w nowych komputerach. Inicjatorzy akcji podkreślają, iż nabywcy nie powinni ponosić kosztu oprogramowania, którego nie chcą. Jednak cena licencji systemu Microsoftu jest wliczona w cenę komputera.

„To niesprawiedliwe i chcemy to zmienić! Konsumenci powinni móc kupować laptopy bez konkretnego systemu operacyjnego i nie powinni płacić ceny licencji, jeśli nie chcą” – twierdzą inicjatorzy akcji, która została zapoczątkowana we Włoszech.

Refund4Freedom stoi na stanowisku, iż laptopy i smartfony to komputery ogólnego przeznaczenia. Powinny więc być neutralne w stosunku do oprogramowania, które jest na nich uruchomione. Konsumenci zaś powinni mieć prawo nabycia sprzętu bez OS czy innego software’u. Wezwano przy tym producentów do umożliwienia zwrotu ceny licencji niechcianego oprogramowania w prostej procedurze.

Inicjatywa instruuje również nabywców, jak wystąpić o zwrot za Windowsa, którego nie chcą używać w swoim w nowym PC. Wyjaśnia również, jakie procedury refundacji stosują najwięksi producenci (i czy stosują). Z informacji na stronie wynika również, iż we Włoszech miały miejsce postępowania antymonopolowe i sądowe z inicjatywy konsumentów, którym odmówiono zwrotu.

Nawiasem mówiąc, koncern z Redmond podniósł ostatnio stawki dla vendorów za licencje OEM Windows 11. Według nieoficjalnych informacji miały pójść w górę o 7-10 proc.
Jednocześnie Linux ostatnio osiąga rekordowy udział w systemach komputerowych. W lipcu 2026 r. globalnie miał 7,51 proc., a w sierpniu już 8,76 proc. – według danych StatCounter. Tymczasem udział Windowsa (wszystkie wersje na PC) zmniejszył się z 71,11 proc. w lipcu br. do 63,03 proc. w sierpniu 2026. Zyskał również MacOS (15,08 proc. globalnie w sierpniu br.).