Tajwański koncern TSMC zainwestuje w USA 100 mld dol. w produkcję czipów – oznajmił prezydent Donald Trump. Powstaną trzy nowe fabryki czipów i dwa zakłady pakowania, gdzie układy będą wdrażane w wydajne systemy oraz ośrodek B&R. Wartość inwestycji ma sięgnąć w sumie 165 mld dol. Trump nazwał te plany „olbrzymim posunięciem najpotężniejszej firmy na świecie”.

Nowe inwestycje uzupełnią wcześniej uruchomione budowy TSMC w Arizonie warte ok. 65 mld dol. Ostatnio, za administracji Bidena, tajwański koncern pozyskał 6,6 mld dol. dofinansowania w ramach Chips and Science Act na te przedsięwzięcia. Donald Trump uważa natomiast, że producentów czipów trzeba skłonić do budowy fabryk w USA cłami, a nie dotacjami. Trump zapowiedział nawet 100-proc. cła na półprzewodniki importowane do Stanów, co mocno uderzyłoby w TSMC. Koncern 70 proc. przychodów czerpie bowiem ze sprzedaży do Ameryki. Możliwe zatem, że zapowiedź drakońskich ceł przyspieszyła decyzję, że TSMC zainwestuje w USA. W zeszłym roku podczas kampanii prezydenckiej Trump miał stwierdzić, że Tajwan „ukradł nasz biznes czipów”. Doradca prezydenta Tajwanu nazwał tę, powiedzmy, opinię, „nieporozumieniem”, wskazując na rolę azjatyckiego kraju w technologicznym sukcesie USA.

Zapowiedź, że TSMC zainwestuje w USA, następuje niedługo po tym, jak szef Apple’a Tim Cook ogłosił 500 mld dol. inwestycji w zakłady pracujące dla koncernu w USA. Środki mają też pójść na szkolenia i rozwój AI. To pokazuje trend, że TSMC zainwestuje w USA pomimo trudności, wpisując się w szerszy kontekst przemian technologicznych.