Samsung Electronics i SK Hynix planują zainwestować łącznie ponad 500 miliardów dolarów w nowe centrum produkcji chipów w południowo-zachodniej Korei Południowej. To odpowiedź na rządowy program wyrównywania rozwoju gospodarczego między regionami kraju w dobie boomu na sztuczną inteligencję. Inicjatywę ogłosił w poniedziałek rząd koreański. Zakłada ona budowę czterech nowych zakładów produkujących pamięci w południowo-zachodniej części kraju. Obaj producenci po raz pierwszy rozszerzą swoją bazę produkcyjną poza okolice Seulu, gdzie dziś skupiona jest cała ich wytwórnia.

-Musimy zapewnić sobie absolutną przewagę w kluczowych technologiach, takich jak półprzewodniki i sztuczna inteligencja, a owoce tego wzrostu muszą trafiać równomiernie do wszystkich regionów i wszystkich obywateli – powiedział prezydent Lee Jae Myung w telewizyjnym orędziu.

Samsung i SK Hynix ogłosiły, że każda z firm przeznaczy na nowe centrum około 260 miliardów dolarów. Samsung wskazał Gwangju na południowym zachodzie kraju jako prawdopodobną lokalizację swoich nowych fabryk. Dodatkowe 53 mld dol. trafi natomiast w zakłady do zaawansowanego pakietowania chipów w środkowej części Korei.

Globalne zapotrzebowanie na pamięci rośnie w zawrotnym tempie. Ceny tych komponentów biją rekordy na tle utrzymujących się na całym świecie niedoborów. Samsung i SK Hynix, dwaj najwięksi producenci pamięci na świecie, mogą się dziś pochwalić kapitalizacją giełdową przekraczającą bilion dolarów każdy.

Szefowie obu firm przyznali, że dotychczasowe moce wytwórcze nie wystarczą, by zaspokoić rosnący popyt. Czterej najwięksi hiperskalerzy (Microsoft, Meta Platforms, Amazon, Google) zamierzają wydać w tym roku łącznie nawet 670 miliardów dolarów na inwestycje związane ze sztuczną inteligencją.

Inwestycje na południowym zachodzie to jeden z trzech tzw. megaprojektów ogłoszonych przez rząd, które mają wzmocnić koreańskie zdolności w dziedzinie półprzewodników, centrów danych AI oraz robotyki napędzanej sztuczną inteligencją.

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Część ekspertów branżowych wskazuje, że południowy zachód kraju, będący bastionem Partii Liberalnej prezydenta Lee, leży zbyt daleko od istniejącego ekosystemu produkcji chipów, co może skomplikować łańcuchy dostaw. Podnoszą też argument, że utalentowani inżynierowie i młodzi pracownicy nie będą skłonni przenosić się tak daleko od stolicy.

Prezydent Lee przyznał wprost, że patrząc wyłącznie przez pryzmat zysku i wzrostu, obu firmom byłoby wygodniej zostać w pobliżu Seulu.

– Z punktu widzenia państwa zrównoważony rozwój regionalny jest jednak kwestią kluczową. Rząd zrekompensuje firmom ten wybór ulgami podatkowymi i innymi formami wsparcia – zapewnia Lee Jae Myung.