Globalny niedobór chipów pamięci, napędzany przez rozwój sztucznej inteligencji, skłania miliony konsumentów do skorzystania z rynku wtórnego. Dane rynkowe pochodzące z platformy B-Stock, dużego portalu B2B zajmującego się obrotem używanymi smartfonami, wskazują, że ceny urządzeń marek Apple i Samsung wzrosły w drugim kwartale 2026 roku w porównaniu do dwóch poprzednich kwartałów.

W ubiegłym roku telefony klasy D, czyli o najniższym standardzie zużycia,  stanowily większość sprzedawanych jednostek, a przez platformę przewinęły się ich miliony. W pierwszym półroczu 2026 roku urządzenia klasy C (ze średniej półki zużycia) wyprzedziły jednak pod względem wolumenu najniższą kategorię, odpowiadając za 37,8% sprzedaży wobec 31,6% dla najgorszego segmentu. Wśród modeli Apple najwyższą średnią cenę osiągnął iPhone 17 Pro Max, która w minionym kwartale wyniosła 940 USD we wszystkich kategoriach zużycia.

Nowa wartość uszkodzonych części w serwisach

Przedstawiciele B-Stock ostrzegają przed pochopnym wnioskiem, że klienci masowo ruszyli do pozbywania się niechcianego sprzętu. Firma zwraca uwagę, że ludzie dłużej zatrzymują swoje telefony, co samo w sobie zwiększa liczbę ofert urządzeń niskiej jakości w miarę ich starzenia się. Producenci nie demontują jeszcze rutynowo chipów pamięci z uszkodzonych telefonów, aby montować je w nowych produktach, ponieważ proces ten komplikują testy oraz wymogi kompatybilności i niezawodności.

Jak twierdzi spółka, opłacalność odzyskiwania użytecznych komponentów ulega zmianie wraz ze wzrostem cen pamięci, przez co opłaca się ratować części, które kiedyś nie rekompensowałyby włożonej w to pracy. Wyświetlacze, moduły aparatów, baterie, porty ładowania, obudowy, głośniki, okablowanie oraz płyty główne zachowują wartość nawet wtedy, gdy sam telefon nienadaje się już do naprawy.