GoPro, producent kamerek sportowych i akcji, przyznał, iż ma „poważne wątpliwości do zdolności kontynuowania działalności” – informuje Bloomberg. Obecnie firma poszukuje źródeł finansowania, aby uniknąć niewypłacalności. Poinformowała o problemach w niecały miesiąc po opublikowaniu kiepskich wyników za I kw. 2026 r. Mianowicie przychody spadły o 26 proc. rok do roku, do 99 mln dol. Wolumen stopniał o 29 proc., do 313 tys. szt. sprzedanych kamerek. Strata netto (GAAP) pogłębiła się do -81 mln dol. z -47 mln dol. przed rokiem.

Amerykański koncern boryka się z rosnącymi cenami pamięci i tym samym wzrostem kosztów. Wskazuje je jako główną przyczynę problemów. Na dodatek niska podaż pamięci również dołuje wyniki. Przy tym producent ma ograniczone możliwości przerzucenia kosztów na klientów końcowych, w sytuacji gdy popyt konsumencki jest pod presją z powodu niepewności gospodarczej. W I kw. 2026 marża brutto ze sprzedaży GoPro runęła z 32,1 proc. przed rokiem do zaledwie 4,3 proc. (GAAP).

W maju br. GoPro informował o analizie opcji strategicznych. Rozważana jest m.in. sprzedaż firmy albo fuzja z innym podmiotem. Koncern nie składa jednak broni. „Nasze poszukiwania możliwości w sektorze obronnym, lotniczym i strategicznymi fuzjami i przejęciami odzwierciedlają nasze przekonanie, że technologia, własność intelektualna i marka GoPro kryją w sobie znaczną, niezrealizowaną wartość” – skomentował bilans I kw. 2026 r. Nicholas Woodman, założyciel i CEO GoPro. Firma z centralą w San Matteo w Kalifornii powstała w 2002 roku.

W związku z boomem AI producenci pamięci koncentrują moce produkcyjne na wydajnych produktach HBM i serwerowym DRAM. Skutkiem jest ograniczanie dostępności i rosnące ceny produktów dla urządzeń klienckich.