Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią związek zawodowy Samsung Electronics w Korei Płd. przeprowadził strajk w koncernie 7 czerwca br. To pierwsze takie wydarzenie w ponad 50-letniej historii giganta (do 2020 r. w ogóle nie było zgody na działalność związkową). Organizatorzy akcji domagają się podwyżek wynagrodzeń i premii. Do związku należy 28 tys. osób, jednak nie podał on, ilu z nich dołączyło do protestu. Twierdzi natomiast, że w firmie odnotowano znaczącą różnicę w porównaniu ze zwykłym dniem pracy. Ok. 28 tys. osób to jedna piąta pracowników koncernu.

Związkowcy żądają podwyżki płac o 6,5 proc. Koncern oferuje 5,1 proc. Jak wynika z medialnych informacji, organizacja była skłonna zaakceptować taki poziom, jednak pod warunkiem przyznania pracownikom określonej premii od zysków i większej liczby dni wolnych. W tej kwestii jednak nie doszło do porozumienia, stąd strajk.

Koncern zapewnia, że akcja „nie ma wpływu na produkcję i aktywność przedsiębiorstwa”. Protest miał miejsce w piątek po dniu wolnym od pracy w Korei Płd. (6 czerwca to święto państwowe), a weekendem, stąd część pracowników już wcześniej wzięła na ten dzień urlopy, więc firma była przygotowana na to, że załoga będzie mniejsza.

Przed strajkiem firma analityczna TrendForce oceniała, że protest nie będzie miał wpływu na produkcję i ceny DRAM i NAND Flash, których Samsung jest największym globalnym dostawcą.

Samsung w I kw. 2024 r. odbił po okresie niskich zysków. Wynik operacyjny poprawił 10-krotnie wobec analogicznego okresu ub.r., do ok. 4,8 mld dol., przy przychodach ok. 52 mld dol. (+13 proc. r/r).