Konsorcjum na czele z funduszem Japan Industrial Partners chce kupić Toshibę za 2 bln jenów – obecnie ok. 14 mld dol. To taka sama stawka (w jenach), jak w propozycji z marca br., zaakceptowanej przez zarząd korporacji.

Teraz JIP złożył ofertę udziałowcom Toshiby. Ogłosił wezwanie na akcje, które potrwa od 8 sierpnia br. do 20 września, proponując ok. 32 dol. za 1 udział. Aby wezwanie się powiodło, na sprzedaż za tę cenę muszą zgodzić się akcjonariusze reprezentujący w sumie dwie trzecie kapitału zakładowego. A oferta to jedynie ok. 10 proc. więcej niż kurs przed ujawnieniem propozycji w marcu br.

Jeśli wezwanie się powiedzie, licząca, bagatela, 148 lat firma zostanie wycofana z giełdy i przejdzie pod kontrolę konsorcjum złożonego z japońskich instytucji finansowych i przedsiębiorstw.

Realizując tę transakcję, chcemy stworzyć stabilną strukturę zarządzania firmą i szybko wdrożyć nową strategię rozwoju” – komunikuje Toshiba.

Jak określił ofertę przewodniczący rady dyrektorów Toshiby, Akihiro Watanabe, „Ten dzień to punkt zwrotny. Toshiba po 8 latach wychodzi z tunelu”.

Od 2015 r. koncern musiał zmagać się z problemami, takimi jak skandal z manipulacjami księgowymi, oraz z potężnymi stratami. Firma wyszła z najcięższych tarapatów, sprzedając szereg istotnych biznesów, w tym SSD (gdzie nadal ma mniejszościowy udział, w spółce Kioxia), dział komputerowy czy dział sprzętu medycznego.

Ostatnio Toshiba cztery kwartały z rzędu notowała zysk operacyjny. Natomiast w II kw. br. miała ok. 180 mln dol. straty netto, m.in. wskutek nurkującego zysku na pamięciach.