Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK zidentyfikował reklamy polityczne na Facebooku, które mogą być finansowane z zagranicy. Państwowy instytut twierdzi, że zaangażowane w kampanię konta reklamowe w ciągu ostatnich 7 dni wydały na materiały polityczne więcej niż jakikolwiek komitet wyborczy. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski twierdzi, że na te kampanie ktoś wydał „setki tysięcy złotych”. Materiały wpisujące się w nadchodzące wybory prezydenckie dotyczyły szczególnie Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena.

Celem mogło być działanie na szkodę kandydata rzekomo wspieranego przez tego typu reklamy. Jak również destabilizacja sytuacji przed wyborami – twierdzi NASK.

Podejrzane konta zgłoszono do zablokowania przez Meta, która już zablokowała reklamy. O sprawie poinformowano ABW. Służby ustalają źródła pochodzenia i finansowania kampanii.

Według ministra cyfryzacji rozpowszechniano np. takie treści, że jak Trzaskowski wygra wybory, to polskie wojsko pojedzie na Ukrainę, Nawrocki leżał pijany na ulicy, a Mentzena poparł Donald Trump. Rozpowszechniano też fejki o innych kandydatach w wyborach prezydenckich, od prawa od lewa – według ministra.

Dane Koalicji Razem Przeciw Dezinformacji wskazują na podatność polskich internautów na manipulację oraz ryzyko zakłócenia kampanii i wyborów. Otóż 58 proc. badanych Polaków nie zna pojęcia „deepfake”. Ponad 20 proc. ankietowanych nie było w stanie wymienić ani jednej cechy, która umożliwia rozpoznanie sfabrykowanego materiału.

Amerykanie ostrzegają przed ingerencją w wybory

Amerykański rządowy instytut Center For Strategic & International Studies w raporcie z marca br., stwierdzał według PAP, że Moskwa opracowała kampanię ingerencji w wybory w poszczególnych krajach. Planuje też pozyskiwanie polityków w ramach tzw. przechwytywania elit (elite capture) i szerzenie dezinformacji.

„Cyberprzestępcy mogą dążyć np. do podważenia zaufania do procesu wyborczego, polaryzacji społeczeństwa, próbować wpłynąć na to, czy w ogóle pójdziemy zagłosować” – komentuje według PAP Łukasz Boduch, Software & Applications – Solutions Architect z SoftServe Poland.

Według niego najbardziej prawdopodobne scenariusze obejmują ataki DDoS na strony internetowe PKW, partii politycznych i podmiotów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo. Kolejne działania to phishing wymierzony w kandydatów, komitety wyborcze, partie oraz manipulowanie opinią publiczną. Np. poprzez publikowanie deepfake’ów w mediach społecznościowych.

Według raportu CERT Polska, w 2024 r. zaobserwowano operacje wywiadowcze i propagandowe rosyjskich i białoruskich grup. Celem było pozyskanie danych i oddziaływanie na opinię publiczną.