Jest bardzo mało prawdopodobne, aby UE osiągnęła cel cyfrowej dekady, czyli 20 proc. udziału w światowym rynku czipów w 2030 r. Będzie o wiele gorzej. Bruksela spodziewa się, że za 5 lat ten udział wyniesie jedynie 11,7 proc. – biorąc pod uwagę obecny poziom inwestycji w zdolności produkcyjne. Taka jest ocena Europejskiego Trybunału Obrachunkowego.

Trybunał utrzymuje, że dopatrzył się „zauważalnych postępów” w strategii rozwoju zwłaszcza dzięki Chips Act z 2022 r. Jednak cóż z tego, skoro „kontrolerzy wykryli uchybienia w zakresie koncepcji, wdrażania i monitorowania wdrażania aktu”.

Cel 20 proc. udziału w rynku czipów uznano za zbyt wysoko postawiony. Wynika to m.in. z tego, że wiele zależy od państw członkowskich, inwestycji prywatnych i innych czynników, jak koszty energii. Jak zauważa trybunał, aby osiągnąć owe 20 proc., Europa musiałaby zwiększyć czterokrotnie moce produkcyjne. Prognoza TrendForce zakłada, że w 2030 r. Europa w ogóle nie będzie obecna na globalnym rynku zaawansowanych czipów.

Europa potrzebuje nowej strategii ws. czipów

Trybunał obrachunkowy zaleca, by w krótkim terminie (rok 2025) KE oceniła realizm zamierzeń i celów Aktu o czipach. Ma też wdrożyć działania naprawcze i mechanizmy monitorowania działań.

Co ważniejsze, na 2026 r. raport rekomenduje KE rozpoczęcie przygotowywania nowej strategii dotyczącej półprzewodników. Zaleca ścisłą współpracę z państwami członkowskimi i z branżą.

Cele nowej strategii mają być jasne i realistyczne. Tzn. uwzględniające aktualną sytuację unijnego sektora czipów, potrzeby przemysłu UE, globalną konkurencję i inne kluczowe czynniki, jak koszty energii – stwierdza trybunał. Co sugeruje, że obecna strategia niekoniecznie przejmuje się realiami. Oczekuje się też propozycji finansowania i dostosowania ram prawnych do nowej strategii, jak też koordynacji działań w ramach UE.