Udział krytycznych luk w środowiskach IT przedsiębiorstw zwiększył się z 18,7 proc. przed rokiem do 42,6 proc. obecnie. To wzrost o 128 proc. w ciągu 12 miesięcy – ustalił Check Point. Oznacza to, że niemal co druga wykryta podatność może być bezpośrednią drogą do skutecznego cyberataku.

Jednocześnie z raportu Frost & Sullivan wynika, iż klasyczne modele ochrony – oparte na skanowaniu podatności i ręcznym zarządzaniu incydentami – przestają efektywnie chronić. Powodem jest wykorzystanie przez cyberprzestępców sztucznej inteligencji do automatyzacji rozpoznania infrastruktury, wyszukiwania podatności i przygotowywania ataków. Dlatego czas pomiędzy wykryciem luki a jej wykorzystaniem jest coraz krótszy. W raporcie Veeam już pod koniec ub.r. 66 proc. ankietowanych liderów IT uznało ataki generowane przez AI za krytyczne ryzyko.

Nie wykrycie luki, a czas reakcji staje się kluczowy

Jak zauważają eksperci, skutecznością cyberochrony coraz częściej nie wygrywa ten, kto dysponuje największą liczbą narzędzi, lecz ten, kto potrafi automatycznie ograniczyć ryzyko, zanim luka zostanie wykorzystana przez atakujących.

Eksperci Frost & Sullivan wskazują, że rynek wchodzi w etap, w którym samo wykrycie zagrożenia przestaje być wartością. Coraz większe znaczenie ma zdolność do automatycznej i bezpiecznej eliminacji podatności. Czas reakcji staje się więc decydujący dla odporności przedsiębiorstwa. Kluczowe jest to, czy firma potrafi usunąć luki szybciej niż cyberprzestępcy zrobią z nich użytek.

Jak się lepiej chronić

Zdaniem Frost & Sullivan platformy muszą natywnie integrować trzy kluczowe obszary bezpieczeństwa: zarządzanie powierzchnią ataku, analizę zagrożeń i ochronę przed cyberryzykiem.

Według autorów raportu przewaga tego typu rozwiązań wynika z odejścia od rozproszonego modelu bezpieczeństwa. Zamiast analizować setki odrębnych alertów z różnych systemów, zespoły bezpieczeństwa otrzymują jeden, skonsolidowany obraz ryzyka wraz z rekomendacją działań naprawczych. Uznano natomiast, iż obecnie nie są dobrym pomysłem rozwiązania cyberbezpieczeństwa wymagające integracji z wieloma zewnętrznymi systemami, bo każda dodatkowa warstwa wydłuża czas reakcji.

Kluczowym kierunkiem rozwoju staje się automatyczna remediacja. Dotychczas wiele organizacji zwlekało z wdrażaniem poprawek z obawy przed zakłóceniem działania systemów produkcyjnych. Nowoczesne platformy wykorzystujące globalną telemetrię i modele AI potrafią wskazać podatności rzeczywiście wykorzystywane przez cyberprzestępców i ograniczać ryzyko bez konieczności zatrzymywania kluczowych procesów biznesowych – twierdzą eksperci.