Rozwój agentów sztucznej inteligencji i szereg nowych partnerstw tchnęły nowe życie w producenta układów scalonych,  który jeszcze rok temu był skreślany przez rynek. Intel przedstawił wyniki za pierwszy kwartał przychody sięgnęły 13,6 mld dolarów, co oznacza wzrost o 7% rok do roku i wynik o 11% lepszy od prognoz analityków ankietowanych przez FactSet. Po zamknięciu sesji akcje zdrożały w pewnym momencie o 20%.

Spółka odnotowała stratę netto w wysokości 3,7 mld dolarów, czyli 73 centów na akcję, analitycy oczekiwali zysku rzędu 2,5 mln dolarów. Strata wynikła z dwóch zdarzeń jednorazowych: odpisu związanego z 78-procentowym udziałem Intela w producencie systemów autonomicznej jazdy Mobileye  oraz z rozliczeń instrumentów pochodnych powiązanych z rządowym pakietem akcji. Z wyłączeniem tych pozycji Intel wypracował w pierwszym kwartale zysk w wysokości 1,5 mld dolarów, czyli 29 centów na akcję, podczas gdy analitycy zakładali wynik bliski zera. Od czasu sierpniowego ogłoszenia o rządowym wejściu kapitałowym akcje Intela niemal się potroiły, osiągając na czwartkowym zamknięciu 66,78 dolara. Intel podniósł prognozę przychodów na bieżący kwartał do przedziału 13,8–14,8 mld dolarów, podczas gdy analitycy spodziewali się 13 mld.

Intel wypadł z gry podczas rewolucji AI,  bowiem nie zdołał opracować procesora rywalizującego z kartami graficznymi Nvidii i nie dotrzymał kroku tajwańskiemu TSMC w segmencie zaawansowanej produkcji układów. Przez ostatni rok jednak, wraz z upowszechnieniem się modeli językowych i autonomicznych agentów AI, klasyczny procesor ogólnego przeznaczenia  znów stał się towarem poszukiwanym. Dodatkowym impulsem okazało się przejęcie przez administrację Trumpa 10-procentowego pakietu akcji spółki, a także informacja o wejściu Intela jako partnera strategicznego w projekt Terafab,  inicjatywę Tesli i SpaceX obejmującą budowę dużej fabryki układów scalonych w Austin w Teksasie.

– Kolejna fala AI przeniesie inteligencję bliżej użytkownika końcowego,  od modeli bazowych, przez wnioskowanie, aż po agentowe systemy działania. Ta zmiana zasadniczo zwiększa zapotrzebowanie na procesory Intela oraz na nasze usługi w zakresie produkcji i zaawansowanej obudowy układów – powiedział Lip-Bu Tan, prezes Intela. 

Centra danych napędzają wyniki Intela

Szczególnie mocnym punktem wyników finansowych okazały się przychody segmentu centrów danych, które w minionym kwartale wyniosły 5,1 mld dolarów. Segment ten opiera się głównie na sprzedaży procesorów do serwerów wykorzystywanych przy trenowaniu i uruchamianiu modeli AI.  Lip-Bu Tan powiedział podczas telekonferencji z inwestorami, że dzisiejsze serwery wymagają jednego procesora CPU na cztery GPU, podczas gdy dawniej proporcja wynosiła jeden do ośmiu.

David Zinsner, dyrektor finansowy Intela, spodziewa się ograniczonego popytu na procesory do komputerów osobistych do końca bieżącego roku. Przyczyną są powszechne niedobory układów pamięci, które windują ceny laptopów i innych urządzeń. Spółka liczy jednak, że słabszą sprzedaż w tym segmencie zrównoważy rosnące zapotrzebowanie na układy do centrów danych obsługujące agentów AI.

Jedną z najgłośniejszych zapowiedzi Intela w ostatnich miesiącach jest przystąpienie do projektu Terafab Elona Muska, choć zakres i charakter tego zaangażowania pozostają jeszcze nieznane. 

Intel mocno postawił na własne zakłady produkcyjne przez ostatnie dziesięć lat, ale przez lata borykał się z trudnościami w generowaniu stałych zysków i pozyskiwaniu nowych klientów. Znacznie wypadł w tyle za rywalami – Nvidią i AMD  którzy zdominowali rynek układów AI.

Obecnie jednak segment wytwórczy Intela przeżywa małe odrodzenie, napędzane popytem na tzw. zaawansowane pakowanie układów, technologię łączenia i integrowania wielu chipów w jeden system. David ZInser podkreśla, że właśnie zaawansowane pakowanie generuje dziś znaczną część przychodów z działalności foundry.