Nowy CEO Intela, Pat Gelsinger, zapowiedział zakrojone na szeroką skalę inwestycje. W ramach strategii IDM 2.0 koncern będzie budował fabryki w USA i Europie. Zamierza też poszerzyć outsourcing produkcji, co ma umożliwić bardziej elastyczne reagowanie na popyt. Jak to jest istotne, pokazały w ostatnim roku problemy z dostępnością procesorów Intela (i nie tylko tej marki), które pogłębiły się w czasie pandemii wskutek dużego zapotrzebowania.

Więcej dla innych

Większość produkcji nadal będzie odbywać się we własnych fabrykach Intela – podkreślił Pat Gelsinger. Z drugiej strony Intel sam stanie się wykonawcą w ramach outsouringu – zamierza na zlecenie produkować podzespoły dla innych firm.

Powołano w tym celu nowy dział biznesowy – Intel Foundry Services. Będzie wytwarzał m.in. w Europie procesory dla innych marek, i to w szerokim asortymencie, w tym x86, ARM i RISC. Liczy, że jego klientami okażą się m.in. chmurowi giganci, jak AWS czy Google.

Efektem ogłoszonego planu ma być poprawa dostępności czipów i odzyskanie przez Intela „niekwestionowanego przywództwa” w branży – zapowiedział Pat Gelsinger. Obiecuje znaczne poszerzenie możliwości produkcyjnych koncernu.

Intel stara się przejąć inicjatywę w sytuacji, gdy traci udziały w rynku na rzecz konkurentów i niedługo po tym, jak Apple zapowiedział przejście na procesory ARM w swoich komputerach. Wytwarza je tajwański koncern TSMC, który specjalizuje się zresztą w produkcji dla innych marek.

20 mld dol. na dobry początek

Na początek Intel buduje dwie fabryki w Arizonie kosztem 20 mld dol. Wkrótce ma sprecyzować plany dotyczące zakładów w Europie. W latach 2019 – 2021 zainwestował 7 mld dol. w regionie, aby ponad dwukrotnie powiększyć obiekty produkcyjne w Irlandii i innych krajach. Nowy plan ma umożliwić produkcję czipów w procesie 7 nm do 2023 r.