W wyniku włamania hakerów do Polskiej Agencji Antypingowej (POLADA) wyciekły dane polskich sportowców. Zostały opublikowane w sieci. Łupem napastników padły imiona i nazwiska, numery telefonów, adresy pocztowe i e-mail. Agencja zapewniła, że podjęła niezbędne kroki w celu zabezpieczenia systemów, zawiadomiła policję, CERT Polska i odpowiednie urzędy (UODO, ministerstwo sportu). Nie podano, ilu osób może dotyczyć problem.

Jeden ze sportowców napisał na X, że w sieci oprócz wspomnianych danych zawisły również wyniki badań antydopingowych, a w sumie skradziono kilkadziesiąt GB zgromadzonych rekordów.

Na Telegramie do ataku przyznała się rosyjska grupa. „W przededniu igrzysk olimpijskich byliśmy nieproszonymi gośćmi Polskiej Agencji Antydopingowej” – utrzymuje gang.

Agencja podała według Onetu, że według wstępnych ustaleń atak przeprowadziła grupa wspierana przez służby wrogiego państwa. Trwa analiza incydentu.

Wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski zapewnił, że sprawa została przekazana odpowiednim służbom, a osoby, których może ona dotyczyć, zostały zawiadomione.

Z koleu ocenie wiceministra kierunek wschodni „nie jest przypadkowy” i zauważa, że atak miał miejsce podczas Igrzysk Olimpijskich, na których nie ma reprezentantów Rosji i Białorusi.