Google Chrome może zostać sprzedany nawet za 50 mld dol.
OpenAI, Yahoo i Perplexity są chętni do zakupu.
Firmy związane kontraktem z Google’m mają „pistolet przystawiony do głowy” – twierdzi dyrektor Perplexity.
Sąd w Waszyngtonie zajął się sprawą antymonopolową przeciwko Google. Amerykański departament sprawiedliwości chce przymusowej sprzedaży przeglądarki Chrome, co ma zapobiec wykorzystywaniu dominującej pozycji giganta na tym rynku (Chroma ma ponad 66 proc. udziału globalnie).
Analityk Bloomberga Mandeep Singh Chrome’a wycenia na 15 – 20 mld dol. Z kolei Gabriel Weinberg, CEO DuckDuckGo, uważa, że Chrome może być warty nawet 50 mld dol. ze względu na dużą bazę użytkowników (ponad 3 miliardy miesięcznie).
Szefowa Chrome’a: inne firmy nie dadzą rady
Jako chętni do zakupu zgłosili się już OpenAI, Yahoo i Perplexity. Podnoszonym podczas rozprawy problemem było utrzymanie Chrome’a przez ewentualnego nowego właściciela. Parisa Tabriz, CEO Google Chrome stwierdziła, że ze względu na ścisłą integrację przeglądarki z technologiami i infrastrukturą Google’a tylko jej firma jest w stanie utrzymać jej funkcjonowanie i bezpieczeństwo na aktualnym poziomie. Google ostrzega, że nabywca może pobierać od użytkowników opłaty za korzystanie z Chrome’a, aby utrzymać jego odpowiednie działanie. Jednak Dmitrij Szewelenko, dyrektor ds. biznesu w Perplexity pytany przez sędziego, czy jego firma jest w stanie obsługiwać Chrome’a bez obniżania jakości i pobierania opłat twierdził, że „Myślę, że możemy to zrobić” – według The Verge.
Dyrektor Perplexity zeznawał jako świadek w sprawie monopolistycznych praktyk Google’a. Oznajmił, że firmy związane kontraktem z gigantem mają „pistolet przystawiony do głowy”, ponieważ Google może odciąć je od znacznego udziału w przychodach, jeśli coś mu się nie spodoba. Chodziło o ustawienia Androida, które utrudniają np. ustawienie Perplexity jako asystenta AI.
Ostrzegł też, że przed przejęciem Google Chrome przez konkurenta do zakupu, OpenAI. Jego zdaniem firma ta może zrezygnować z modelu open source lub odpowiedniego wsparcia produktu.
Prezes: Google utrudnia małym biznesom dotarcie do odbiorców
Na to, że los wielu biznesów zależy od narzędzi Google’a, wskazuje również Marcina Stypuła, prezes Semcore (polska agencja SEO).
– Niemal 90 procent wszystkich zapytań internetowych przechodzi przez Google, co w praktyce oznacza, że to ta jedna firma decyduje, kto zyska widoczność, a kto zostanie zepchnięty na margines. Wystarczy minimalna zmiana w algorytmie, aby doprowadzić do dramatycznego spadku ruchu na stronie, co w wielu przypadkach kończy się poważnymi stratami lub zamknięciem działalności – mówi prezes.
– Wyszukiwarka Google wyraźnie premiuje największe portale informacyjne, agregatory i gigantów handlu online. Jednocześnie własne produkty, takie jak YouTube i Google Shopping, zdobywają coraz więcej przestrzeni, utrudniając mniejszym firmom i blogom dotarcie do odbiorców – ocenia Stypuła.
Podobne aktualności
UOKiK postawił zarzuty Google
"Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem" - twierdzi prezes UOKiK.
Google zainwestuje 15 miliardów dolarów w infrastrukturę AI w Finlandii
Google ogłosił swoją największą jednostkową inwestycję w Europie.
Rynek chmury rośnie najszybciej od ośmiu lat
Przychody z chmury przekroczyły 143 mld dolarów kwartalnie, a tempo wzrostu przyspiesza
