Ciężki tydzień szefa OpenAI
Najpotężniejszy człowiek w branży AI ma problem. Nie z algorytmami ani z regulatorami, lecz z własną reputacją
Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI, nie ma w ostatnich dniach najlepszej passy. W ubiegłym tygodniu „New Yorker” opublikował artykuł pod znamiennym tytułem „Sam Altman May Control Our Future – Can He Be Trusted?”, który przedstawia go w niezbyt korzystnym świetle. Jego autorami są Ronan Farrow (zdobywca Nagrody Pulitzera za reportaż ujawniający liczne zarzuty o molestowanie seksualne pod adresem Harveya Weinsteina) oraz Andrew Marantz. Zbierając materiały, dziennikarze przeprowadzili rozmowy z ponad setką osób.
Jakby tego było mało w piątek wczesnym rankiem ktoś rzucił koktajl Mołotowa w dom Sama Altmana w San Francisco. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a podejrzany został później zatrzymany przed siedzibą OpenAI, gdzie groził podpaleniem budynku. Sam Altman zauważył, że incydent miał miejsce kilka dni po publikacji artykułu w „New Yorkerze” i wyraził obawę, że tekst może uczynić jego życie bardziej niebezpiecznym.
Wykwalifikowany manipulator czy geniusz technologiczny?
Większość rozmówców Dana Farrowa i Andrew Marantza opisuje szefa OpenAI jako człowieka owładniętego nieustępliwą żądzą władzy. „New Yorker” kreśli portret Altmana nie jako „wizjonera technologicznego”, lecz sprawnego manipulatora, który na dodatek stosunkowo słabo rozumie systemy sztucznej inteligencji budowane przez kierowaną przez niego firmę. Wielu inżynierów, z którymi rozmawiali autorzy, twierdzi, że Altmanowi brakuje doświadczenia zarówno w programowaniu, jak i w uczeniu maszynowym. Brak ten staje się szczególnie widoczny, gdy dyrektor generalny myli podstawowe pojęcia z dziedziny AI.
Carroll Wainwright, były badacz OpenAI, ma duże zastrzeżenia do stylu zarządzania firmą bohatera artykułu.
-Tworzy struktury, które na papierze mają go w przyszłości ograniczać. Ale kiedy ta przyszłość nadchodzi i czas na ograniczenia, pozbywa się wszelkich struktur – mówi Carroll Wainwright.
Jeden z anonimowych członków zarządu stwierdził, że Sam Altman łączy silne pragnienie, by zadowalać ludzi i być lubianym w każdej interakcji z socjopatycznym brakiem troski o konsekwencje własnego oszustwa. Z kolei jeden z dyrektorów Microsoftu przyznał, że istnieje niewielka, lecz realna szansa, iż Sam Altman przejdzie do historii jako oszust tej miary co Bernie Madoff czy Sam Bankman-Fried.
Sam Altman się tłumaczy
W specjalnym oświadczeniu Sam Altam odniósł się do artykułu, przyznając, że patrząc wstecz, dostrzega wiele rzeczy, z których jest dumny, i kilka błędów. Do tych ostatnich zaliczył skłonność do unikania konfliktów, która przysporzyła mu i OpenAI wielu problemów”.
-Nie jestem dumny z tego, jak poradziłem sobie z konfliktem z poprzednim zarządem, który skończył się ogromnym zamieszaniem dla firmy” – powiedział, nawiązując najprawdopodobniej do swojego odwołania i błyskawicznego przywrócenia na stanowisko dyrektora generalnego w 2023 roku.
-Popełniłem wiele innych błędów w trakcie gwałtownego wzrostu OpenAI. Jestem ułomnym człowiekiem w centrum wyjątkowo skomplikowanej sytuacji, staram się być z roku na rok trochę lepszy i niezmiennie działam dla dobra misji. Przepraszam tych, którym wyrządziłem krzywdę, i żałuję, że nie wyciągałem wniosków szybciej – dodaje Sam Altman.
Podobne aktualności
Już 31 proc. Polaków w wieku 15-64 lata korzysta z generatywnej AI
"To wyraźny sygnał wejścia rynku w nową fazę dojrzałości wykorzystania AI" - komentuje dyrektor.
Europejski plan AI pod ostrzałem krytyków
Plan Unii Europejskiej budowy gigantycznych centrów obliczeniowych AI za 20 mld euro coraz częściej spotyka się z krytyką polityków i ekspertów - zauważa portal Politico
18 proc. firm usługowych przerwało prace nad wdrożeniem AI
"Największym wyzwaniem okazuje się ostatnia mila wdrożenia" - twierdzi ekspert.
