Centrum danych AWS znajdujące się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zostało zaatakowane. W obiekcie wybuchł pożar.

„Jedna z naszych stref dostępności (mec1-az2) została zaatakowana przez obiekty, które uderzyły w centrum danych, powodując iskrzenie i pożar” – poinformował Amazon.

Do zdarzenia doszło 1 marca, czyli niedługo po ataku USA i Izraela na Iran. Koncern nie ujawnił, jakie „obiekty” uderzyły w ośrodek. Odcięto zasilanie, do akcji wkroczyła straż pożarna. W poniedziałek rano nadal był problem z dostępnością usług AWS w regionie.

Około południa czasu polskiego Amazon poinformował, że dwie z jego stref dostępności w ZEA nadal nie działają. Natomiast główne usługi, takie jak S3 i DynamoDB, „odnotowują znaczną liczbę błędów i większe opóźnienia”.

Ok g. 13.30 polskiego czasu AWS zapewnił, że obserwuje „znaczące oznaki powrotu do pracy” w niektórych systemach, ale w centrum nadal nie było zasilania. „Obecnie nie znamy szacunkowego czasu przywrócenia zasilania” – dodała firma.

Amazon potwierdził również, że działanie konsoli zarządzania AWS i interfejsu wiersza poleceń (CLI) zostało zakłócone przez awarię dwóch stref dostępności.

Koncern poinformował, że około 10 usług, takich jak Amazon EC2, S3, AWS Lambda, AWS Management Console i CLI, zostało „zakłóconych” przez pożar i awarię dwóch stref dostępności.

Ponadto około 20 usług AWS w regionie nadal jest „uszkodzonych”, w tym DynamoDB i Elastic Load Balancer, a kolejne 50 usług nadal jest „zagrożonych”.

Jak zauważają eksperci, celem irańskich ataków podczas tego konfliktu są to nie tylko obiekty militarne, lecz także związane z gospodarką krajów regionu (np, ataki na lotnisko i hotele w Dubaju). Możliwe, że uderzenia odwetowe mają na celu osłabienie ekonomii krajów Zatoki Perskiej i tym samym skłonienie ich do wywarcia presji na USA, by szybciej zakończyły wojnę. W tym przypadku jednocześnie straty ponosi amerykański koncern.