Sprawa pozbawienia fotela szefa UKE Marcina Cichego w ub.r. nadal budzi zastrzeżenia Brukseli. Poprzedni prezes niespodziewanie pożegnał się ze stanowiskiem wskutek skrócenia jego kadencji. Taki zapis znalazł się w jednej z ustaw z serii tarcz antykryzysowych. Normalnie kadencja miała trwać do 2021 r.

Nowy prezes

We wrześniu 2020 r. Sejm na wniosek premiera przegłosował kandydaturę Jacka Oko, pracownika naukowego Politechniki Wrocławskiej na stanowisko prezesa UKE (po rezygnacji poprzedniego kandydata). Według nowych zasad kandydata nie musiał już zatwierdzać Senat.

W styczniu 2021 r. po 14 latach ze stanowiskiem dyrektora generalnego UKE pożegnał się Mariusz Czyżak. Nowym dyrektorem został Zbigniew Zieliński.

Komisji Europejskiej nie spodobał się sposób, w jaki wymieniono szefa UKE, zmieniając zasady gry w trakcie trwania kadencji. KE obawia się o niezależność tego urzędu. Dotychczasowe wyjaśnienia strony polskiej nie zadowoliły Brukseli. Oczekuje dalszych wyjaśnień. Jeśli nie przekonują KE, Polsce grozi sprawa w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W tle skrócenia kadencji Marcina Cichego był konflikt z resortem cyfryzacji związany z aukcją na częstotliwości 5G – ruszyła w marcu ub.r. Szef UKE zdecydował o jej zawieszeniu, tłumacząc to pandemią. Ministerstwo obawiało się natomiast konfliktu z operatorami i opóźnień. Nowej aukcji (na częstotliwości 3480-3800 MHz) nie rozpisano do dziś.

Nowa aukcja 5G za kilka tygodni

Prezes Jacek Oko sygnalizował w połowie lutego, że „warto z aukcją poczekać jeszcze kilka tygodni, bo zdefiniuje ona na wiele lat przyszłość naszego kraju”, wyjaśniając powody opóźnień (m.in. nowe otoczenie regulacyjne – zmiany aktów prawnych, jak ustawa o krajowym systemie bezpieczeństwa, stąd potrzeba zatrudnienia przez UKE zewnętrznej kancelarii do analiz prawnych, co również wzbudziło kontrowersje).