Producenci układów pamięci, tacy jak Micron Technology i Sandisk, a także dostawcy dysków twardych – Seagate i Western Digital w ciągu ostatnich trzech lat przynajmniej raz odnotowali roczną stratę operacyjną. Obecnie te trudne czasy wydają się odległym wspomnieniem. Boom na sztuczną inteligencję wywołał bezprecedensowy popyt na komponenty do przechowywania danych, co przełożyło się na gwałtowny wzrost sprzedaży wymienionej czwórki.

Obecnie Sandisk i Micron generują około 80 centów zysku brutto z każdego dolara przychodu. To wynik imponujący, biorąc pod uwagę historyczne wahania: od jednocyfrowych marż po maksymalnie 60%.

Tak wysoka rentowność w sektorze wymagającym ogromnych nakładów na fizyczną produkcję chipów może wydawać się niemożliwa do utrzymania. Jednak specyfika tej branży sugeruje, że obecne warunki rynkowe nie zmienią się szybko. Popyt na pamięci rośnie lawinowo, a budowa nowych fabryk zajmuje lata.

Giganci AI płacą

Wydatki na sztuczną inteligencję musiałyby drastycznie spaść, aby osłabić obecną siłę producentów pamięci. Ale najwięksi działają wręcz przeciwnie. W ubiegłym tygodniu Microsoft zwiększył prognozę wydatków kapitałowych na ten rok o 25 miliardów dolarów, a Meta Platforms o 10 miliardów. Obie firmy jako główne uzasadnienie podały rosnące koszty podzespołów.

Systemy AI wymagają ogromnych ilości wyspecjalizowanej pamięci DRAM. Co więcej, modele te generują potężne zbiory danych, które muszą być przechowywane i błyskawicznie przetwarzane. Wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej systemów AI, potrzeby te będą tylko rosnąć. Jednocześnie produkcja wysokomarżowych układów ogranicza moce przerobowe przeznaczone na standardowe pamięci stosowane w smartfonach, głośnikach czy samochodach.

Drożej dla każdego

Ten deficyt uderza w kieszenie wszystkich odbiorców. Nawet Apple, znane z umiejętnego zarządzania łańcuchem dostaw i twardych negocjacji z dostawcami, przyznaje, że sytuacja jest trudna. Tim Cook, dyrektor generalny spółki, stwierdził podczas ostatniej konferencji wynikowej, że ceny pamięci będą miały „coraz większy wpływ na działalność firmy”.

Niedobory windują również wyceny giełdowe producentów. Wartość rynkowa Sandisk wzrosła niemal siedmiokrotnie w ciągu zaledwie pół roku. Kursy akcji Seagate i Western Digital potroiły się w tym samym okresie. Micron, którego akcje podrożały o 75% w ciągu ostatniego miesiąca, jest obecnie wart więcej niż naftowy gigant Exxon Mobil.

Koniec rynkowej huśtawki?

Tak gwałtowne wzrosty zazwyczaj zwiastują korektę, zwłaszcza w tak cyklicznym sektorze. Jednak ogromny głód mocy obliczeniowej oraz długi czas oczekiwania na nowe centra danych wymuszają zmiany w modelu biznesowym, które mogą trwale ograniczyć zmienność tej branży. Najwięksi nabywcy odchodzą od krótkoterminowych transakcji na rzecz kontraktów długoterminowych, zapewniających im dostęp do kluczowych komponentów nawet na pięć lat.

To rewolucja w branży, która tradycyjnie opierała się na umowach 30-dniowych. Sandisk ogłosił, że zawarł umowy oparte na „nowym modelu biznesowym” z pięcioma kluczowymi klientami, które zabezpieczają ponad jedną trzecią mocy produkcyjnych na przyszły rok fiskalny. Western Digital z kolei poinformował o kontraktach wybiegających aż do 2029 roku.

Mimo tych wzrostów, niektóre spółki z sektora pamięci wciąż wydają się relatywnie tanie na tle reszty branży półprzewodników. Wskaźnik ceny do zysku (P/E) dla Micron i Sandisk wynosi od 7 do 9, podczas gdy mediana dla indeksu PHLX Semiconductor to około 37. Choć ceny pamięci nie będą rosły w nieskończoność, przejście na bardziej stabilny model biznesowy może sprawić, że akcje tych firm przestaną kojarzyć się inwestorom z gwałtowną jazdą bez trzymanki.