Aż 67 proc. przedstawicieli kadry zarządzającej uważa fizyczną AI za technologię przełomową dla swojej branży. Niewiele mniej (64 proc.) sądzi, iż stanie się ona krytycznym czynnikiem konkurencyjności – według raportu Capgemini Research Institute.

Jako ich główne zalety respondenci wskazali: możliwość pracy w środowiskach zaprojektowanych dla ludzi (75 proc.), potencjalną uniwersalność (72 proc.) i zdolność korzystania z istniejących narzędzi, sprzętu i interfejsów (55 proc.).

Człekopodobne roboty nie ruszą (wkrótce) masowo do pracy

Deklaracje nie oznaczają jednak, iż w krótkim czasie nastąpią masowe wdrożenia – zastrzegają eksperci Capgemini. Zdecydowana większość, bo 78 proc. pytanych firm spodziewa się, że w przyszłości będzie wykorzystywać humanoidy na większą skalę. Jednak średni horyzont takich wdrożeń wynosi ok. 7 lat.

Natomiast 30 proc. szefów przewiduje, że człokopodobne roboty staną się realnie zdolne do pracy w czasie 3 – 5 lat.

W krótszej perspektywie wzrost rynku będzie więc opierał się przede wszystkim na już dość powszechnych w firmach robotach, jak autonomiczne roboty mobilne, ramiona przemysłowe, coboty czy mobilne manipulatory.

Ekspert: „Robotyka ma długą historię nadmiernych obietnic

„Trzeba zachować trzeźwe spojrzenie. Robotyka ma długą historię nadmiernych obietnic, gdy pierwsze przełomy tworzyły oczekiwania, których technologia nie była jeszcze w stanie spełnić. Dziś różnicę robi nie sam entuzjazm, lecz zbieżność dojrzałości AI, danych i inżynierii. Szansa jest realna, pod warunkiem że skupimy się na tym, co działa w skali, a nie tylko na tym, co dobrze wygląda podczas demonstracji” – mówi Marcin Kwiatkowski, Lead Application Technical Architect ABL NCE w Capgemini Polska.

Prognozy rynkowe Marketsandmarkets przewidują szybki wzrost rynku humanoidalnych robotów – wydatki mają iść w górę o 28 proc. co roku. Osiągną w 2035 r. ponad 50 mld dol.